Krem z beta-glukanem ratuje skórę po kwasach i słońcu. Koi szybciej niż klasyczny nawilżacz i przywraca cerze komfort
Ten krem poleciła mi przyjaciółka po moim małym pielęgnacyjnym błędzie: za dużo kwasów, za mało regeneracji i do tego dzień spędzony na słońcu. Skóra była podrażniona i reagowała rumieniem na wszystko. Wtedy pierwszy raz sięgnęłam po ultrakojący krem naprawczy z beta-glukanem i zrozumiałam, dlaczego ten składnik to hit.

Po kwasach skóra robi się gładsza, ale bywa też bardziej podatna na przesuszenie i podrażnienie. U mnie wystarczyło kilka wieczorów z kwasami i dłuższy spacer w słońcu. Efekt? Zaczerwieniona skóra, która reagowała pieczeniem nawet na łagodny krem, który dobrze dotąd tolerowałam.
Beta-glukan po kwasach i słońcu
Wtedy przyjaciółka podsunęła mi krem z beta-glukanem i powiedziała: „to ukoi Twoją skórę, zamiast dalej ją męczyć”. Miała rację. W takim momencie nie ma sensu dokładać kolejnego potencjalnie drażniącego serum. Lepiej sięgnąć po sprawdzoną formułę, która nawilża, zmniejsza uczucie ściągnięcia i pomaga skórze wrócić do komfortu. Beta-glukan to hitowy składnik kosmetyków dla skóry suchej, wrażliwej, odwodnionej i skłonnej do podrażnień. Wspiera nawilżenie, regenerację i komfort skóry, a przy tym dobrze łączy się z innymi składnikami naprawczymi, np. ceramidami, pantenolem, kwasem hialuronowym albo lipidami.
Hitowy krem naprawczy, który ratuje skórę
Ultrakojący krem naprawczy Dermedic Cicatopy, który poleciła mi przyjaciółka, nie jest typowym lekkim kremem nawilżającym na każdy dzień i każdą okazję. To produkt ratunkowy, po który sięgam wtedy, gdy skóra jest przesuszona, podrażniona i potrzebuje czegoś maksymalnie kojącego. Formuła zawiera opatentowany kompleks Cicalinum®, który łączy beta-glukan, kwasy omega 3, 6 i 9 oraz fitosterole. Taki koktajl składników łagodzi m.in. świąd, suchość, napięcie, zaczerwienienie i szorstkość, a także wspiera regenerację mikrourazów naskórka.
To właśnie dlatego dobrze rozumiem, czemu przyjaciółka nazwała go „kremem-opatrunkiem”. W składzie są też m.in. gliceryna, masło shea, olej lniany, olej kokosowy i skwalan, czyli składniki, które mają dać skórze komfort i ograniczyć uczucie przesuszenia. Po kilku użyciach skóra wygląda spokojniej i jest zdecydowanie bardziej miękka w dotyku.
Trzy alternatywy z beta-glukanem
Jeśli wolisz serum albo lżejszy produkt pod krem, bardzo dobrym tropem jest kojące serum z beta-glukanem Hagi Dermosophy. Formuła opiera się na kompleksie Calmandarin™, beta-glukanie i Cica Hialuron Complex, a producent opisuje jej działanie jako kojące, zmniejszające zaczerwienienia, intensywnie nawilżające i wspierające skórę nadreaktywną, suchą oraz zaczerwienioną – także po słońcu, smogu czy stresie. To opcja dla osób, które nie chcą od razu sięgać po bogatszy krem, ale czują, że zwykłe serum z kwasem hialuronowym to za mało.
Drugą alternatywą jest serum Geek & Gorgeous Stress Less z 0,2% beta-glukanu i wąkrotką azjatycką. To minimalistyczny produkt dla skóry, która łatwo się czerwieni i szybko reaguje na przesadę w pielęgnacji. Beta-glukan z owsa i wąkrotka mają działać łagodząco, wspierać regenerację i redukować zaczerwienienia. Lubię takie sera pod prosty krem barierowy.
Czego nie robić, gdy skóra piecze?
Najgorszy pomysł po podrażnieniu kwasami albo słońcem to dokładanie kolejnych aktywnych składników, żeby naprawić sytuację szybciej. Wtedy odstawiam kwasy, retinol, mocną witaminę C i peelingi. Nie testuję też nowych zapachowych kremów, bo skóra w takim momencie potrafi zareagować nawet na coś, co normalnie jej nie przeszkadza. Przez kilka dni pielęgnacja może być naprawdę nudna. Delikatne oczyszczanie, krem z beta-glukanem albo serum kojące, SPF rano i zero eksperymentów. To zwykle wystarcza, żeby cera znów była miękka, mniej zaczerwieniona i bardziej komfortowa. A beta-glukan jest jednym z tych składników, które warto mieć pod ręką właśnie na takie momenty – gdy skóra nie chce dawki kolejnego trendujacego składnika aktywnego, tylko… świętego spokoju.

