“Slouchy boots” jesienią 2026 roku znów podbiją ulice Paryża
Żegnamy "clean girl" i wcale nie będziemy za nią tęsknić. W trendach jest teraz autentyczność, niedoskonałość podszyta osobistym stylem i kontrolowany chaos. Pierwsze tego objawy mogliśmy zauważyć już w 2024 roku, gdy analitycy z firmy WGSN zapowiadali, że młodzi ludzie będą skłaniać się w stronę „chaotycznej kastomizacji”, czyli wszystkiego, czym minimalizm i dyskretny luksus nie są. Obok breloków, guzików naszywanych ręcznie na ubrania z drugiej ręki i jeansów z dziurami do łask powracają teraz "slouchy boots". W modzie przypisane estetyce indie sleazy, co zawdzięczamy w głównej mierze Kate Moss, botki znów podbijają ulice Paryża.
WIDEO…

Najpierw pojawiły się jednak na światowych wybiegach modowych gigantów. Fason, którego historia rozpoczęła się w latach 80. XX, a konkretnie podczas pokazu Vivienne Westwood w 1981 roku, pojawił się w wiosenn-letniej kolekcji Isabel Marant. Łączone z ażurowymi kompletami, kurtkami typu parka, albo prześwitującymi sukienkami, doskonale oddawały nonszalancką elegancję uosabianą przez Francuzki.

Najpiękniejsze "slouchy boots" znajdziecie w ofertach polskich marek
Nie trzeba zaglądać do szaf paryskich it-girls, żeby znaleźć idealną parę botków na jesień. W trend „slouchy boots” świetnie wpisuje się model z nowej kolekcji L37. Czerne botki Dark Side Bloom wykonano ze skóry licowej i naturalnej, dzięki czemu mają ponadczasowy charakter, który łatwo przełamać bardziej nonszalancką stylizacją.

Osadzono je na stabilnym, kilkucentymetrowym obcasie, a wnętrze uzupełniono naturalną skórą i polarową podszewką. Ich największą zaletą jest jednak wszechstronność. Inspirując się Francuzkami można nosić je do bieliźnianych sukienek i szerokich marynarek czy małej czarnej.






























