Kilometry i kaskady tiulu. Beże, róże, czerwienie, biel i czerń, zastrzyk żółci. Giambattista Valli opiera się na marzeniach sennych i w nowej kolekcji podsuwa nam balowo-bajkowe suknie we wszystkich możliwych modelach, rozmiarach i długościach. Beza? Jak najbardziej. Syrena? Proszę bardzo. Imprezowa mini albo peleryna sięgająca ziemi? Zgadza się. Do tego gigantyczne włosy, które wizualnie odwołują się do starych fotografii Benedetty Barzini i Marisy Berenson z lat 60. Wszystko dzięki temu, że w nowej kolekcji Giambattista Valli skupił się na objętości, którą uznaje za kwintesencję haute couture i do projektowania podszedł z rzeźbiarskim zamysłem. W filmie promującym kolekcję projektant zdradził bardzo dokładnie swój trop inspiracyjny: flamenco, Sevillanas i Sewilla - miejsce, w którym kultury miksują się ze sobą swobodnie, zbliżają się i tworzą novum. A to wzajemne czerpanie z siebie, jak sam podkreśla, motywuje objętości jego projektów.

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree

Imaxtree
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.