Cykl „Pop Art”, rozwijany przez Kowalewskiego od 2018 roku, składa się z wielkoformatowych portretów wykonanych w technice 3D. Inspiracją dla projektu stały się popularne w latach 70. soczewkowe pocztówki, na których filmowe gwiazdy i estradowe celebrytki zdawały się mrugać do swoich fanów. Artysta przenosi ten dobrze znany motyw do świata sztuk wizualnych, proponując własny panteon bohaterów kultury.
WIDEO…
Na portretach pojawiają się osoby, które przez lata współtworzyły polskie środowisko artystyczne – kuratorzy, muzealnicy, promotorki sztuki, przyjaciele i współpracownicy artysty. To ludzie, których działalność wykracza poza instytucjonalne ramy i których zaangażowanie przyczynia się do popularyzacji sztuki oraz budowania jej społecznego znaczenia. Dla Kowalewskiego są to także postaci ważne osobiście, obecne na różnych etapach jego zawodowej i twórczej drogi.

Wielkoformatowe, „ruchome” fotografie stają się więc czymś więcej niż portretem. Są osobistym hołdem, próbą zatrzymania pamięci i symbolicznym unieśmiertelnieniem osób, które odegrały istotną rolę w historii polskiej kultury. Jednocześnie sam gest przeskalowania nostalgicznej pocztówki do rozmiarów dzieła sztuki nadaje całemu projektowi wymiar konceptualny.
Artysta nie ukrywa również, że wystawa dotyka kwestii coraz bardziej aktualnej dla współczesnego świata kultury. Jak podkreśla, sztuka nie funkcjonuje już wyłącznie jako elitarna przestrzeń odizolowana od codzienności. Coraz częściej staje się częścią mechanizmów komunikacji, promocji i marketingu.
„Obecnie sztuka jest nie tylko świątynią czy wieżą z kości słoniowej, jest także – czy tego chcemy, czy nie – marketingiem. Jeśli nie będziemy popularyzować sztuki z dystansem, skończymy zamknięci w takiej wieży” – zauważa Kowalewski.
Data otwarcia wystawy również nie została wybrana przypadkowo. 14 lipca przypada rocznica Rewolucji Francuskiej, jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Europy. To właśnie tego dnia publiczność zobaczy także obraz „Francja popełniła samobójstwo, ścinając głowę swojemu królowi” z 2024 roku. Praca stanowi refleksję nad cyklicznością historii oraz współczesnymi napięciami politycznymi, ukazując Francję jako kraj nieustannie rozdarty pomiędzy rewolucyjnym impulsem a tęsknotą za silnym przywództwem.

Zestawienie tego obrazu z portretami z cyklu „Pop Art” tworzy charakterystyczną dla Kowalewskiego grę znaczeń. Z jednej strony artysta podejmuje poważny dialog z historią i polityką, z drugiej – prowokacyjnie pyta, dlaczego bohaterami zbiorowej wyobraźni nie mieliby zostać ci, którzy na co dzień współtworzą świat sztuki.
Szczególne miejsce w serii zajmuje autoportret artysty. Początkowo miał być jedynie jednym z wielu wizerunków, jednak przypadkowo założona podczas sesji damska peruka doprowadziła do nieoczekiwanego odkrycia. Kowalewski dostrzegł w swoim odbiciu niezwykłe podobieństwo do matki. Tak narodziła się praca będąca jednocześnie portretem syna i matki, opowieścią o dziedziczeniu, pamięci i tożsamości.
Jak wspomina artysta, podobieństwo okazało się tak uderzające, że członkowie jego rodziny byli przekonani, iż patrzą na odnalezioną po latach fotografię bliskiej osoby. W ten sposób osobista historia stała się kolejnym elementem refleksji nad nieśmiertelnością obrazu.

Drugą symboliczną matką artysty jest Anda Rottenberg, której portret jako pierwszy powstał w ramach cyklu. Kowalewski podkreśla jej ogromny wkład w promocję polskiej sztuki oraz wsparcie, jakie przez lata otrzymywał od jednej z najważniejszych postaci polskiego życia artystycznego. Nic więc dziwnego, że to właśnie ona jako pierwsza mogła „mrugnąć” do widzów w hollywoodzkim stylu.
Wystawa „Pop Art” jest więc nie tylko zbiorem portretów. To opowieść o mechanizmach sławy, o ludziach stojących za sukcesem kultury oraz o tym, że we współczesnym świecie sztuka coraz częściej potrzebuje nie tylko talentu, ale również widoczności.


























