Reklama

Według sondażu CBOS z klasą średnią w Polsce utożsamia się ponad 75 proc. obywateli. Sam termin nie jest jednak łatwy do precyzyjnego określenia, bo nie chodzi wyłącznie o zarobki. Przynależność do tej grupy wyznaczają także poziom wykształcenia, styl życia, status zawodowy, stabilność finansowa i aspiracje społeczne. W największym uproszczeniu klasa średnia to grupa, która ma względnie bezpieczną sytuację materialną, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, możliwość oszczędzania, inwestowania w rozwój dzieci oraz korzystania z dóbr i usług wyższego rzędu.

Co to oznacza w praktyce i w dzisiejszych czasach? Okazuje się, że poza dochodami coraz większe znaczenie mają niuanse. Według przedstawicieli pokolenia Z po jednym szczególnym zachowaniu można rozpoznać, czy ktoś należy do klasy średniej.

Nie tylko zarobki określają przynależność do klasy średniej

Trudno definiować klasę średnią wyłącznie przez pryzmat pensji, ale dochody pozostają ważnym punktem wyjścia. Najnowsze dostępne dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące rozkładu wynagrodzeń w gospodarce narodowej pokazują, że w listopadzie 2025 roku mediana wynagrodzeń miesięcznych brutto wyniosła 7432 zł. Oznacza to, że połowa zatrudnionych otrzymała wynagrodzenie nie wyższe niż ta kwota, a druga połowa nie niższe.

Jeśli zastosować metodę Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, według której do klasy średniej zalicza się gospodarstwa domowe osiągające od 75 proc. do 200 proc. mediany krajowej, orientacyjne widełki zaczynają się od ok. 5574 zł brutto miesięcznie i sięgają ok. 14 864 zł brutto. To oczywiście wyliczenie uproszczone, bo o faktycznym komforcie życia decydują także koszty utrzymania, miejsce zamieszkania, liczba osób w gospodarstwie domowym, kredyty, zobowiązania i styl życia.

W 2026 roku ta różnica jest szczególnie widoczna. Ta sama pensja może oznaczać zupełnie inny poziom komfortu w małym mieście, inny w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, a jeszcze inny w przypadku osób wynajmujących mieszkanie lub spłacających kredyt hipoteczny. Dlatego coraz częściej o przynależności do klasy średniej mówi się nie tylko przez pryzmat tego, ile ktoś zarabia, ale też tego, ile realnie zostaje mu po opłaceniu podstawowych kosztów życia.

Same zarobki nie wyczerpują jednak tematu. Serwis NaTemat.pl przeprowadził sondaż wśród przedstawicieli pokolenia Z i zapytał ich, co według nich decyduje o przynależności do klasy średniej. Młodzi wskazywali nie tylko na wysokość pensji, ale też na codzienne nawyki i styl życia. W odpowiedziach pojawiły się m.in. brak konieczności zastanawiania się nad wydawaniem pieniędzy na bieżące potrzeby, wybieranie mniej oczywistych miejsc na spotkania zamiast sieciowych kawiarni, korzystanie z kilku platform streamingowych jednocześnie czy płacenie za wygodę bez poczucia winy. Dla młodych coraz ważniejsza staje się nie tylko stabilność, ale też swoboda wyboru.

Co ciekawe, zakup mieszkania nie zawsze jest już dla nich najważniejszym symbolem statusu. Pokolenie Z i młodzi milenialsi nie lubią być przywiązani do jednego miejsca, dlatego własne lokum bywa dla nich bardziej elementem planu finansowego niż jednoznacznym wyznacznikiem przynależności do klasy średniej. W czasach pracy zdalnej, rosnących cen nieruchomości i wysokich kosztów kredytów mobilność może być dla nich równie ważna jak posiadanie adresu „na własność”.

Weekend w Barcelonie zamiast własnego M. Tak Zetki rozpoznają klasę średnią

Jednym z najważniejszych aspektów statusu są według Zetek podróże. Dla starszych milenialsów symbolem stabilizacji mogły być wakacje raz, a najlepiej dwa razy w roku, koniecznie za granicą. Dla pokolenia Z liczy się jednak nie tylko sam fakt podróżowania, ale sposób, w jaki się to robi.

Brak ograniczeń związanych z miejscem zamieszkania, dostęp do pracy zdalnej i większa mobilność sprawiają, że city break stał się jednym z nowych symboli klasy średniej. Nie chodzi wyłącznie o weekendowy wyjazd, ale o lekkość, z jaką ktoś o nim mówi. Dla jednej osoby trzy dni w Barcelonie, Paryżu czy Rzymie oznaczają miesiące planowania i odkładania pieniędzy. Dla innej to spontaniczna decyzja podjęta po sprawdzeniu lotów i wolnego poniedziałku w pracy.

Poznasz czyjś poziom finansowy po tym, w jaki sposób mówi o weekendowych wyjazdach. Na przykład trzy dni w Barcelonie czy Paryżu, dla kogoś to może być normalny wydatek. A ktoś inny powie, że to droga wycieczka”, wyznała 27-letnia Agnieszka w rozmowie z serwisem NaTemat.pl.

Właśnie ta swoboda, zdaniem młodych, zdradza finansowy komfort. Jeżeli ktoś może bez większego stresu wyskoczyć na city break, zarezerwować lot, nocleg i kolację na miejscu, dla pokolenia Z jest to jeden z najbardziej czytelnych sygnałów przynależności do klasy średniej.

W 2026 roku ten wyznacznik może być jeszcze bardziej aktualny niż wcześniej. Rosnące koszty życia sprawiają, że spontaniczne przyjemności coraz częściej stają się testem finansowego bezpieczeństwa. Klasa średnia nie oznacza więc wyłącznie wysokiego dochodu na papierze, ale też możliwość korzystania z pieniędzy bez ciągłego poczucia, że każdy dodatkowy wydatek narusza domowy budżet.

To pokazuje, że współczesna definicja klasy średniej coraz rzadziej opiera się wyłącznie na mieszkaniu, samochodzie i stabilnym etacie. Dla młodych równie ważna jest wolność: finansowa, zawodowa i geograficzna. Nie chodzi więc tylko o to, ile pieniędzy wpływa co miesiąc na konto, ale o to, czy można z nich korzystać bez ciągłego poczucia ograniczenia.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...