ELLE.pl: Ukończyłeś Kalifornijską Akademię Kulinarną i uczyłeś się pod okiem wybitnych kucharzy – w Belgii i Kalifornii. Teraz czas na Polskę. Dlaczego? Czyżby amerykańska kuchnia miała skraść serca warszawiaków?
Patrick Hanna: Szczerze mówiąc, Polska nie była początkowym planem. Przeprowadziliśmy się tutaj ze względu na karierę mojej żony. Dość szybko poczułem, że muszę się czymś zająć, w przeciwnym razie zwariowałbym, nic nie robiąc. Doszedłem do takiego punktu mojej kariery, w którym praca w środowisku restauracji skupiała się na zagwarantowaniu wspaniałego doświadczenia, z zachowaniem szczególnej uwagi na jakość jedzenia i obsługi. W przeszłości moje cele trochę się różniły – dążyłem do tego, aby tworzyć artystycznie i przekraczać granice własnej wyobraźni. Widzę wiele restauracji w Warszawie próbujących teraz tego, co 15 lat temu ja i wielu innych kucharzy robiliśmy w San Francisco. Amerykańska kuchnia jest równie bogata jak kuchnia europejska. Próbuję i uczę się różnych stylów i wpływów, które składają się na tak mocno ustabilizowany kulinarnie kraj. Ludzie w Warszawie mają mocny związek z Ameryką, choć nie jest to kuchnia, która ma tutaj silną reprezentację. Moim celem jest stworzenie autentycznej, amerykańskiej kuchni south-west na najwyższym poziomie, przy użyciu fantastycznych polskich produktów i mięsa.
Wprowadziłeś wiele zmian od kiedy zacząłeś pracować dla Blue Cactusa: menu lunchowe, menu specjalne – „Smaki Lata”, „Smaki Jesieni”, „Smaki Zimy”. W menu głównym wprowadziłeś także dania przyrządzone z wołowiny Angus, mięsa wysokiej jakości, bardzo cenionego w USA. Skąd pomysł na taką „rewolucję”?
Blue Cactus istnieje od ponad 17 lat. Przez ten czas wielu kucharzy zostawiło swój ślad w menu. Zauważyłem, że od kiedy znalazłem się na pokładzie, zacząłem dążyć do tego, aby na nowo zdefiniować tożsamość Blue Cactusa i sprawić, aby stał się tym, czym był na początku. Mocno wierzę w to, że każda restauracja ma swoją „osobowość” i jeśli ją zmienisz, twoi goście są zdezorientowani i nie zechcą wracać. Zatem pomimo tego, że dokonałem wielu zmian, wszystkie one skupiły się na prawdziwej tożsamości kuchni south-west, a zarazem najwyższej jakości. Jesteśmy jedną z kilku restauracji w Warszawie, które wprowadziłytak wysokiej jakości wołowinę, ponieważ dla nas liczy się to, żeby nasi goście wiedzieli, że kiedy coś zamawiają, to jest to najwyższej jakości.

WIDEO

player placeholder

Restauracja Blue Cactus specjalizuje się w kuchni tex-mex i south-west [aromatyczna i pikantna teksańska wersja dań meksykańskich – przyp. red.]. Słynie też z tego, że używa polskich produktów sezonowych. Czy nasze owoce i warzywa dobrze komponują się z taką kuchnią?
To ważne, żeby używać tak wielu lokalnych produktów, jak to tylko możliwe. Zdarzają się produkty, które nie rosną w Polsce – jak awokado! Pochodząc z San Francisco, przyzwyczaiłem się, że powszechne jest zaopatrywanie się lokalne, nie tylko po to, by wspierać lokalnych rolników, ale po to, by uzyskiwać świeższą i zdrowszą żywność!

Rozpocząłeś współpracę z restauracją Blue Cactus wprowadzając menu specjalne. Jak widzisz ewolucję tego miejsca w przyszłości? Czy myślisz, że Blue Cactus ma potencjał, aby stać się najlepszą amerykańską restauracją w Warszawie?
Jestem stronniczy w tym przypadku, ale mocno wierzę w to, że Blue Cactus już jest najlepszą amerykańską restauracją w Warszawie! Jestem gotów zmierzyć się z każdym, kto uważa inaczej. Z tego co się orientuję, jestem jedynym amerykańskim szefem kuchni prowadzącym taką restaurację w stolicy, więc domyślam się, że konkurencja jest znikoma.

Zobacz także:

Jakie danie zaserwowałbyś w restauracji Blue Cactus komuś, kto nie zna tego rodzaju kuchni? Co byłoby tak pyszne, że ta osoba mogłaby zapragnąć wracać do tego miejsca regularnie?
Oferujemy niesamowite klasyczne dania Tex-Mex, takie jak Fajita, Enchilada, podawane z gotowaną wieprzowiną. Jednym z moich ulubionych jest „Stek Kowboja”, który w Warszawie jest rzadko spotykany. Jest to antrykot wołowy z kością, przyprawiany naszymi przyprawami south-west dry rub i grillowany wedle życzenia.

Jakie jest największe wyzwanie dla amerykańskiego kucharza pracującego w Polsce?
Największym wyzwaniem było znalezienie składników do tworzenia autentycznych potraw najwyższej jakości. Obecnie współpracujemy z dostawcami najlepszego mięsa, warzyw, ziół, i oczywiście ostrych papryczek. Wspaniale pracuje się z ludźmi w Polsce. Szybko się uczą i praca jest ich pasją. Nie wyobrażam sobie pracować z innym teamem.

Pracowałeś pod okiem wielu wspaniałych kucharzy w różnych częściach świata, przygotowywałeś przyjęcia dla branży filmowej, włącznie z imprezą rozdania Oscarów, skąd zatem pomysł, aby przyjechać do Polski?
Okres mojej pracy w Hollywood to dawne czasy, możliwość bycia w takim środowisku była naprawdę niesamowita. Tam, gdzie koszt jedzenia rzadko kiedy odgrywał rolę, można było zrobić wszystko. Moimi największymi doświadczeniami była m.in. praca z szefami kuchni w rejonie San Francisco i Napa Valley.

Ty i Twoja żona macie czwórkę dzieci. W dzisiejszych czasach to już rzadko spotykane zjawisko, także w Polsce. Czy pochodzicie z rodzin wielodzietnych? Czy gotujecie wspólnie w domu? Czy któreś z waszych dzieci ma talent kulinarny?
Dla mojej żony i dla mnie posiadanie tak dużej rodziny to błogosławieństwo. Nie mogę powiedzieć, że zawsze jest łatwo… Przeprowadzka z drugiego końca świata i obserwowanie, jak się uczą i adaptują, była fantastyczna. Moje dzieci uwielbiają Polskę i przeżyły mnóstwo przygód, których by nie przeżyły, mieszkając wyłącznie w Stanach. Najmłodszy syn ma 9 lat i uwielbia pomagać w kuchni, reszta moich dzieci uwielbia jedynie jeść.

Co Patrick Hanna lubi robić, kiedy wychodzi z kuchni? Słyszałam, że sporty ekstremalne i przejażdżki Harleyem są Twoją ogromną pasją… Opowiedz o tym, proszę, więcej!
Jestem pasjonatem wielu rzeczy: snowboardu, skuterów śnieżnych i motocykli oczywiście. Każdego lata jedziemy na rodzinną wycieczkę samochodową, rowerami i autami objeżdżamy Stany. Lubię latać małymi samolotami i właśnie wróciłem z kursu nurkowania na Malediwach, gdzie widziałem rekiny, płaszczki i żółwie. Było fantastycznie! Lubię wiele “niebezpiecznych” rzeczy, ale zawsze czuję się pewny siebie i dobrze przygotowany, żeby je robić, planuję mieć długie i owocne życie, pełne przygód.
Jaka jest świąteczna tradycja w USA? Jakie dania serwujecie? Czy w okresie świątecznym w Blue Cactusie dostępne będzie jakieś amerykańskie menu świąteczne?
Tradycyjne potrawy świąteczne w USA to: indyk, wędzona szynka, purée ziemniaczane, zielony groszek, itp. W moim domu przeważnie idziemy o krok dalej i przygotowujemy wszystko: od gęsi – po homara. W tym wszystkim chodzi przecież o świętowanie z jedzeniem, winem i własną rodziną. Obecnie mamy menu specjalne, które łączy w sobie lokalną kuchnię polską i wpływy Meksyku oraz USA.

Przepis Patricka Hanny na brownie (na dwie blachy)
320g mąki
14g soli
26g kakao
624g czekolada 70%
602g białego cukru
220g cukru trzcinowego
10 jaj
2 łyżeczki wanilii
454 g masła
1 łyżeczka kawa rozpuszczalnej granulowanej
Czekoladę, masło i kawę rozpuścić na parze. Dodać cukier biały i trzcinowy, wyłączyć gaz, mieszając masę około 5 min., odczekać, aż czekolada lekko ostygnie i dodać najpierw trzy, a później resztę jaj (jajka uprzednio roztrzepać). Połączyć sól, kakao i stopniowo dodawać je do masy czekoladowej, delikatnie mieszając. Dodać esencję waniliową. Piec w temp. 180 stopni przez 14 min.

Rozmawiała: Paulina Jóźwiak
www.mojequlinaria.pl
Blue Cactus & Iguana Lounge
ul. Zajączkowska 11, Warszawa
www.bluecactus.pl