Są takie momenty, kiedy wspólny cel potrafi połączyć nawet ludzi, których wcześniej dzieliło niemal wszystko. Przekonania, poglądy, idee, mundury i symbole nagle przestają mieć znaczenie, kiedy na szali leży coś znacznie bardziej podstawowego - własne życie. „Rozejm” właśnie z takiej sytuacji wychodzi.

WIDEO…

player placeholder

To film o dwóch mężczyznach, którzy wcześniej stali po przeciwnych stronach hiszpańskiej wojny domowej. Los sprawia jednak, że podczas II wojny światowej trafiają do sowieckiego gułagu. Tam dawne podziały nie znikają magicznie, ale przestają być najważniejsze. Najważniejsze staje się przetrwanie.

I trudno nie pomyśleć przy tym o historii samego gułagu. Nie był jednym konkretnym obozem, lecz rozległym systemem sowieckich obozów pracy przymusowej, w których więźniowie byli poddawani wyniszczającej pracy, głodowi, brutalnemu traktowaniu i ekstremalnym warunkom. Film przypomina o rzeczywistości, której lepiej nigdy nie poznawać na własnej skórze. Zwłaszcza dziś, kiedy patrzymy na nastroje społeczne, wojny i kolejne konflikty toczące się w różnych częściach świata, trudno nie mieć z tyłu głowy obawy, czy historia nie zatoczy podobnego koła...

Zobacz także:

„Rozejm”. Dwaj wrogowie trafiają do tego samego piekła

„Rozejm”
mat. prasowe

„Rozejm” („La tregua”) przenosi nas do czasów II wojny światowej. Reyes i Salgado wcześniej walczyli po przeciwnych stronach hiszpańskiej wojny domowej. Jeden był związany ze stroną republikańską, drugi z przeciwnym obozem. W normalnych okolicznościach trudno byłoby wyobrazić sobie ich współpracę. Obaj trafiają do sowieckiego gułagu.

Za kolczastym drutem nie ma już przestrzeni na dawną wojnę ideologiczną. Jest za to mróz, głód, przemoc, ciężka praca i codzienna walka o przetrwanie. Reyes i Salgado muszą nauczyć się funkcjonować obok siebie, a z czasem również współpracować. Ich wspólnym przeciwnikiem stają się warunki, w których zostali uwięzieni.

Film został zainspirowany prawdziwymi historiami hiszpańskich więźniów, którzy podczas II wojny światowej trafili do sowieckich obozów. Oficjalny katalog hiszpańskiego ICAA podkreśla, że historia koncentruje się na dwóch żołnierzach, którzy wcześniej walczyli po przeciwnych stronach wojny domowej, a w gułagu zostają zmuszeni do wspólnego mierzenia się z zimnem, głodem i przemocą.

To właśnie ten paradoks jest w „Rozejmie” najciekawszy. Człowiek, którego jeszcze niedawno postrzegało się jako wroga, może okazać się jedyną osobą, na którą można liczyć.

Miguel Herrán z „Domu z papieru” w zupełnie innej roli

„Rozejm”
mat. prasowe

Za „Rozejm” odpowiada Miguel Ángel Vivas, reżyser m.in. „Secuestrados” i serialu „Cicatriz”. Film trwa 151 minut i powstał jako koprodukcja Hiszpanii i Kazachstanu. Światowa premiera odbyła się 10 października 2025 roku. Największą uwagę przyciąga jednak obsada.

W roli porucznika Salgado występuje Miguel Herrán, którego widzowie na całym świecie znają przede wszystkim jako Río z „Domu z papieru”. Aktor pojawił się również w „Szkole dla elity”, gdzie zagrał Christiana Varelę. Jego ekranowym partnerem został Arón Piper, czyli Ander Muñoz ze „Szkoły dla elity”. To właśnie ta rola przyniosła mu międzynarodową popularność, a później mogliśmy oglądać go m.in. w serialach „Bałagan, jaki zostawisz” i „El Silencio”.

W „Rozejmie” obaj aktorzy odchodzą jednak od swoich najbardziej rozpoznawalnych ról. Zamiast szkolnych korytarzy i nastoletnich dramatów dostajemy świat wojny, więzienia, zimna i ciągłego zagrożenia. W obsadzie znaleźli się również Javier Pereira, Fernando Valdivielso, Alejandro Jato, Federico Pérez Rey, José Pastor i Manel Llunell.

4,2/10 na Filmwebie. A widzowie i tak klikają „play”

„Rozejm”
mat. prasowe

I tu dochodzimy do ciekawego paradoksu. „Rozejm” nie jest filmem, który może pochwalić się znakomitymi ocenami. Na Filmwebie produkcja ma obecnie 4,2/10, choć liczba ocen jest jeszcze stosunkowo niewielka. Na IMDb sytuacja wygląda nieco lepiej - film ma 5,8/10 przy ponad 600 ocenach. Z kolei Rotten Tomatoes pokazuje obecnie jedną opublikowaną recenzję krytyka, ocenioną na 6/10, oraz mniej niż 50 ocen widzów, więc trudno na tej podstawie mówić o jednoznacznym odbiorze filmu.

A jednak „Rozejm” właśnie przyciąga uwagę widzów HBO Max i znalazł się w TOP 10 najchętniej oglądanych produkcji w Polsce. Może działa tu właśnie temat. Kino wojenne nie musi być perfekcyjne, żeby zainteresować widza historią, w której dwaj dawni przeciwnicy zostają zmuszeni do współpracy. Zwłaszcza kiedy za fikcyjnymi bohaterami stoi prawdziwe doświadczenie ludzi, którzy naprawdę trafili do sowieckich obozów.

„Rozejm” nie jest więc propozycją dla tych, którzy szukają kolejnego wojennego widowiska z rozmachem rodem z hollywoodzkiej produkcji. To raczej surowa historia o przetrwaniu, zmianie perspektywy i tym, jak szybko wielkie idee mogą stracić znaczenie, kiedy człowiek zostaje sam na sam z głodem, zimnem i strachem.

Jeśli macie ochotę na wojenne kino, a przy tym lubicie historie o ludziach postawionych po przeciwnych stronach barykady, nie przejmujcie się zbytnio ocenami i dajcie „Rozejmowi” szansę.