„Sacrifice” to nowy thriller z Anyą Taylor-Joy i Chrisem Evansem, do którego Netflix pokazał pierwsze zdjęcia. Film Romaina Gavrasa łączy satyrę na kulturę celebrytów z ekologicznym wątkiem i „wulkaniczną przepowiednią”. Punktem zapalnym jest gala charytatywna, nad którą kontrolę przejmuje radykalna grupa.

WIDEO

player placeholder

Z pozłacanej sceny w sam środek kryzysu

Sacrifice
mat. prasowe

W „Sacrifice” elegancka fasada świata, który lubi oglądać samego siebie, pęka w najbardziej widowiskowym momencie. Mike Tyler, filmowy gwiazdor grany przez Chrisa Evansa, próbuje odzyskać kontrolę nad własnym wizerunkiem po kompromitującym incydencie, który żył w sieci jako viral. Zamiast bezpiecznej przestrzeni do „resetu” trafia jednak na galę charytatywną - miejsce, gdzie błysk fleszy miesza się z deklaracjami i modą na zaangażowanie.

Zobacz także:

Gospodarzami wieczoru są miliarder (Vincent Cassel) i jego żona (Salma Hayek Pinault). To właśnie tam celebracyjna oprawa ma udowodnić, że wpływy i dobre intencje potrafią iść w parze. W „Sacrifice” ta narracja zostaje brutalnie przerwana: Joan, w którą wciela się Anya Taylor-Joy, oraz jej zwolennicy przejmują kontrolę nad wydarzeniem. Zamiast kolejnego rozdziału medialnego spektaklu zaczyna się dramat zakładniczy, a atmosfera salonu staje się gęsta jak kurz w świetle reflektorów.

Joan i „wulkaniczna przepowiednia”, czyli ekologia w wersji radykalnej

Sacrifice
mat. prasowe

Joan nie jest bohaterką, która prosi o uwagę - ona ją zabiera. Kieruje radykalną grupą przekonaną, że została wybrana do wypełnienia niecodziennej, „wulkanicznej” przepowiedni. W jej logice stawką jest „oczyszczenie Ziemi”, a więc idea tak wielka, że łatwo ją sprzedać jako hasło, ale trudno udźwignąć w praktyce. Film ma łączyć thriller z satyrą społeczną, uderzając w kulturę celebrytów, medialne widowisko, pozorny aktywizm i hipokryzję elit.

To zestawienie działa jak precyzyjny kontrast: na jednym planie - wieczór pełen deklaracji i starannie wyreżyserowanych gestów, na drugim - grupa, która stawia na przemoc i przejęcie narracji. „Sacrifice” wchodzi w to napięcie bez udawania, że współczesne mody na zaangażowanie są wolne od emocji, presji i gry pozorów. W centrum jest zderzenie dwóch rodzajów siły: tej wynikającej z statusu i tej, która bierze się z przekonania.

Debiut reżyserski i obsada, która przyciąga jak magnes

„Sacrifice” to anglojęzyczny debiut reżyserski Romaina Gavrasa. Scenariusz przygotowali Gavras i Will Arbery, znany m.in. z pracy przy „Sukcesji”. Obok Taylor-Joy, Evansa, Cassela i Hayek Pinault w obsadzie są także Ambika Mod, John Malkovich oraz Charli xcx. Na dużym ekranie debiutuje Yung Lean, co dodaje projektowi wyczuwalnej energii popkulturowego komentarza.

Netflix zaplanował premierę filmu na 16 października 2026 roku - podano, że tego dnia tytuł trafi do widzów w Stanach Zjednoczonych i Francji. Na razie nie ma informacji o dacie premiery w Polsce. Jedno jest jednak pewne: „Sacrifice” celuje w widza, który lubi kino pulsujące napięciem, ale oczekuje też inteligentnego lustra dla świata, w którym styl, władza i moralność potrafią wyglądać identycznie - dopóki ktoś nie zgasi świateł.