Nie będę udawać, że listopad to mój ulubiony miesiąc w kalendarzu. Poranki są zdecydowanie za ciemne, popołudnia za krótkie, a wizja wychodzenia spod ciepłego koca coraz mniej kusząca. Ale jest też druga strona medalu. To właśnie teraz bez wyrzutów sumienia możemy odwołać plany, zostać w domu z książką, testować nowe przepisy i celebrować małe przyjemności. W tym roku postanowiłam podejść do listopada nieco inaczej i to samo proponuję wam. Zamiast odliczać dni do grudnia, zebrałam 11 rzeczy, które sprawią, że ten miesiąc będzie miał w sobie odrobinę magii. Są tu kosmetyczne odkrycia, modowe umilacze, coś dla miłośniczek literatury i kilka powodów, żeby jednak wyjść z domu.

WIDEO…

player placeholder

1. Perfumy Croissant Café, Versatile, Mood Scent Bar

versatile
mat. prasowe

Gdyby listopadowy poranek miał swój zapach, chciałabym, żeby pachniał właśnie tak. Świeżo zaparzone cappuccino, maślany croissant, odrobina karmelu i słodka wanilia. Croissant Café od Versatile to perfumy, które bardziej przypominają wizytę w ulubionej paryskiej kawiarni niż klasyczną kompozycję zapachową. Jest w nich coś apetycznego, przytulnego i trochę nostalgicznego. To zdecydowanie faworyt dla miłośniczek gourmandowych perfum, które lubią pachnieć tak, jakby właśnie wyszły z francuskiej pâtisserie. Od teraz dostępne w końcu w wersji z atomizerem! Do kupienia m.in. w Mood Scent Bar.

Zobacz także:

2. Wełniana bluza Floral Fleece, Mojave Brand

bluza wełniana
mat. prasowe

W listopadzie modowe priorytety są dość proste: ma być ciepło, wygodnie i najlepiej tak, żebyśmy nie musiały rezygnować ze stylu. Bluza Floral Fleece od Mojave Brand spełnia wszystkie trzy warunki. Wygląda trochę jak najprzytulniejszy koc, który projektantka marki postanowiła zamienić w ubranie. Ma oversize'owy krój, miękką strukturę przypominającą baranka i romantyczny, kwiatowy wzór. Do tego świetny skład. Jest w niej coś z estetyki skandynawskich dziewczyn, które nawet na spacer po lesie potrafią ubrać się z nonszalancją. 

3. Notes Kulturalny „Między Stronami”, Jaśnie Plan

notes jaśnie plan
mat. prasowe

Ile razy zdarzyło ci się obejrzeć świetny film, przeczytać poruszającą książkę albo wyjść z wystawy z głową pełną przemyśleń, które kilka dni później zupełnie uleciały z pamięci? Mnie zdecydowanie zbyt często. Dlatego na listopadowej liście znalazł się Notes Kulturalny „Między Stronami” marki Jaśnie Plan. To coś pomiędzy pamiętnikiem a osobistym archiwum kulturalnych odkryć. Można zapisywać w nim ulubione cytaty, wklejać bilety z kina, tworzyć listy książek i wracać do emocji, które towarzyszyły nam podczas tych wydarzeń. Lubię tę ideę kolekcjonowania wspomnień zamiast kolejnych rzeczy. Zwłaszcza że listopad to idealny moment, by spędzić trochę więcej czasu z własnymi myślami.

notes jaśnie plan
mat. prasowe

4. Wełniany koc, H&M

Nie potrzebuję kolejnego powodu, żeby spędzać jesienne wieczory na kanapie, ale piękny, wełniany koc z pewnością nie zaszkodzi. Ten z H&M Home zwrócił moją uwagę przede wszystkim kolorystyką. Głęboka czerwień połączona z kremowymi detalami ma w sobie coś z wnętrz angielskich domów na wsi, w których zawsze pali się kominek, a na stoliku czeka filiżanka herbaty. Do tego aż 90% wełny w składzie! To jeden z tych dodatków, których nie musisz chować w szafie przed przyjściem gości.

koc
mat. prasowe

 

5. Książka „Jedyna pociecha w tym, że może być gorzej”, Wisława Szymborska i Tadeusz Różewicz, Wydawnictwo Znak

książka Szymborska
mat. prasowe

Są książki, które pochłania się w jeden wieczór i takie, których celowo nie chce się kończyć. Korespondencja Wisławy Szymborskiej i Tadeusza Różewicza zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Przez niemal sześć dekad dwoje wybitnych poetów wymieniało się listami, w których wielka literatura przeplatała się z codziennością, żartami i drobnymi uszczypliwościami. Z biegiem lat oficjalne zwroty ustępowały miejsca coraz większej serdeczności, a między słowami rodził się niezwykle intymny portret przyjaźni. Czyta się to jak najlepszą rozmowę, którą ktoś pozwolił nam podsłuchać. Wiem, że po kilku stronach nie odłożycie tej książki!

6. Żel pod prysznic Marrakesh Spicy Night, Francine & Mat

żel
mat. prasowe

Gdy za oknem zimno i szaro, nawet zwykły prysznic może stać się małym luksusem. Wystarczy odpowiedni zapach. W tym sezonie stawiam na nowość od Francine & Mat. Polska marka premium body care, znana dotąd z soli do kąpieli, olejków i mgiełek, właśnie poszerzyła swoją ofertę o żele pod prysznic w trzech zapachach. Mój faworyt? Marrakesh Spicy Night, który przenosi myślami do orientalnych wnętrz marokańskiego riadu. Jego zapach jest ciepły, zmysłowy i nieco tajemniczy. Irys, fiołek i szafran przeplatają się z nutami zamszu, drzewa sandałowego, ambry i piżma. W formule znalazły się również ekstrakty z kawy i kardamonu, a sam żel ma subtelną, złocistą poświatę, która dodaje codziennemu rytuałowi odrobiny luksus

żel
mat. prasowe

7. Chusta z wełną alpaki, NAGO

wełniana chusta
mat. prasowe

Nie wyobrażam sobie jesieni bez otulających szalików i chust, dlatego w moim zestawieniu znalazł się trójkątny model wykonany z mieszanki alpaki i wełny merino od NAGO. Klasyczny szary kolor pasuje do absolutnie każdego płaszcza czy kurtki, a dodatkowo ma optymalny rozmiar. Tę chustę możesz zawiązać pod brodą w stylu retro, nonszalancko narzucić na ramiona albo owinąć wokół szyi zamiast klasycznego szalika. Najbardziej podoba mi się w duecie z długim płaszczem i okularami przeciwsłonecznymi. Trochę paryskiej elegancji, trochę skandynawskiego minimalizmu. 

wełniana chusta
mat. prasowe

8. Nawilżająca maska do twarzy Mask 27, Cosmetics 27, Raw Poznańska 

maska
mat. prasowe

Chłodne powietrze na zewnątrz i suche ogrzewanie w środku to dla skóry zestaw, którego nie lubi nikt. Ratunkiem na to może być nowość w portfolio niszowej perfumerii i drogerii Raw Poznańska, czyli Mask 27 od francuskiej marki Cosmetics 27. To wielofunkcyjna maseczka w formie żelu-kremu, która nawilża, wygładza i odświeża zmęczoną cerę. Formuła ma w 95,5% naturalne pochodzenie, a wśród składników aktywnych znajdziemy wąkrotkę azjatycką, witaminę B3, kwas hialuronowy, kwasy owocowe, prebiotyki oraz ekstrakty z kombuchy, nieśmiertelnika i stokrotki. 

9. Masaż relaksacyjny w studio o.massage

masaż
mat. prasowe

Listopad to idealny moment, żeby trochę zwolnić przed świątecznym szaleństwem i wreszcie znaleźć czas na przyjemności, które zwykle odkładamy na później. Jedną z nich jest masaż. Na mojej liście znalazło się warszawskie studio o.massage, które zachwyca już samymi wnętrzami. Pięknie zaprojektowana, dopracowana w detalach przestrzeń sprawia, że ma się ochotę zostać tam na dłużej. Lubię miejsca, w których estetyka jest równie ważna jak wysoka jakość usług, a tutaj zdecydowanie idą ze sobą w parze. Godzina masażu, bez zerkania na telefon i myślenia o kolejnych obowiązkach, to jeden z lepszych pomysłów na listopadowe popołudnie. A jeśli po wyjściu uda się jeszcze znaleźć czas na dobrą kawę, tym lepiej.

10. Sojowa świeca „Na Śliwki”, Hagi

Gdy tylko wieczory zaczynają robić się dłuższe, w moim domu pojawiają się świece. To jeden z moich ulubionych jesiennych rytuałów, a do zapachu „Na Śliwki” od Hagi wracam niezmiennie co roku. Soczysta, dojrzała śliwka spotyka się tu ze słodką wanilią, karmelem i prażonymi migdałami, a goździki i anyż dodają całości odrobinę korzennego ciepła. Jest słodko, otulająco i bardzo nostalgicznie. Wystarczy zapalić ją wieczorem dosłownie na kilka minut (jest intensywna), włączyć ulubioną playlistę i zaparzyć herbatę, żeby nawet najbardziej ponury listopadowy dzień zakończył się przyjemnie. 

hagi
mat. prasowe

11. Darmowy Listopad w Łazienkach Królewskich

łazienki królewskie
mat. prasowe

Na koniec dobry powód, żeby wyjść z domu, gdyż listopad to świetny miesiąc na randkę z kulturą - szczególnie gdy można zorganizować ją zupełnie za darmo. Od 3 do 30 listopada 2026 roku Łazienki Królewskie w Warszawie zapraszają na bezpłatne zwiedzanie w ramach akcji „Darmowy listopad”. W programie znalazły się wystawy, oprowadzania i warsztaty, a jedną z ciekawszych atrakcji jest prezentacja kostiumów z nowej ekranizacji „Lalki”. Można przyjrzeć się z bliska strojom Izabeli Łęckiej i Stanisława Wokulskiego, zajrzeć do Pałacu na Wyspie czy odwiedzić Starą Oranżerię. Dla mnie to jeden z najlepszych pomysłów na leniwe, listopadowe popołudnie.