Reklama

Polskie kino coraz śmielej sięga po historie kobiet, które były czymś więcej niż tylko gwiazdami. Były zjawiskami. Ikonami swoich czasów. I właśnie do tego grona należała Violetta Villas - artystka, której głosu nie dało się pomylić z żadnym innym. Teraz jej historia wraca na ekran w nowym filmie biograficznym, o którym mówi się już od miesięcy. I wszystko wskazuje na to, że może być to jedna z najbardziej emocjonalnych i najgłośniejszych polskich premier tego roku.

Elle newsletter
elle.pl

Polski film o Violetcie Villas. Produkcja w końcu uchyliła rąbka tajemnicy

Violetta Villas
mat. prasowe

Twórcy filmu pokazali właśnie pierwsze materiały zapowiadające produkcję. W centrum uwagi znalazła się Sandra Drzymalska, która wciela się w rolę Villas - i trzeba przyznać: metamorfoza robi ogromne wrażenie. Charakterystyczne blond loki, mocny makijaż, teatralny glamour i ten trudny do uchwycenia rodzaj melancholii, który od lat był częścią wizerunku artystki. W obsadzie filmu pojawią się także m.in. Jowita Budnik, Mateusz Banasiuk, Borys Szyc, Cezary Łukaszewicz oraz Dorota Pomykala

Za reżyserię odpowiada Karolina Bielawska, autorka głośnego dokumentu „Mów mi Marianna”. Film ma jednak nie być klasyczną biografią „od sukcesu do upadku”. Twórcy chcą pokazać Villas bardziej intymnie - jako kobietę, matkę i artystkę, która przez lata płaciła ogromną cenę za sławę.

Wystarczyło 29 sekund. Internet już żyje tym filmem

Choć pierwszy teaser trwa zaledwie 29 sekund, w sieci momentalnie zrobiło się gorąco. Widzowie zwracają uwagę przede wszystkim na spektakularną metamorfozę aktorki, która w roli Violetty Villas wygląda momentami wręcz niepokojąco podobnie do legendarnej artystki. Pod zapowiedzią szybko pojawiły się komentarze: „Wow, podobieństwo zaskakuje”, „Czekamy”, „To będzie rola jej życia”, „Mam ciarki”.

Wielu internautów podkreśla też, że już sam klimat teasera - melancholijny, pełen nostalgii i oparty na utworze „Do ciebie, mamo” - opublikowany symbolicznie, dokładnie w Dzień Matki.

Kim właściwie była Violetta Villas?

Dla młodszych widzów jej nazwisko może brzmieć trochę jak legenda z opowieści rodziców i dziadków. Ale wystarczy usłyszeć kilka taktów „Do ciebie, mamo”, „Pocałunek ognia”, „Dla Ciebie miły” czy „Nie ma miłości bez zazdrości”, żeby nagle okazało się, że ten głos zna się od zawsze - nawet jeśli nie wiedziało się, do kogo należy.

Violetta Villas była jedną z największych osobowości polskiej sceny muzycznej XX wieku. Śpiewała już w latach 60., zachwycając skalą głosu obejmującą kilka oktaw i sceniczną charyzmą, która mocno wyprzedzała swoje czasy. Była kolorowa, teatralna, przesadzona - i właśnie dlatego tak hipnotyzująca. Co ciekawe - nie wszyscy to wiedzą - artystka naprawdę nazywała się Czesława Cieślak i urodziła się 10 czerwca 1938 roku w Liège w Belgii. Przyszła na świat w rodzinie polskich emigrantów.

Polska gwiazda, która podbiła Las Vegas

To, co dziś wydaje się niemal nieprawdopodobne, wydarzyło się naprawdę. Villas występowała nie tylko w Polsce, ale także w paryskiej Olympii i Las Vegas, gdzie pojawiała się obok największych światowych nazwisk tamtych lat. Mówi się, że zachwycał się nią sam Frank Sinatra.

Na tle szarej rzeczywistości PRL-u była zjawiskiem niemal nierealnym - pełnym przepychu, futer, cekinów i wielkich emocji. Dla jednych ikona, dla innych artystka zbyt wyrazista jak na swoje czasy. Ale trudno znaleźć w polskiej kulturze postać równie charakterystyczną.

Sandra Drzymalska w roli życia?

Violetta Villas
mat. prasowe

Wybór Sandry Drzymalskiej od początku wzbudzał ogromne emocje, ale pierwsze zdjęcia z planu szybko uspokoiły niedowiarków. Aktorka, znana m.in. z „Białej odwagi”, „Simony Kossak” czy serialu „Sexify”, przechodzi tu spektakularną transformację.

Co ciekawe, za jej charakteryzację odpowiada duet nominowany do Oscara za pracę przy filmie „Brzydka siostra”. Produkcja realizowana jest m.in. w Warszawie, na Śląsku i w Bułgarii, a całość ma trafić do kin jesienią 2026 roku.

To może być coś więcej niż zwykła biografia Violetty Villas

Najciekawsze w tym projekcie wydaje się jednak to, że twórcy nie chcą opowiadać wyłącznie o estradowej legendzie. Film ma pokazać także samotność, cenę sławy i relację Villas z synem - człowiekiem, który obserwował narodziny i powolny rozpad wielkiej gwiazdy z bardzo bliska.

I może właśnie dlatego ten projekt budzi aż tyle emocji. Bo historia Violetty Villas nigdy nie była „tylko” historią o muzyce. To opowieść o kobiecie, która przez całe życie próbowała być większa niż świat, w którym przyszło jej żyć.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...