Kiedy 28 grudnia 1895 roku bracia Lumière zorganizowali w Paryżu pierwszy publiczny pokaz swoich filmów, kino miało przede wszystkim zachwycać samym faktem, że obraz może się poruszać. Widzowie oglądali pociąg wjeżdżający na stację, pracowników wychodzących z fabryki, codzienność zamkniętą w kilkudziesięciu sekundach. Ponad sto lat później wciąż robimy właściwie to samo – tylko zamiast własnego odbicia na ekranie szukamy historii, w których możemy rozpoznać siebie.
WIDEO…
Bo kino jest trochę jak lustro, tylko bez obowiązku patrzenia na nie wprost. Pozwala przyjrzeć się własnym lękom, uprzedzeniom, relacjom i wyborom z bezpiecznej odległości. Możemy obserwować bohatera, który popełnia błędy, zamyka się na innych albo nie potrafi pogodzić z upływem czasu, a potem zorientować się, że niektóre z tych emocji znamy aż za dobrze.
„Gran Torino” jest właśnie takim filmem. Pod historią zgorzkniałego wdowca, który nie potrafi zaakceptować zmieniającego się świata, kryje się opowieść o samotności, starzeniu się, męskości, uprzedzeniach i potrzebie bliskości. I może dlatego, choć od premiery minęło już kilkanaście lat, Walt Kowalski wciąż ma nam coś ważnego do powiedzenia.
„Gran Torino”. Historia człowieka, który nie chciał nikogo potrzebować

Walt Kowalski jest emerytowanym pracownikiem fabryki samochodów, weteranem wojny w Korei i wdowcem. Mieszka samotnie w dzielnicy Detroit, która przez lata zmieniła się nie do poznania. Jego dzieci mają własne życie, sąsiedzi, których znał od lat, znikają, a ich miejsce zajmują rodziny imigrantów. Walt nie zamierza się do tego dostosować. Jest człowiekiem starej daty, przywiązanym do swoich zasad, domu i ukochanego samochodu – Forda Gran Torino z 1972 roku. Kiedy nastoletni Thao, pod naciskiem gangu, próbuje ukraść auto, konflikt wydaje się nieunikniony.
Paradoksalnie właśnie to wydarzenie staje się początkiem relacji, której Walt początkowo wcale nie chce. Chłopak i jego siostra Sue zaczynają pojawiać się w jego życiu, a mur, który przez lata budował wokół siebie, powoli zaczyna pękać. „Gran Torino” nie opowiada jednak wyłącznie o przyjaźni starszego mężczyzny z młodym chłopakiem. To również historia o tym, czy można zmienić się pod koniec życia. Czy człowiek może zakwestionować własne przekonania, przeprosić za to, kim był i spróbować stać się kimś innym?
Clint Eastwood w roli, której nie da się zapomnieć

Walta Kowalskiego zagrał Clint Eastwood, który jednocześnie wyreżyserował film. Obok niego wystąpili m.in. Bee Vang jako Thao, Ahney Her jako Sue Lor oraz Christopher Carley jako ksiądz Janovich.
Eastwood, którego większość widzów zna z roli Brudnego Harrego wykorzystuje tu swój charakterystyczny ekranowy wizerunek – milczącego, twardego mężczyzny, który więcej ukrywa, niż mówi. Walt jest jednak znacznie bardziej skomplikowany niż kolejny filmowy samotnik. Jego agresja i niechęć do innych są częściowo tarczą, za którą ukrywa żal, poczucie winy i lęk przed samotnością. Dlatego tak dobrze działa przemiana tej postaci. Nie jest nagła ani spektakularna. Walt po prostu zaczyna patrzeć na ludzi, których wcześniej widział wyłącznie przez stereotypy. I odkrywa, że znacznie więcej ich łączy, niż chciałby przyznać.
8,2/10 na Filmwebie. A jak oceniają go krytycy?

„Gran Torino” od lat cieszy się bardzo dobrym odbiorem widzów. Na Filmwebie film ma obecnie 8,2/10 przy około 450 tys. ocen, a ocena krytyków wynosi 7,7/10. Na Rotten Tomatoes produkcja otrzymała 81 proc. pozytywnych recenzji krytyków oraz 90 proc. pozytywnych ocen widzów.
Film został również doceniony przez środowisko filmowe. National Board of Review przyznało Clintowi Eastwoodowi nagrodę dla najlepszego aktora, a „Gran Torino” znalazło się wśród dziesięciu najlepszych filmów 2008 roku według organizacji. Produkcja otrzymała także nominację do Złotego Globu za piosenkę „Gran Torino” w wykonaniu Jamiego Culluma.
Co ciekawe, film nie otrzymał żadnej nominacji do Oscara, mimo że występ Eastwooda był szeroko nagradzany i nominowany w innych plebiscytach.
„Gran Torino” – gdzie obejrzeć?

Jeśli po tym wszystkim macie ochotę zobaczyć film Eastwooda, „Gran Torino” można obecnie wypożyczyć m.in. w CANAL+ oraz Amazon Prime Video.
Ten film nie mówi tylko o starzeniu się i samotności Walta. Z czasem coraz bardziej zaczyna mówić o nas – o tym, jak łatwo zamknąć się we własnym świecie i jak trudno, ale jednocześnie jak pięknie, jest jeszcze raz otworzyć drzwi.



























