Najpierw była koreańska pielęgnacja, później makijaż, a teraz coraz więcej miejsca na naszych beauty radarach zajmują perfumy z Seulu. I zdecydowanie jest na co zwrócić uwagę. Nowa generacja koreańskich marek zapachowych ma świetny design, nieoczywiste kompozycje i dokładnie ten rodzaj cool factor, który kilka lat temu zapewnił popularność Byredo czy Le Labo.
WIDEO…
Jesienią szczególnie interesują nas zapachy bliskie skórze: mleczne, piżmowe, drzewne, lekko gourmand. Zamiast oczywistych waniliowych kompozycji wybieramy więc ryż basmati, figę, rumianek czy kremowy sandałowiec. Oto pięć koreańskich perfum, które warto mieć na radarze jesienią 2026.
BORNTOSTANDOUT Dirty Rice
![]()
Jeśli macie poznać tylko jeden zapach BORNTOSTANDOUT, zacznijcie właśnie od Dirty Rice. Za kompozycję odpowiada Olivier Cresp, a w jej centrum znalazł się jeden z najbardziej nieoczywistych akordów ostatnich sezonów – ryż basmati.
Towarzyszą mu mleko, piwonia i migdał, a całość osadzono na sandałowcu, wetiwerze, cedrze, piżmie i Cetaloxie. Rezultat jest kremowy, lekko pudrowy i bardzo intymny. Zamiast pachnieć jak klasyczne gourmand, Dirty Rice przywodzi na myśl ciepłą skórę otuloną miękkim swetrem.
To również świetny przykład tego, co obecnie dzieje się w koreańskiej perfumerii: zapach jest minimalistyczny w odbiorze, ale jego skład daleki jest od oczywistości. Na chłodne dni trudno o lepszy wybór.
Tamburins Chamo
![]()
Tamburins trudno dziś rozpatrywać wyłącznie jako markę perfumeryjną. To cały estetyczny świat, w którym równie ważne jak sam zapach są opakowanie, kampanie i wystrój butików. Jeśli śledzicie koreańską modę i beauty, prawdopodobnie charakterystyczne flakony marki już pojawiły się na waszym Instagramie.
Chamo jest jednym z zapachów, od których warto zacząć. Na pierwszym planie znajduje się rumianek zestawiony z szałwią muszkatołową. Później pojawiają się ambra, piżmo i jasne drewno. Marka opisuje charakter rumianku jako gęsty i słodki niczym miód, ale równoważy go bardziej ziołowa, gorzkawa szałwia.
Chamo nie jest kolejnym słodkim jesiennym zapachem. Ma w sobie coś chłodnego, zielonego i lekko dziwnego – w najlepszym znaczeniu tego słowa.
Nonfiction Santal Cream

Minimalistyczny flakon, oszczędna typografia i zapachy, które zamiast wchodzić do pomieszczenia przed nami, pozostają bliżej skóry. Nonfiction spodoba się szczególnie osobom, które lubią perfumeryjną estetykę Byredo czy Le Labo.
Na jesień wybieramy Santal Cream. Kompozycję otwierają bergamotka i kardamon, w sercu pojawiają się imbir, mimoza oraz figa, a bazę tworzą sandałowiec i wetiwer.
Sama nazwa może sugerować bardzo słodki, kremowy zapach, ale Santal Cream jest znacznie bardziej wytrawny. Figa dodaje mu miękkości, kardamon – przyprawowego charakteru, a drewno sprawia, że pięknie komponuje się z chłodniejszym powietrzem. To ten rodzaj perfum, które można nosić od rana do wieczora i praktycznie do wszystkiego.
Elorea Fire
![]()
Elorea warto znać nie tylko ze względu na same perfumy. Marka szuka inspiracji w koreańskiej kulturze i próbuje opowiadać ją za pomocą zapachu, co wyróżnia ją na tle wielu minimalistycznych marek perfumeryjnych powstałych w ostatnich latach.
Na jesień wybór pada na Fire. To propozycja dla osób, które wraz z pierwszym chłodem automatycznie odkładają cytrusowe wody perfumowane i zaczynają szukać czegoś cieplejszego, głębszego i bardziej otulającego.
Fire najlepiej wyobrazić sobie w jesiennym zestawie z kaszmirowym swetrem, wełnianym płaszczem i zamszową torbą. Ma więcej charakteru niż typowy clean scent, ale nadal pozostaje nowoczesny i bardzo łatwy do wkomponowania w codzienną garderobę.
A'ddict Naked Musk 103
Na drugim końcu jesiennego spektrum znajduje się A'ddict. Zamiast mocnego, ciężkiego zapachu dostajemy tutaj efekt perfum, które niemal stapiają się ze skórą.
Naked Musk 103 będzie propozycją dla osób, które chcą pachnieć dobrze, ale niekoniecznie chcą, żeby ich perfumy było czuć z drugiego końca pomieszczenia. Miękki, piżmowy charakter wpisuje się w trend skin scents – kompozycji mających przypominać raczej zapach czystej, ciepłej skóry niż klasyczne perfumy.
Koreańskie perfumy to kolejny etap K-beauty?
Wszystko na to wskazuje. Tym bardziej że koreańska scena zapachowa nie próbuje już wyłącznie interpretować trendów znanych z europejskiej perfumerii. Marki takie jak BORNTOSTANDOUT czy Tamburins budują własny, bardzo charakterystyczny język.
Jeżeli lubicie Byredo, Le Labo, Diptyque czy Maison Margiela Replica, właśnie tutaj warto szukać kolejnego odkrycia. BORNTOSTANDOUT Dirty Rice będzie najbardziej gourmandowym i zmysłowym wyborem, Tamburins Chamo – najbardziej modowym, a Nonfiction Santal Cream – najbardziej minimalistycznym.
Jedno jest pewne: tej jesieni koreańskie beauty nie kończy się na kremie z filtrem i lip tincie.