Pięć godzin snu, ziemista cera i ani chwili na poranny pilates. Są takie dni, kiedy chciałybyśmy chociaż wyglądać na wypoczęte. I właśnie tu z pomocą przychodzi athletic blush – trend, który pojawił się na wybiegach podczas pokazów na sezon wiosna-lato 2027. Jak wyjaśnia makijażystka gwiazd Nikki DeRoest na łamach amerykańskiego serwisu „Bustle”, chodzi o uzyskanie efektu świeżej, promiennej skóry tuż po treningu, ale bez kropli potu.
WIDEO…
Athletic blush – róż, który ożywia cerę
Do tej pory róż często rozprowadzałyśmy w kierunku skroni, aby podkreślić rysy twarzy. W makijażu athletic blush najważniejszy jest natomiast środek policzków, czyli miejsce, w którym skóra naturalnie się rumieni, gdy wzrasta tętno.
Nie chodzi już o modelowanie twarzy, lecz o nadanie cerze świeżości. Efekt zapewnia ciepły, świetlisty odcień nałożony tak delikatnie, by spod koloru nadal prześwitywała naturalna faktura skóry i piegi. Róż powinien wyglądać tak, jakby rumieniec pojawił się sam.
Jaki odcień różu wybrać, by uzyskać efekt athletic blush?
Kluczem do udanego makijażu jest odpowiedni kolor. Jak radzi Nikki DeRoest, róż powinien być na tyle wyrazisty, by ożywić cerę, ale jednocześnie wyglądać naturalnie. Przy jasnej karnacji najlepiej sprawdzą się odcienie różowe i brzoskwiniowe, przy średniej i oliwkowej – terakotowe, a przy ciemnej – jagodowe lub ceglaste.
Co ciekawe, makijażystka poleca róż w pudrze zamiast kremowego. Taka formuła pozwala stopniowo budować intensywność koloru, nakładając go cienkimi warstwami.
„Zacznij od naprawdę niewielkiej ilości produktu i stopniowo dokładaj kolejne warstwy, aż uzyskasz efekt rumieńca, który wygląda, jakby przebijał spod skóry, a nie leżał na jej powierzchni” – radzi ekspertka.
Jak wykonać makijaż athletic blush krok po kroku?
Róż nakładamy na najbardziej wypukłą część policzków, czyli tę, która unosi się, gdy się uśmiechamy. Następnie delikatnie rozcieramy kosmetyk na zewnątrz i nieco w dół, pilnując, by kolor nie schodził zbyt nisko i nie obciążał optycznie twarzy.
Na koniec wystarczy miękkim pędzlem lub wilgotną gąbeczką zatrzeć granice różu, aby płynnie połączył się ze skórą.
Efekt? Świeża, promienna cera i wygląd osoby, która właśnie wróciła z treningu. Nawet jeśli jedyną aktywnością poprzedniego wieczoru było oglądanie ulubionego serialu do późna.