Tej jesieni na pierwszy plan wysuwa się nowy obuwniczy trend. W ostatnich latach do łask powróciły baleriny, które zadomowiły się zarówno w damskich, jak i męskich garderobach. Wraz z początkiem nowego sezonu ich miejsce zaczyna jednak zajmować znacznie bardziej wyrazisty model.

WIDEO

player placeholder

„Jazzówki” – najmodniejsze buty jesieni 2026

Miłośniczki płaskiego obuwia mogą na chwilę odstawić sneakersy i baleriny. Nadchodzi czas inspirowanych stylem retro, sznurowanych butów o znacznie smuklejszej i bardziej eleganckiej formie. Skórzane jazzówki już ubiegłej jesieni pojawiały się w stylizacjach osób najlepiej zorientowanych w trendach. Teraz mają szansę stać się jednym z najważniejszych elementów jesiennej garderoby. Łączą szyk z wygodą, a ich fason plasuje się gdzieś pomiędzy mokasynami a balerinami. Nie wyprą tych ostatnich całkowicie, ale stanowią dla nich bardziej jesienną alternatywę. Są przy tym zaskakująco uniwersalne i znacznie łatwiejsze do stylizowania, niż mogłoby się wydawać.

Na wybiegach sezonu jesień–zima 2026 pojawiły się w wielu odsłonach: Prada zaproponowała modele z kolorowymi sznurowadłami, Bottega Veneta postawiła na klasykę, a Simone Rocha ozdobiła je haftami. Do ich prawdziwego triumfu w damskiej garderobie przyczynił się jednak Michael Rider, który uczynił jazzówki jednym z najważniejszych elementów sylwetek prezentowanych dla domu mody Celine.

Zobacz także:
buty jazzówki
Spotlight

Jeśli ktoś wciąż nie jest przekonany, warto spojrzeć na stylizacje gwiazd. Charlize Theron pojawiła się niedawno w białych jazzówkach, które zestawiła z luźnym dzianinowym swetrem i dopasowaną kolorystycznie minispódniczką z falbanami. Lily Collins połączyła natomiast podobne półbuty z małą czarną i śnieżnobiałą kamizelką.

Gdy estetyka jazzu wkracza do świata mody

Jeżeli jazzówki wydają się znajome, prawdopodobnie przywodzą na myśl kultowy model „Zizi” marki Repetto. To miękkie, skórzane, sznurowane buty nazwane na cześć Zizi Jeanmaire – francuskiej tancerki baletowej i gwiazdy music-hallu. W latach 70. chętnie nosili je między innymi Mick Jagger i Jane Birkin. To kolejny dowód na to, że jazz od zawsze był czymś więcej niż tylko gatunkiem muzycznym. Towarzyszył mu charakterystyczny styl, kształtowany przez wizerunki jego największych gwiazd – od perfekcyjnych smokingów Duke’a Ellingtona po ciemne okulary Milesa Davisa.

Dziś zarówno jazz, jak i związana z nim estetyka ponownie zyskują popularność. Na scenie muzycznej reprezentuje je między innymi Sienna Spiro, typowana na jedną z największych wschodzących gwiazd najbliższych miesięcy. Artystka konsekwentnie buduje retro wizerunek podszyty jazzem, a jej garderoba przywodzi na myśl styl Amy Winehouse.

buty jazzówki
Getty Images

Trend podchwyciła także branża modowa – i to nie tylko na wybiegach. W maju w tokijskiej dzielnicy Ginza marka Miu Miu otworzyła tymczasowy klub poświęcony roli kobiet w historii japońskiego jazzu. Z kolei brytyjski projektant Nicholas Daley uczynił ten gatunek muzyczny oraz związanych z nim artystów, takich jak Don Cherry i Laraaji, motywem przewodnim kolekcji „Sonic Tapestry”.

Jak stylizować jazzówki?

Włączenie jazzówek do codziennej garderoby jest wyjątkowo proste. Dzięki dyskretnej, minimalistycznej formie pasują do wielu stylizacji. Podobnie jak baleriny – choć jesienią są od nich znacznie praktyczniejsze – dodają sylwetce lekkości, kobiecości i elegancji. Można nosić je zarówno z krótką spódnicą i kardiganem, jak i z długą, zwiewną sukienką. W sezonie przejściowym sprawdzą się również w zestawie z luźnymi bermudami z denimu albo eleganckimi szortami i prostym T-shirtem w jednolitym kolorze.

Do biura warto połączyć je z cygaretkami lub jeansami o szerokich nogawkach, koszulą oraz obszerną marynarką z podwiniętymi rękawami. Wieczorem wystarczy zestawić jazzówki z małą czarną – najlepiej w fasonie halki albo sukienki typu babydoll – aby w jednej chwili nadać stylizacji zmysłowy charakter retro.

Krótko mówiąc: pora wyjąć z szafy zapomnianą parę jazzówek albo zainwestować w nową. Tej jesieni będą wszędzie.

Artykuł ukazał się w oryginale na ELLE.fr