Są krawieckie rozwiązania i techniki, których nauczyłam się, obserwując przy pracy moją mamę, z zawodu krawcową. Do dziś zaskakuje mnie, jak bardzo mogą wpłynąć na wygląd ubrania. Jedną z rzeczy, które zawsze podkreślała, było znaczenie linii talii. Jej przesunięcie nie jest jedynie drobną zmianą w konstrukcji ubrania, ale sposobem na zmianę proporcji sylwetki.
WIDEO…
Choć z pozoru chodzi tylko o jeden szew, wystarczy przesunąć go o kilka centymetrów w górę lub w dół, by figura wyglądała zupełnie inaczej. Linia poprowadzona w naturalnej talii, czyli w najwęższym miejscu tułowia, podkreśla sylwetkę klepsydry. Umieszczona tuż pod biustem, jak w kroju empire często spotykanym w sukniach ślubnych, łagodnie maskuje okolice brzucha i optycznie wydłuża nogi. Z kolei obniżona w stronę bioder, jak w modnych obecnie sukienkach z obniżoną talią, sprawia, że tułów wydaje się smuklejszy.
Gdzieś pomiędzy tymi rozwiązaniami pojawia się peplum. Ten charakterystyczny detal nie tylko zaznacza talię, ale też podkreśla ją falbaną lub rozszerzeniem materiału, które zaczyna się w najwęższym miejscu i układa nad biodrami. Efekt? Wyraźniej zarysowana talia i bardziej harmonijne proporcje sylwetki. W sezonie jesień-zima peplum wraca w wyjątkowo eleganckiej odsłonie, między innymi za sprawą domu mody Dior.

Powrót baskinki: trzy najważniejsze fasony z pokazów jesień–zima 2026/2027
Mówiąc o baskince, trudno nie wspomnieć o Diorze. Pod koniec lat 40. detal ten stał się jednym ze znaków rozpoznawczych New Look, a przede wszystkim słynnej Bar Jacket z mocno zaznaczoną talią. Później peplum trafiło do garderoby spod znaku power dressingu i zyskało na znaczeniu wraz z charakterystycznymi dla lat 80. rozbudowanymi formami. Nawet minimalizm lat 90. nie pozostał wobec niego obojętny, a w pierwszej dekadzie XXI wieku stało się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów modnych topów. Historia baskinki sięga jednak znacznie dalej. Jego źródeł należy szukać już w starożytnej Grecji i peplosie - drapowanej tunice przewiązywanej w talii, w której nad biodrami układała się miękka warstwa materiału.

W kolekcjach na sezon jesień–zima 2026/2027 peplum ponownie pojawia się w pierwszym planie. Tym razem projektanci interpretują je na dwa sposoby: subtelnie i oszczędnie albo zdecydowanie, nadając mu niemal architektoniczną formę. Rozwiązań pośrednich właściwie nie ma. W nowych kolekcjach międzynarodowych marek szczególnie często pojawia się na trzech rodzajach ubrań, które już teraz można znaleźć także w sklepach.
Marynarki z baskinką

Jonathan Anderson sięgnął po legendarną marynarkę Bar z 1947 roku i nadał jej nową formę. Klasycznie dopasowaną sylwetkę uzupełnił wyrazistą objętością opadającą na biodra, a obok niej zaproponował krótsze modele z miękkiej dzianiny, w których peplum układa się znacznie swobodniej. Nie tylko Dior eksperymentował w tym sezonie z proporcjami. Stella McCartney podkreśliła talię marynarki paskiem, a Nanushka zinterpretowała klasyczny żakiet w minimalistyczny sposób: bez klap, za to z dołem zakończonym w szpic i unoszącym się po obu stronach, co nadało całości asymetryczny charakter.
Bluzki i topy z baskinką

Jeśli chodzi o bluzki i topy z peplum, tej jesieni wybór jest wyjątkowo szeroki. W kolekcji Ashlyn znajdziemy białą koszulę z popeliny z zakładkami na ramionach, bufiastymi rękawami i efektownie rozszerzanym dołem - najlepszy dowód na to, że biała koszula wcale nie musi być zachowawcza. McQueen proponuje z kolei romantyczną wersję z wiązaniem. Zupełnie inny charakter ma koronkowy top o fasonie gorsetowym od Elie Saab, zestawiony z eleganckimi czarnymi spodniami. Tolu Coker stawia natomiast na wydłużoną, ostro zakończoną linię talii i bardziej wyraziste proporcje, reinterpretując w ten sposób klasyczne krawiectwo.
Dzianina z baskinką

Jeśli podoba ci się efekt, jaki daje peplum, ale wolisz spokojniejsze fasony, warto zwrócić uwagę na dzianiny. W ich przypadku rozszerzenie jest zwykle bardziej subtelne, ponieważ stanowi część konstrukcji ubrania. Może to być golf z lekkim, dwuwarstwowym peplum, jak u Ashlyn, albo prążkowany wełniany kardigan w ceglanym odcieniu, którego dół delikatnie rozszerza się od talii - propozycja Zimmermann. Warto też zwrócić uwagę na model Louis Vuitton wykonany z fakturowanego żakardu, z obszernym marszczonym kołnierzem w kontrastowym kolorze oraz dolną falbaną podkreślającą linię peplum.
Jak nosić baskinkę, żeby wysmuklić sylwetkę?
Największą zaletą ubrań z peplum jest to, że optycznie nadają sylwetce kształt klepsydry. Nie oznacza to jednak, że będą wyglądały równie dobrze w każdym zestawieniu. Sekret tkwi w zachowaniu odpowiednich proporcji. Peplum najlepiej łączyć z dołem o prostych, uporządkowanych liniach: szerokimi, lejącymi spodniami, spódnicą midi albo jeansami o prostym kroju. Mogą to być modele z szeroką nogawką, podwiniętym dołem czy o skróconej długości. Takie fasony równoważą całość i pozwalają peplum pozostać głównym elementem stylizacji. Warto też wybierać spodnie i spódnice z wysokim stanem.

Przy wyborze topu czy marynarki z peplum warto zwrócić uwagę również na miejsce, w którym zaczyna się rozszerzenie. Jeśli wychodzi dokładnie z najwęższego punktu talii, pomaga wysmuklić i optycznie wydłużyć figurę. Jeżeli natomiast rozpoczyna się niżej, na wysokości bioder, może poszerzać tułów i dodawać objętości w miejscu, w którym niekoniecznie jej potrzebujemy. Najlepiej wybierać modele dopasowane do talii. Można też dodatkowo zaznaczyć ją cienkim paskiem albo narzucić na peplum krótką, usztywnioną kurtkę czy marynarkę, która wyraźnie zaznaczy punkt, od którego materiał zaczyna się rozszerzać.

Warto pamiętać także o tym, że peplum świetnie komponuje się z klasycznymi elementami garderoby inspirowanymi krawiectwem. Nie należy również lekceważyć możliwości stylizacji monochromatycznych lub utrzymanych w jednej gamie kolorystycznej, na przykład w jesiennych odcieniach ziemi. Gdy top z peplum zestawimy ze spódnicą lub spodniami w podobnym kolorze, sylwetka wydaje się wyższa i smuklejsza, ponieważ nic nie przecina jej pionowej linii. Osobom niższym szczególnie polecamy jeszcze jeden trik: jeśli wybierasz spódnicę midi, zestaw ją z butami na obcasie albo modelem z wydłużonym, smukłym noskiem. W ten sposób można zrównoważyć długość sięgającą połowy łydki i optycznie wydłużyć nogi.



























