Jeszcze do niedawna idealny wyjazd kojarzył mi się przede wszystkim ze zmianą otoczenia. Pięknym hotelem, dobrą kuchnią, zwiedzaniem i chwilą oddechu od codziennych obowiązków. Tymczasem coraz częściej mówi się o podróżowaniu, które ma nam dawać coś więcej niż kilka dni odpoczynku. Wellness ustępuje miejsca longevity, a zamiast kolejnego zabiegu upiększającego wybieramy doświadczenia, które pomagają lepiej zrozumieć własne ciało i zadbać o zdrowie w dłuższej perspektywie.
WIDEO…
Właśnie z taką ideą zetknęłam się podczas podróży do Czech, gdzie odwiedziłam dwa zupełnie różne hotele Falkensteiner. Pierwszym przystankiem była Praga, drugim Mariańskie Łaźnie – uzdrowisko, którego historia od ponad dwóch stuleci splata się z europejską kulturą wypoczynku. To właśnie tam przekonałam się, że za słowem „longevity” może kryć się coś znacznie bardziej interesującego niż najnowszy trend branży wellness.
Praga na dobry początek. Miasto, w którym warto zwolnić
Podróż rozpoczęła się w Pradze, która potrafi zachwycić nawet tych, którzy odwiedzali ją już kilkukrotnie. Spacerując uliczkami starego miasta, trudno oprzeć się wrażeniu, że czeska stolica ma w sobie coś niezwykle filmowego. Secesyjne kamienice, brukowane uliczki, niewielkie kawiarnie i imponująca architektura sprawiają, że czas płynie tu trochę inaczej.
Moim miejscem na odpoczynek po zwiedzaniu był pięciogwiazdkowy hotel Falkensteiner, położony w centrum miasta, niedaleko głównego dworca kolejowego. Za historyczną fasadą kryją się wnętrza, które dalekie są od stereotypowej hotelowej elegancji. Głębokie kolory, aksamitne tkaniny, drewno i współczesne detale tworzą atmosferę bardziej przypominającą stylowy apartament niż klasyczny hotel. To efekt przebudowy zakończonej w 2022 roku, za której koncepcję wnętrz odpowiada projektantka Aggi Bruch.
W hotelu znajduje się również Acquapura City Spa, w którym można skorzystać z sauny, łaźni parowej i masaży. Zupełnie inny charakter ma Monkey Bar – miejsce łączące autorskie koktajle, kuchnię opartą na dzieleniu się potrawami i swobodną atmosferę.
Praga okazała się idealnym wprowadzeniem do podróży. Jednak jej kolejny etap miał pokazać mi zupełnie inne podejście do wypoczynku.
Mariańskie Łaźnie. Tu po zdrowie przyjeżdżano, zanim pojawiło się słowo „longevity”
Zaledwie kilka godzin drogi od Pragi znajduje się miejsce, w którym czas zdaje się płynąć we własnym tempie. Mariańskie Łaźnie, czyli Mariánské Lázně, są jednym z najbardziej znanych czeskich uzdrowisk. Eleganckie wille, reprezentacyjne kolumnady, parki i otaczające miasto zalesione wzgórza tworzą krajobraz, który bardziej przypomina scenerię kostiumowego filmu niż współczesny kurort. Nie jest to przypadek. W XIX wieku przyjeżdżali tu europejscy arystokraci, artyści i intelektualiści, szukając odpoczynku oraz korzyści płynących z miejscowych źródeł mineralnych. W 2021 roku Mariańskie Łaźnie, wraz z innymi historycznymi europejskimi uzdrowiskami, zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
To właśnie tutaj wielowiekowe tradycje regeneracji spotykają się z jednym z najważniejszych trendów współczesnego wellness – longevity. Coraz większą uwagę poświęcamy nie tylko temu, jak długo żyjemy, ale przede wszystkim temu, w jakiej kondycji spędzamy kolejne lata. Zdrowy sen, sprawność fizyczna, odpowiednie odżywianie i umiejętność radzenia sobie ze stresem stają się równie istotne jak regularne badania profilaktyczne. Nowoczesne resorty SPA odpowiadają na te potrzeby, łącząc komfortowy wypoczynek z zaawansowaną diagnostyką, indywidualnymi programami zdrowotnymi i świadomą regeneracją.
Takie podejście można odkryć w pięciogwiazdkowym Falkensteiner Spa Resort Mariánské Lázně, który miałam okazję odwiedzić podczas podróży do Czech. Hotel mieści się w eleganckim, historycznym kompleksie, którego początki sięgają XIX wieku, a wśród jego dawnych gości znalazł się sam Alfred Nobel. Dziś klasyczna architektura współgra tu z komfortem współczesnego resortu, rozbudowaną strefą Acquapura SPA o powierzchni 2500 m² i nowoczesnym Health & Longevity Center. To właśnie w nim tradycyjne zabiegi wykorzystujące lokalne wody mineralne uzupełniają indywidualne programy zdrowotne, konsultacje ze specjalistami i zaawansowana diagnostyka. Dzięki temu pobyt nie ogranicza się do korzystania z basenów czy zabiegów relaksacyjnych, ale daje możliwość spojrzenia na wypoczynek z zupełnie innej perspektywy – jako na przyjemność, która może być jednocześnie początkiem bardziej świadomej troski o siebie.
Longevity to nie walka z upływającym czasem. To inwestycja w jakość życia
Jeszcze kilka lat temu luksusowe SPA kojarzyło się przede wszystkim z masażami, zabiegami pielęgnacyjnymi i relaksem przy basenie. Dziś coraz częściej szukamy miejsc, które oferują coś więcej niż chwilowe odprężenie. Chcemy lepiej spać, mieć więcej energii, utrzymać dobrą kondycję i zadbać o zdrowie, zanim organizm zacznie wysyłać niepokojące sygnały. Właśnie na tym opiera się idea longevity, której celem nie jest zatrzymanie biologicznego zegara, lecz jak najdłuższe zachowanie sprawności, witalności i dobrego samopoczucia. Podczas pobytu w Falkensteiner Spa Resort Mariánské Lázně miałam okazję bliżej poznać to podejście. Sercem resortu jest Health & Longevity Center, w którym klasyczne rytuały SPA uzupełniają nowoczesne metody diagnostyczne, konsultacje ze specjalistami i programy dopasowywane do indywidualnych potrzeb. Zamiast uniwersalnego scenariusza wypoczynku goście mogą wybrać rozwiązania uwzględniające ich kondycję, styl życia i osobiste cele zdrowotne.
Szczególnie interesująca dla mnie była oferta Longevity Diagnostic, obejmująca między innymi analizę metabolizmu uVida, badania krwi, ocenę jakości snu, spirometrię, EKG oraz analizę składu ciała metodą bioimpedancji. Wyniki mogą stać się punktem wyjścia do konsultacji i lepszego zrozumienia potrzeb organizmu. Podczas wyjazdu miałam okazję uczestniczyć w pomiarach związanych z longevity oraz poznać założenia programu podczas spotkania z Danielem Fajkusem, Spa Managerem resortu.
To, co szczególnie zwróciło moją uwagę, to sposób myślenia o regeneracji. Nie jest ona traktowana wyłącznie jako przyjemny dodatek do urlopu, ale jako jeden z elementów świadomego stylu życia. Pobyt w takim miejscu nie zastąpi oczywiście regularnej profilaktyki ani codziennych zdrowych nawyków. Może jednak stać się impulsem do tego, by przyjrzeć się własnemu samopoczuciu, lepiej poznać potrzeby organizmu i zacząć poświęcać im więcej uwagi. Bo współczesny luksus coraz częściej polega nie na tym, by na chwilę zapomnieć o codzienności, lecz by wrócić do niej z większą energią i świadomością tego, co naprawdę służy naszemu zdrowiu.
Kąpiel mineralna zamiast kolejnego zabiegu upiększającego
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów pobytu w Mariańskich Łaźniach są zabiegi wykorzystujące miejscowe zasoby naturalne. Region słynie z ponad 40 źródeł zimnych, mineralnych wód nasyconych dwutlenkiem węgla, a także z naturalnych torfów i gazu źródlanego. Falkensteiner Spa Resort ma własne źródło wody mineralnej o nazwie Alexandra. Woda ta wykorzystywana jest między innymi do kąpieli oraz kuracji pitnych. Podczas wizyty miałam możliwość skorzystania z kąpieli mineralnej Alexandra, będącej częścią hotelowej oferty balneoterapeutycznej.
W hotelu dostępne są również okłady torfowe, kąpiele z wykorzystaniem dwutlenku węgla i inne zabiegi dobierane do indywidualnych potrzeb.
Baseny, leśne spacery i dobra kuchnia. Przyjemniejsza strona dbania o siebie
Wizja pobytu skoncentrowanego na zdrowiu może niektórym kojarzyć się z restrykcyjnym planem dnia, wyrzeczeniami i niekończącą się listą zaleceń. Tymczasem Mariańskie Łaźnie pokazują, że dbanie o siebie może być po prostu przyjemne. W Falkensteiner Spa Resort do dyspozycji gości są cztery baseny, w tym całoroczny podgrzewany basen zewnętrzny, a także cztery sauny, strefa relaksu oraz przestrzeń do ćwiczeń. Nie trzeba jednak wypełniać całego dnia aktywnościami. Równie ważna może być godzina spędzona z książką, spokojny poranek czy zwykła przyjemność wynikająca z braku napiętego harmonogramu.
Na uwagę zasługuje również hotelowa kuchnia Balance Vital, inspirowana między innymi smakami śródziemnomorskimi i azjatyckimi. To interesujące podejście do jedzenia, w którym troska o zbilansowane posiłki nie oznacza rezygnacji z kulinarnej przyjemności. Podczas pobytu miałam okazję spróbować propozycji przygotowanych w ramach koncepcji Good 4U.
Jednym z najbardziej zaskakujących doświadczeń podczas pobytu okazała się dla mnie kąpiel leśna, czyli shinrin-yoku. Choć nazwa może sugerować zupełnie coś innego, nie ma ona nic wspólnego z zanurzaniem się w wodzie. To wywodząca się z Japonii praktyka uważnego przebywania w naturze, polegająca na spokojnym spacerze, wsłuchiwaniu się w odgłosy lasu i skupieniu uwagi na otaczającej przyrodzie. Bez pośpiechu, telefonu i potrzeby kontrolowania czasu. Przyznam, że w codziennym rytmie pracy w redakcji, gdzie nieustannie gonią nas terminy, kolejne spotkania i nowe zadania, taka forma odpoczynku była wyjątkowo ciekawym doświadczeniem. Otaczające Mariańskie Łaźnie lasy stworzyły idealne warunki, by choć na chwilę zwolnić i oderwać myśli od codziennych obowiązków. To również doskonałe przypomnienie, że regeneracja nie zawsze wymaga zaawansowanych zabiegów czy specjalistycznego sprzętu. Czasem wystarczy świadomy kontakt z naturą, by poczuć, jak bardzo potrzebujemy wytchnienia od nieustannego tempa współczesnego życia.
Nowa definicja luksusu? Zdrowie, na które wreszcie znajdujemy czas
Z wyjazdów zazwyczaj przywozimy zdjęcia, pamiątki i wspomnienia. Z Mariańskich Łaźni można wrócić również z inną perspektywą na własne zdrowie. Nie dlatego, że kilka dni spędzonych w uzdrowisku jest w stanie cofnąć biologiczny zegar, ale dlatego, że takie miejsca zachęcają do zadania sobie pytań, na które w codziennym pośpiechu rzadko znajdujemy przestrzeń. Czy naprawdę dobrze śpimy? Czy ruszamy się wystarczająco dużo? Jak radzimy sobie ze stresem? I co możemy zrobić już teraz, żeby za dziesięć czy dwadzieścia lat nadal cieszyć się sprawnością i energią? Pobyt w Mariańskich Łaźniach przypomniał mi o czymś, o czym łatwo zapomnieć: odpoczynek nie powinien być nagrodą za przemęczenie. Może być świadomym wyborem i inwestycją we własny dobrostan. Zwłaszcza na etapie życia, w którym coraz wyraźniej dostrzegamy, że prawdziwy luksus to nie tylko możliwość wyjazdu w piękne miejsce, lecz przede wszystkim zdrowie i czas, by się nim cieszyć.