Agnieszka Prokopowicz/ELLE: Jakie ludzie mają potrzeby? 

Marlena Kazoń: Potrzeby ludzi bywają różne, począwszy od emocjonalnych, dotyczących okazywania emocji, poprzez psychiczne, dotyczące wsparcia i oparcia w relacji, skończywszy na intymnych, czyli na bliskości nie tylko seksualnej ale i również emocjonalnej... Potrzeby dla każdego z nas są czymś innym. W dużej mierze, chodzi o to, z jakiej rodziny pochodzimy i jak tam były zaspokajane nasze potrzeby. W jakich rolach byliśmy w swoim rodzinnym domu. To często determinuje, w jakich rolach jesteśmy w relacji w związku. Czy byliśmy dającym, czy biorącym... Często dającym partnerom ciężko się "wyleczyć" z dawania, a biorącym z brania... Najważniejsza w związku jest równowaga. Od niej zależy poczucie spełnienia w partnerstwie. Ważne, aby w naszych relacjach była wymiana w dawaniu i w braniu, wtedy jesteśmy spełnione i w tym spełnieniu jesteśmy w stanie bardzo dobrze funkcjonować. Równowaga w dawaniu i w braniu w każdej relacji zaspokaja nas w poczuciu zauważenia i akceptacji. Realizacja naszych potrzeb jest niezwykle ważna w rozwoju nasz samych i naszych związków.

Dlaczego ludzie robią to, co robią? Jaka siła napędza i kształtuje wszystkie nasze wartości życiowe?

Chociaż każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny, mamy wiele cech wspólnych i wspólnych potrzeb, które wynikają z bycia człowiekiem. Według Anthony Robbins’a kieruje nami sześć podstawowych potrzeb. Nasze zachowanie oraz decyzje są próbą ich zaspokojenia. Sposoby i środki jakimi ludzie starają się je zaspokoić są wręcz nieograniczone. Są to głęboko zakorzenione w nas potrzeby, które są podstawą wszelkich wyborów jakich dokonujemy i działań, które podejmujemy. Poznanie tych sześciu podstawowych potrzeb może pomóc nam lepiej zrozumieć, dlaczego robimy to co robimy oraz skuteczniej interpretować zachowania ludzi wokół nas.

Oto podstawowe potrzeby człowieka według Anthony Robbins’a

1. Potrzeba pewności i komfortu Pierwszą ludzką potrzebą jest potrzeba pewności. Potrzebujemy bezpieczeństwa, wygody, komfortu i spójności. Chcemy mieć poczucie kontroli. Pragniemy wiedzieć, co będzie dalej i co nasz czeka, abyśmy mogli czuć się bezpiecznie. To potrzeba poczucia wygody i komfortu, potrzeby unikania bólu a także tworzenia i doświadczania przyjemności. Nasza potrzeba pewności jest mechanizmem przetrwania. Wpływa na to, ile ryzyka podejmujemy w życiu – w naszej pracy, w naszych relacjach czy inwestycjach finansowych. Pragniemy stabilności, nie chcemy być niemile zaskakiwani. Im wyższa potrzeba pewności, tym mniejsze ryzyko, które chcemy podjąć lub znieść emocjonalnie. Z tej potrzeb właśnie pochodzi nasza prawdziwa „tolerancja dla ryzyka”. Nasza chęć do wchodzenia i angażowania się w nieznane nam dotąd obszary. Lecz niestety im silniejsza potrzeba pewności, tym silniejsze pragnienie kontroli. A pragnienie kontroli jest często zbudowanie na poziomie lęku... Wielu rzeczy, typu choroba, śmierć, co będzie z Nami jutro w pełni nie jesteśmy świadomi i nie możemy tego wiedzieć i tutaj niezwykle ważne jest zaufanie do siebie i do życia, wtedy niektóre tematy jesteśmy w stanie odpuścić i nadal mieć poczucie samorealizacji i samospełnienia.

2. Potrzeba niepewności i różnorodności

Obok potrzeby pewności, potrzebujemy także w życiu pewnej dozy niepewności i zmienności. Mamy w sobie potrzebę nieznanego, nowych bodźców. Potrzebujemy niespodzianek i przygody w życiu. Nie chcemy się nudzić doświadczając wciąż tych samych przewidywalnych sytuacji każdego dnia. Chcemy różnorodności i pragniemy nowości.

3. Potrzeba znaczenia

Chcemy czuć się ważni, wyjątkowi, niepowtarzalni i potrzebni. Sposoby na zrealizowanie tej potrzeby są bardzo różne. Dla jednych będzie to dążenie do władzy. Zdobywanie kolejnych tytułów, bogacenie się, zarabianie i wydawanie dużych sum pieniędzy. Wyrażanie swojego stylu i siebie przez wygląd zewnętrzny itp. Aby zrealizować tę potrzebę, robimy wszystko, co sprawia, że czujemy się wyjątkowi czy ważni. Cokolwiek, co powoduje, że wyróżniamy się z tłumu. Chcemy uniknąć bycia niewidzialnym i nieistotnym, bez względu na czego to od nas wymaga. Eksponujemy naszą indywidualność.

4. Potrzeba miłości i więzi

Kolejna podstawowa potrzeba to potrzeba miłości i więzi. Miłość jest dla nas jak tlen. Potrzebujemy jej do życia. Chcemy być kochani, poszukujemy i potrzebujemy miłości. Kiedy kochamy i jesteśmy kochani czujemy, że żyjemy. Kiedy tracimy miłość rodzi się wielki ból, z którym czasem trudno nam sobie poradzić. Tkwi w nas potrzeba obcowania z innymi. Realizujemy naszą potrzebę miłości i więzi poprzez komunikację, budowanie i utrzymywanie relacji, zawieranie związków małżeńskich, przyjaźń itp. Nie chcemy czuć się porzuceni, wykluczeni, samotni. Pragniemy bliskości, chcemy być częścią wspólnoty, potrzebujemy związku z drugim człowiekiem.

5. Potrzeba rozwoju i wzrostu

Mamy w sobie też potrzebę stałego rozwoju emocjonalnego, intelektualnego i duchowego. Chcemy mieć poczucie, że ciągle się rozwijamy i robimy postępy. Jeśli Twój związek, kariera, biznes i Ty sam nie rozwijasz się i nie rośniesz, prawdopodobnie nie doświadczysz prawdziwego spełnienia. Jako ludzie nie chcemy mieć poczucia, że się cofamy czy popadamy w stagnację. Poprzez rozwój osobisty - zaspokajamy potrzebę wzrostu w naszym życiu. Ta podstawowa potrzeba jest tym, co pobudza nas do sięgania po więcej i napędza postęp ludzkości.

6. Potrzeba udziału i wkładu

Dla niektórych może to zabrzmieć altruistycznie, ale sekretem spełnionego życia jest dawanie. W życiu nie chodzi tylko o Ciebie, ale o nas i wspólnotę. Mamy potrzebę dzielenia się z innymi. Życie polega na tworzeniu znaczenia. A znaczenie nie pochodzi z tego, co otrzymujesz, ale z tego co dajesz. Jako ludzie mamy ogromną potrzebę, aby wnieść coś więcej niż nas samych. Po prostu musimy dzielić się tym co mamy z innymi, aby uzyskać jak największe spełnienie z życia. Majątek i talenty niewiele nam pomogą, jeśli zachowamy je tylko dla siebie.

Które z nich możemy sobie spełnić same? 

Potrafimy je zaspokajać sobie sami, ważne, abyśmy to umieli, abyśmy nie musieli być zależni od partnerów, czy rodziny... Dziecko w nas musi mieć zaspokojone potrzeby, aby dorosły w nas to czuł i z tego czerpał korzyść.... W każdym z nas istnieją te potrzeby i są w różnym stopniu rozwinięte i mają określony dla nas priorytet. Każdego dnia zaspokajamy te potrzeby. Robimy to w sposób konstruktywny i uważny albo wręcz przeciwnie destruktywny, nierozważny, a czasem ze szkodą dla siebie i innych ludzi. Pierwsze cztery z nich (pewność, zmienność, znacznie, więzi) to potrzeby osobowości. Te potrafimy sobie sami zaspokajać. Niemal wszyscy znajdujemy sposoby, aby je spełniać. Dwie kolejne (rozwój i wkład) to potrzeby ducha. Są one rzadsze i nie każdy je spełnia. Kiedy jesteśmy w stanie zaspokoić w pełni te wszystkie sześć potrzeb, czujemy się naprawdę zrealizowani życiowo i szczęśliwi. 

Na początek warto zrozumieć i uświadomić sobie, że mamy te potrzeby...

Dajmy sobie szansę na realizację naszych potrzeb w sposób świadomy i w zgodzie ze sobą samym, abyśmy mogli żyć niezależnie w bliskości z partnerem, aby zależność emocjonalna, że nasz partner musi nam coś dać nie zaburzała nas i nie zabierała nam radości życia i spełnienia. Ważne, abyśmy byli w stanie realizować sobie nasze ludzkie potrzeby i wtedy zaczniemy rozumieć dlaczego robimy to, co robimy. Możemy zacząć stosować świadome sposoby ich zaspokojenia. Dzięki czemu uzyskamy wewnętrzny spokój, harmonię i większe zadowolenie z życia.

Spełniania których możemy oczekiwać od partnera w związku?

Najważniejsze, aby w związku były zaspokajane i spełniane Nasze potrzeby emocjonalne. Większość mężczyzn i kobiet nie wie, jak bardzo ich potrzeby emocjonalne się różnią, w wyniku czego często nie umieją sobie nawzajem pomóc. Mężczyźni ofiarowują w swoich związkach to, co sami chcieliby otrzymać, a kobiety – o czym same marzą. Zarówno oni, jak i one mylnie sądzą, że potrzeby drugiej strony są takie same jak ich własne i to jest właśnie przyczyna, dla której ze swoich kolejnych związków wynoszą urazę i rozczarowanie. Mężczyźni i kobiety mają wrażenie, że wciąż tylko dają i dają, nic nie dostając w zamian, że ich miłość pozostaje nie doceniona i w pewien sposób nie zauważona. Tymczasem, w rzeczywistości wszyscy, co prawda, ofiarowują miłość, lecz w inny sposób niż się tego od nich oczekuje.

Czym się różnimy?

Kobieta, na przykład, uważa, że okazuje miłość, zadając partnerowi wiele pytań świadczących o trosce i wyrażających zainteresowanie. Tymczasem, o czym mówiliśmy już wcześniej, dla mężczyzny takie pytania są bardzo nieprzyjemne: słysząc je, czuje się kontrolowany i oceniany. To z kolei zdumiewa kobietę, bo jeżeli ktoś okazywałby jej zainteresowanie w ten właśnie sposób, byłaby szczęśliwa. Jej usiłowania wyrażenia uczucia są w najlepszym razie przyjmowane obojętnie, w najgorszym – niechętnie. Z mężczyznami jest podobnie. Myślą, że jednoznacznie okazują swe względy, a kobieta reaguje przekonaniem, że nie ma się na kim oprzeć i że partner nie liczy się z jej uczuciami. Jeśli, na przykład, kobieta jest zdenerwowana, mężczyzna uważa, że ją wspiera, czyniąc uwagi umniejszające wagę jej problemu. Często też mężczyzna zupełnie ją w takiej sytuacji ignoruje, sądząc, że daje jej „przestrzeń” i umożliwia usunięcie się do jaskini. Jego zachowanie, choć podyktowane najlepszymi intencjami, powoduje, że kobieta czuje się nie kochana i lekceważona. Mówiliśmy już wcześniej, że zdenerwowana kobieta chce być wysłuchana i pragnie, by ją zrozumiano. Nie wiedząc o tym, że potrzeby emocjonalne kobiet są różne od jego własnych, mężczyzna nie zrozumie, dlaczego jego próby niesienia pomocy przynoszą tak fatalne skutki. Większość wszystkich potrzeb emocjonalnych sprowadza się do pragnienia miłości. Zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet można jednak wskazać sześć podstawowych potrzeb o równym stopniu ważności. Mężczyźni pragną zaufania, akceptacji, doceniania, podziwu, aprobaty i zachęty. Kobietom potrzeba troski, zrozumienia, szacunku, poświęcenia, uznania i zapewnień. Jak widać różnimy się od siebie bardzo, lecz jest to niezwykle ważne, abyśmy dawali sobie pełnię akceptacji, zauważenia i abyśmy starali się być sobie potrzebni i wspierać się, jest to niezwykle ważne, aby stworzyć świadomą relację w której wzrastamy i jesteśmy w stanie się w pełni rozwijać. Każdy z nas jest w stanie to osiągnąć, potrzebujemy tylko i wyłącznie uświadomić sobie to i zacząć w tym wzrastać i się rozwijać i dzięki temu będziemy w stanie być bliżej siebie i naszego partnera...

Jak to komunikować?

Jeśli chcemy, by nasz partner rozumiał i pomagał nam realizować nasze potrzeby, najpierw musimy sami je poznać. Choć wydaje się to oczywiste, wciąż wielu z nas ma z tym problem, co skutkuje narastającymi konfliktami i frustracją. Moim zdaniem dlatego, że nie znamy siebie i swoich potrzeb i tutaj rozpoczyna się w nas narastająca złość, jak i również poczucie niespełnienia i samotności. „Dlaczego mnie nie rozumiesz?”, „Jak możesz nie wiedzieć, o co mi chodzi?”, „Jeszcze pytasz, co mnie zdenerwowało? Domyśl się! Nie kochasz mnie, bo nie wiesz, co mi jest! Jak zwykle masz mnie gdzieś” – jak często podobne zdania padają w pozornie stabilnych, dobrych związkach? Często są to osoby, które się w ogóle nie znają, bardzo często nigdy ze sobą na temat potrzeb nie rozmawiają....Osoby pozostające w relacji przez dłuższy czas często mają tendencję do zakładania, że skoro partner dobrze je zna, to powinien zawsze rozumieć ich potrzeby, a nawet być w stanie je odgadnąć.

Tego mogliśmy chyba oczekiwać jako dzieci...

Tak, tutaj zaburza się rola partnera z rolą matki, czy ojca, gdy jesteśmy mali... To rodzice powinni, czuć, jakie dziecko ma potrzeby... Tylko i wyłącznie to dotyczy rodziców, żaden partner NIGDY NIE odgadnie, co nam dolega... Jak nietrudno się domyślić, tego typu przekonania prowadzą do błędów w komunikacji między kochającą się parą. I bardzo często te błędy kończą się dużą frustracją i często dochodzi do komunikacyjnej przemocy... i poprzez to, ludzie się od siebie oddalają, zamiast się zbliżać... Często łatwiej jest dowiedzieć się, czego się nie chce, trudniej zaś uświadomić sobie, czego się chce. Nie mamy więc problemu z dojściem do wniosku, że partner nie spełnia naszych potrzeb, za to nie do końca mamy pomysł na to, w jaki sposób powinien to robić. Jeśli tak jest, warto się zastanowić – a może moje oczekiwania wobec ukochanej czy ukochanego są zbyt wygórowane? A może mój ukochany nie zna moich potrzeb, ponieważ w ogóle o tym nie rozmawiamy? Może wydaje mi się, że idealny związek to taki, który spełnia wszystkie moje potrzeby? Nie ma takiego związku, taki związek zakłada miłość bezwarunkową, a bezwarunkowo tylko kocha nas matka lub ojciec... Często się to nie dzieje, nie znamy w dzieciństwie miłości bezwarunkowej i wymagamy jej od naszych partnerów. Myślenie, że nasz partner ma nam zaspokoić nasze potrzeby - taki rodzaj myślenia jest pułapką – nawet najbardziej zżytą i dobraną parę tworzą bowiem dwie odrębne osoby, mające różne przemyślenia, emocje i marzenia.

Najpierw poznać siebie?

Miłość to tylko jedna z dziedzin życia, nie może więc zastąpić wszystkich innych: kariery, przyjaźni czy rozwoju osobistego. Są osoby, które o tym zapominają i w euforii zakochania zaniedbują inne sprawy lub zbyt szybko przechodzą z jednej relacji do drugiej, przez co nie mają czasu, by naprawdę poznać siebie. Chwile, które spędzamy jako single to bardzo ważne momenty w życiu: pomagają nam odkryć, jakie są nasze rzeczywiste potrzeby i pragnienia, a także to, kim jesteśmy jako indywidualności, a w związku przejmujemy przecież swoje zwyczaje. Im więcej rzeczy przejmujemy od swojego partnera, tym bardziej stajemy się od niego zależne i niestety poświęcamy się względem jego... to prowadzi do ogromnej frustracji, żalu i cierpienia ze strony partnera....i wtedy wchodzimy na poziom poświęcania się dla naszego partnera i to zawsze prowadzi do cierpienia. Bardzo poważną pułapką komunikacyjną jest również przekonanie, że partnerzy powinni wszystko o sobie wiedzieć i zawsze myśleć podobnie. Stąd powtarzane jak mantra stwierdzenia typu: „Rozumiemy się bez słów”. Owszem, bardzo miło jest zostać zaskoczonym prezentem, który idealnie wpisuje się w nasz gust, jednak oczekiwanie, że partner będzie wykazywał się taką „telepatią” przez cały czas, jest nierealistyczne. Obopólne szczęście oraz zdrowe, szczere kontakty wymagają komunikacji i nieustannej wymiany myśli, rozmowy o potrzebach i próbie realizacji ich.

Jak zachować się jeśli partner lekceważy nasze prośby i potrzeby?

Jeśli nasz partner lekceważy nasze podstawowe potrzeby i granice, należy zastanowić się nad jakością i sensem tego związku. Takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko, ponieważ, gdy juz jesteśmy w związku rzadko się zdarza lekceważenie Naszych emocjonalnych, czy psychicznych potrzeb, a gdy się już zdarza zawsze możemy o tym w pełni się komunikować. Zaś w przypadku nieco mniej ważnych kwestii – warto nauczyć się przekazywać swoje potrzeby jako prośby, a nie żądania i nauczyć się dawać ukochanej osobie wolność wyboru. Warto też zastanowić, które ze swoich potrzeb możesz zaspokoić samodzielnie. Powinniśmy brać odpowiedzialność za własne samopoczucie, zamiast obarczać partnera odpowiedzialnością za całe nasze szczęście i spełnienie. Warto nauczyć się przebywać w samotności i wiedzieć, co się lubi, a czego nie... Co wpływa na nasz pozytywny nastrój, a co nie. Komunikacji partnerskiej nie sprzyjają oskarżenia i pretensje, ponieważ jest to naturalna reakcja na zachowanie, które nam się nie podoba. Jeśli jednak twoją intencją jest zwrócenie uwagi na twoje potrzeby – istnieją na to inne skuteczniejsze sposoby. Doceniaj każde pozytywne zachowanie, a w przypadku wystąpienia tych mniej przez ciebie pożądanych, wracaj do dobrych przykładów z przeszłości i przypominaj o tym partnerowi i mów o swoich uczuciach i wtedy jest bardzo duża szansa na bezpieczną komunikację.

Czy zdarza się, że spotykają się dwie osoby, których wzajemne potrzeby wykluczają się i co wtedy?

Często brak komunikacji wpływa na to, że dwie osoby siebie nie słuchają i ich potrzeby się wykluczają, tak się często zdarza... Fakt, że tak dobrze się znamy, może nam posłużyć do uszczęśliwiania siebie nawzajem, ale również… do skutecznego ranienia partnera. Mając świadomość tęsknot, doświadczeń i słabości drugiej osoby, jesteśmy w stanie bez problemu trafić w jej czuły punkt. Stąd podczas kłótni zdania takie jak: „Jesteś taka jak twoja matka!”, „Mój były był lepszy w łóżku” czy „Ciągle mnie zawodzisz”, "Nie znasz mnie, czyli nie kochasz mnie". Te słowa niezwykle ranią i często pozostawiają poważną bliznę w Nas i bardzo często to blizna w Nas jest nie do zaleczenia i wtedy niestety nie udaje się Nam siebie nawzajem wesprzeć, ani zrozumieć. Ważną zasadą, jaką należy przyjąć, jest więc: najpierw pomyśl, a dopiero później powiedz. Często zranienie jest tak silne, że wyłącza Nam racjonalne myślenie i nie jesteśmy w stanie skutecznie się obronić i wtedy atakujemy, z pozycji bycia zranionym. Być może podczas kłótni czujemy złość i odczuwamy pokusę zranienia partnera, jednak skutki takiej decyzji są odczuwalne jeszcze długo po zakończeniu konfliktu. Jeśli więc w związku Waszym celem jest przede wszystkim wyrażenie swoich potrzeb i skłonienie małżonka do ich respektowania, ważne jest, aby mówić wtedy o sobie i wyrażać swoje emocje, mówiąc, co się czuje i czego się potrzebuje, jest to niezwykle ważne, wtedy Nasz komunikat nabiera innego wymiaru i jest często usłyszany przez Naszego partnera. Poprawa komunikacji w wyrażaniu potrzeb moim zdaniem jest najważniejsza....

Marlena Kazoń - psychoterapeuta par i małżeństw, oraz psychoterapeuta rodzinny. Ukończyła studia doktoranckie na wydziale psychologii w Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, oraz podyplomowe studium psychoterapeutyczne realizowane przez MABOR Centrum Psychologiczno-Medyczne i Centrum Doradztwa i Szkoleń oraz podyplomowe studia z zakresu psychoonkologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Od 2009 r. prowadzi psychoterapię indywidualną, rodzinną oraz psychoterapię par i małżeństw. W pracy psychoterapeutycznej integruje metody i techniki różnych szkół terapeutycznych, dobierając je pod względem specyfiki problemów pacjenta oraz jego potrzeb i możliwości. Wierzy w leczący wpływ kontaktu między dwojgiem ludzi, opartego na akceptacji i szacunku oraz w siłę leczącej bliskości. Prywatnie jest żoną ciekawego mężczyzny i mamą Kostka i Klementyny.