Reklama

Są sukienki, które podkreślają sylwetkę, i są takie, które budują wokół niej cały nastrój. Różowa kreacja MMC z szafy Kasi Sokołowskiej należy do tej drugiej kategorii. Obszerna, miękka, lekko senna i teatralna, wygląda jak „Blush Cloud Dress”, czyli różowa chmura przeniesiona prosto z wybiegu. To fason, który nie potrzebuje dopasowanej talii ani klasycznego glamour, żeby robić wrażenie.

„Blush Cloud Dress”, czyli sukienka, która robi klimat

Kasia Sokołowska dobrze wie, że suknia wieczorowa to temat pułapka. Wystarczy za dużo połysku, drapowań albo dosłownego „wow”, żeby całość zaczęła wyglądać ciężko. Dlatego w jej szafie najlepiej odnajdują się rzeczy, które robią wrażenie, ale nie mają w sobie balowego nadęcia. Różowa sukienka MMC jest dokładnie taka. Ma długość maxi, miękko spływającą formę, marszczenia przy dekolcie i falbanę u dołu. Jest romantyczna, ale nie cukierkowa. Obszerna, ale nie przypadkowa. Delikatna, ale z charakterem.

mmc
mat. prasowe

Najlepsze w tej kreacji jest to, że nie wygląda jak klasyczna sukienka na wielkie wyjście. Ma w sobie coś z koszuli nocnej, coś z artystycznej sukni maxi i coś z teatralnego kostiumu. Właśnie dlatego określenie „Blush Cloud Dress” pasuje do niej idealnie. Na wybiegu jej romantyczny charakter został przełamany długim, surowym płaszczem w ziemistym odcieniu a Kasia Sokołowska stosuje podobne triki. To nie sukienka księżniczki, tylko look kobiety, która lubi modę i nie boi się nieoczywistych proporcji.

Jak nosić różową sukienkę maxi, żeby nie wyglądała zbyt słodko?

Najlepszy trik to kontrast. Tak jak na wybiegu: romantyczna sukienka plus długi płaszcz, oversize’owa marynarka albo coś surowszego w kolorze khaki, brązu, grafitu czy czerni. Wtedy róż traci cukierkowość, a całość nabiera bardziej modowego charakteru. Do tego nie trzeba wielu dodatków. Wystarczą proste sandały, cięższe klapki, platformy albo czółenka z ostrym noskiem. Biżuteria? Raczej jedna mocna rzecz niż cały komplet: vintage bransoleta, duży pierścionek, rzeźbiarskie kolczyki. Ta sukienka sama ma dużo osobowości, więc dodatki powinny jej towarzyszyć, a nie próbować jej przebić.

W wersji dziennej można pójść jeszcze bardziej na luzie: płaskie sandały, duża torba i okulary przeciwsłoneczne. Wtedy sukienka przestaje być „na wyjście”, a zaczyna wyglądać jak element garderoby osoby, która po prostu umie nosić rzeczy nieoczywiste.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...