Przez lata układała życie tak, żeby pogodzić potrzeby innych z kolejnymi zawodowymi zobowiązaniami. Najpierw była gotowość do pracy na planie, później także odpowiedzialność za rodzinę i dom, a ostatnio — własną firmę. W rozmowie dla ELLE Voices Małgorzata Socha przyznaje, że długo pozostawała przede wszystkim „dla kogoś”. Propozycja udziału w „Azja Express” pojawiła się w momencie, w którym mogła wreszcie znaleźć przestrzeń na własną przygodę.

„Ja cały czas jestem dla kogoś”

Zapytana o powód wyjazdu, Socha odpowiada wprost: „Chciałam zrobić coś dla siebie w końcu”. Program podobał jej się od dawna. Widziała w nim szansę na doświadczenie, które zdarza się raz w życiu, a powrót formatu do lubianej przez nią Azji dodatkowo zachęcił ją do przyjęcia propozycji.

Wcześniej nawet planowanie wakacji podporządkowywała pracy. Jak wspomina, nigdy nie wiedziała, kiedy pojawi się kolejna rola, dlatego starała się zachowywać elastyczność. Z czasem do zawodowych zobowiązań doszły obowiązki rodzinne. „Ja cały czas jestem dla kogoś” — mówi, tłumacząc, dlaczego ten wyjazd miał dla niej szczególne znaczenie.

Zobacz także:

Decyzję ułatwiło zakończenie pracy przy „Przyjaciółkach”. Aktorka mogła przeorganizować kalendarz, a wsparcie bliskich i współpracowników pozwoliło jej na pewien czas zostawić codzienne sprawy w zaufanych rękach. Zamiast zastanawiać się, czy na taki krok nie jest za późno, cieszyła się, że wreszcie go wykonała.

player placeholder

Nie jechała po zwycięstwo

Na wyprawę ruszyła z przyjacielem, którego w rozmowie nazywa Mario. Zależało jej na tym, żeby mogli się uzupełniać i wzajemnie wspierać. Jak zdradza, partner nieraz ją zaskoczył — także umiejętnościami gotowania i szycia.

Sama za swoje mocne strony uważa otwartość i szczerość w kontaktach z ludźmi. Pomogło jej również wieloletnie doświadczenie na planach filmowych i serialowych, gdzie praca często odbywa się w wymagających warunkach. Program nie był więc dla niej sytuacją, w której zupełnie nie potrafiłaby się odnaleźć.

Nie oznacza to jednak, że wszystko przychodziło łatwo. Socha wspomina łzy, zwątpienie i tęsknotę za rodziną. Zdarzały się też chwile, kiedy zastanawiała się, po co zdecydowała się na udział. W takich momentach ważna okazywała się motywacja, z którą wyjechała: chciała przeżyć coś dla siebie. Każdy kolejny etap traktowała jako nagrodę — możliwość zobaczenia nowych miejsc, poznania ludzi i przedłużenia przygody.

Znów poczuła, że może zrobić wszystko

Najbardziej osobiste wyznanie dotyczy tego, co zostało z nią po zakończeniu programu. Socha opowiada, że poczuła się jak na początku dorosłego życia: jak młoda dziewczyna, przed którą wszystko jeszcze jest możliwe. Wyjazd przypomniał jej o swobodzie, którą łatwo zgubić między kolejnymi zadaniami.

Po powrocie znów weszła w intensywny rytm pracy, obowiązków w firmie i życia rodzinnego. Doceniła jednak zarówno chwilowe oderwanie od codzienności, w tym przerwę od telefonu, jak i świadomość, że ma do czego wracać.

W pełnej rozmowie dla ELLE Voices Małgorzata Socha mówi także o odpuszczaniu perfekcjonizmu, macierzyństwie, zawodowych ambicjach i uczeniu się, jak walczyć o siebie. Jej opowieść o „Azja Express” jest dobrym początkiem tej rozmowy — o znalezieniu miejsca na własne potrzeby w życiu, w którym zwykle pierwszeństwo mają inni.