Od marynarskiej "sailor hat" po toczek vintage – Kapelusze w stylu Kasi Sokołowskiej to najbardziej intrygujący dodatek lata 2026
Kapelusz, toczek, beret, turban - w szafie Kasi Sokołowskiej nakrycia głowy nie są jedynie dodatek, a pełnoprawnym elementem stylu.
- ELLE
W tym artykule:
- Kapelusze Kasi Sokołowskiej to coś więcej niż dodatek
- Toczki, turbany i berety, czyli lekcja stylu z charakterem
- Dlaczego nakrycia głowy warto traktować jak modową inwestycję?
Kapelusze Kasi Sokołowskiej to coś więcej niż dodatek
W kolejnym odcinku „Szafy ELLE” Kasia Sokołowska pokazała tylko niewielką część swojej garderoby, ale wystarczyło kilka minut, by stało się jasne, że nakrycia głowy zajmują w niej miejsce szczególne. Reżyserka pokazów mody, bizneswoman i ikona stylu przyznała, że kapelusze towarzyszą jej od lat, właściwie od momentu, w którym zaczęła świadomie budować swój wizerunek.
„Pierwszy kapelusz dostałam od mojego taty. Miałam 15 lat” – wspomina w rozmowie. Nie była to klasyczna fedora, lecz model z wielkim rondem, wykonany z czarnego filcu. To właśnie wtedy zaczęła rozumieć, że ubranie może mieć moc. Może odróżniać, dodawać pewności siebie, budować aurę. W latach 90., kiedy dopiero zaczynała swoją karierę, nosiła kapelusze z wielkimi rondami, platformy z lat 70. po mamie, cygara i rzeczy, które daleko wykraczały poza uliczną przeciętność. Sama mówi, że już wtedy „uprawiała pewien rodzaj wybiórczego zbieractwa” i tworzyła własny wizerunek. Dziś ta intuicja wciąż jest obecna w jej stylu, tylko dojrzalsza, bardziej wyrafinowana i jeszcze bardziej świadoma.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Toczki, turbany i berety, czyli lekcja stylu z charakterem
Kolekcja nakryć głowy Kasi Sokołowskiej nie kończy się na kapeluszach. W rozmowie pojawiają się turbany, toczki z woalkami, berety i modele, które wymykają się prostym kategoriom. Jest Gucci „pomiędzy kapeluszem a turbanem”, jest Saint Laurent, jest Ruslan Baginskiy, ukraiński projektant, którego butik działa już w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej. Są też zakupy najnowsze, bardziej praktyczne, takie, które można złożyć i schować do walizki.
W szafie Sokołowskiej znalazł się także vintage toczek Marshall Field & Company. Ma welurową fakturę i lekko teatralny kształt. To dokładnie ten typ dodatku, który w minimalistycznej szafie mógłby wydawać się zbyt trudny, ale w jej garderobie działa jak znak rozpoznawczy. Jest w tym coś bardzo współczesnego. Nakrycia głowy wracają dziś nie jako obowiązkowy element elegancji, ale jako narzędzie stylizacji. Można je nosić z prostą marynarką, slip dress, jeansami, kaszmirowym golfem, oversize’ową kurtką. Mogą przełamywać codzienny look albo dopełnić wieczorową stylizację. U Sokołowskiej nigdy nie wyglądają jak kostium, raczej jak naturalne przedłużenie osobowości.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Dlaczego nakrycia głowy warto traktować jak modową inwestycję?
Jak na prawdziwą kolekcjonerkę mody vintage przystało, Kasia Sokołowska traktuje akcesoria jako elementy, które posłużą w jej garderobie latami. „To są takie rzeczy, których się nie pozbywam, bo nigdy nie wiadomo, kiedy taki toczek się przyda” – mówi Sokołowska, pokazując model Gucci, który założyła na wystawę obrazów Tamary Łempickiej w galerii Villa la Fleur w Konstancinie.
I właśnie w tym tkwi sekret dobrze skomponowanej garderoby. Nie zawsze chodzi o rzeczy, które nosimy codziennie. Czasem największą wartość mają te, które pojawiają się rzadziej, ale zawsze robią efekt. Taki kapelusz, beret czy toczek potrafi zmienić proporcje sylwetki, nadać prostemu lookowi charakteru, przywołać klimat konkretnej dekady albo dodać całości ponadczasowej elegancji.

