Wita mnie w denimowym total looku – błękitnej, krótkiej katanie i szerokich spodniach duńskiej marki Gestuz. Jest fanką kopenhaskiej mody, ale do tego jeszcze wrócimy. Z jej przestronnego apartamentu w samym sercu Warszawy, w którym mieszka z mężem i synkiem, rozpościera się widok na centrum miasta. Ogromne okna i elegancki wystrój tworzą nowoczesną bazę, przełamaną licznymi bibelotami, pamiątkami i dziełami sztuki. To właśnie one dodają wnętrzu przytulności i odrobiny kontrolowanego chaosu. To zresztą dopiero pierwszy z kontrastów, które definiują jej styl życia.

Pokój z widokiem i szafa Kasi Sokołowskiej

Mijamy salon i kierujemy się do garderoby. To tylko jedno z kilku pomieszczeń, w których przechowuje ubrania – jak sama przyznaje – najbardziej zorganizowane. – Nie chciałbyś zobaczyć, jak wyglądają pozostałe – śmieje się. – Zależy mi, żeby to wybrzmiałomoja obszerna szafa wynika ze specyfiki pracy, ale nie uważam, że każdy jej potrzebuje. Wręcz przeciwnie, coraz częściej marzę o uproszczeniu przestrzeni. Porządek w garderobie to porządek w głowie. Nawet niewielka szafa może być świetnie skomponowana – dodaje. W jej wnętrzu jedną ze ścian zajmuje okno, przez które w słoneczne dni wpada miękkie światło. Choć kipi tu od form, faktur i kolorów, to wszystko pozostaje spójne. – Moja szafa ewoluuje, ale jej kręgosłup pozostaje niezmienny. Styl przenika wszystkie sfery mojego życia. Oczywiście nie chodzę po domu w lookach prosto z wybiegu, ale nawet codzienne ubrania nie są przypadkowe – wybieram dresy czy dżinsy dobrze zaprojektowane i wysokiej jakości.

AD6A4218-kopia-V2
Łukasz Bartyzel
Zobacz także:

A jednak w tej garderobie na pierwszy plan wysuwają się nietuzinkowe fasony. – Przez lata zmieniło się moje podejście do posiadania. Dziś kupuję świadomie i bez wahania wracam do tych samych sukni. Konsekwentnie powtarzam: warto kupować u polskich projektantów i realnie ich wspierać – mówi. Spektakularne suknie MMC Studio, autorstwa Ilony Majer i Rafała Michalaka, budują modową narrację opartą na formie i fakturze. – Nie są sztywne i pozwalają na budowanie kontekstów scenograficznych nawet podczas prywatnych wyjść – wyjaśnia. Często sięga po sylwetki z wybiegu, ale zdarzają się też projekty szyte specjalnie dla niej. W podobnym duchu myśli o czarnej, monumentalnej sukni Lebrand, którą nosiła niemal przez całą ciążę: – Doceniam jej wygodę i architektoniczną formę. – Z kolei projekt Magdy Butrym – minimalistyczna spódnica z odważnym rozcięciem – według niej „najlepiej działa z koronkowymi rajstopami, dobrymi butami i prostą górą, a nawet na spodniach”. Ruch i swobodę daje jej także model z frędzlami marki Castellani: – Uwielbiam go za to, jak pracuje i jak łatwo go zestawiać: z marynarką, ze swetrem albo z letnim lookiem.

– Osobną kategorię stanowią marki skandynawskie. Minimalistyczne „mundurki” Herskind i Gestuz, jak podkreśla, działają najlepiej „pod warunkiem że nie są zbyt oczywiste”, dlatego najchętniej przełamuje je sneakersami. Podobnie traktuje cekinowe spodnie Herskind – element wieczorowy, który łączy z kaszmirowym swetrem. W tym samym duchu funkcjonuje sukienka Munthe, bogata w aplikacje, którą w programie „Dzień dobry TVN” zestawiła z dżinsami.

AD6A4286
Łukasz Bartyzel

Kasia Sokołowska odnalazła w modzie wszystko, co kocha

Moja fascynacja modą zaczęła się bardzo wcześnie i była silnie związana z obrazem mojej mamy. W szarej rzeczywistości Polski lat 70. i 80. zawsze się wyróżniała – nosiła kapelusze, platformy i lakierowane płaszcze ze sztucznym futrem. Choć nie pracowała w branży artystycznej, miała naturalne wyczucie estetyki, które ukształtowało we mnie przekonanie, że ubranie jest formą komunikatu. Już jako dziecko chodziłam z nią do krawcowej i wspólnie wymyślałyśmy fasony, co jeszcze bardziej rozbudziło moją wrażliwość na modę – opowiada. Inspiracją była też edukacja artystyczna i muzyczna. Przez 15 lat grała na instrumentach dawnych, takich jak krummhorn, flety proste czy viola da gamba, co dało jej obycie ze sceną i nauczyło szacunku do kostiumu. – Do dziś porusza mnie to, że stroje, w których występowałam jako dziecko, służą kolejnym pokoleniom młodych muzyków. To piękna ciągłość – mówi. Kolejnym etapem były studia reżyserskie, podczas których zaproponowano jej realizację pokazu dyplomowego dla projektantów. Wtedy odkryła, że w modzie jest wszystko, co kocha – muzyka, scenariusz i ruch sceniczny.

AD6A4312
Łukasz Bartyzel

Artystyczną duszę odzwierciedla jej szafa, którą w dużej mierze tworzą kroje o wyrazistym charakterze. Skórzana marynarka 303 Avenue czy kurtka z szarej skóry od Łukasza Jemioła wpisują się w jej zamiłowanie do kontrastów („Uwielbiam łączyć faktury w monolookach”). Obok nich pojawia się cekinowa sukienka japońskiej marki Leur Logette znaleziona w warszawskim concept storze Wonders („Wygląda vintage i przykuwa wzrok, idealna na wyjście do opery”). Są tu także rzeczy o szczególnym, osobistym znaczeniu: krótka suknia ślubna Valentino w stylu lat 60., w której powiedziała „tak”, zestawiona z butami Celine i koronkowymi rajstopami. Całość spinają płaszcze – od modeli vintage z Independent House po projekt Chloé z charakterystycznymi przeszyciami i pięknie rozbudowanymi plecami, kupiony w warszawskim Vitkacu. W tej samej estetyce mieszczą się także pudełkowa marynarka Monday Artwork, folkowa koszula Gunia Project, ażurowe projekty Castellani czy pikowany, skórzany „waciak”, który chętnie zestawia z nowoczesnymi elementami, przełamując jego surowy charakter.

Moja fascynacja modą zaczęła się bardzo wcześnie i była silnie związana z obrazem mojej mamy. W szarej rzeczywistości Polski lat 70. i 80. zawsze się wyróżniała.

Gdy pytam o jej „zestaw bezpieczeństwa”, bez wahania odpowiada, że garnitur oversize MMC Studio. – Czuję się w nim po prostu sobą. Jest odpowiedni na każdą okazję – od casualowej po wieczorową, w zależności od tego, czy zestawię go z golfem, czy z biżuterią noszoną na gołe ciało. Taki fason „robi” sylwetkę i dodaje pewności siebie nawet w gorszy dzień. Jeśli potrzebuję dodatkowego wsparcia, wkładam obcasy„pionizują” sylwetkę, spinają ją i zmieniają całą fizyczność kobiety – wyjaśnia. Swoją szafę buduje intuicyjnie – nie szuka konkretnych rzeczy, raczej reaguje na emocje. Czasem zachwyci ją coś na sesji zdjęciowej, innym razem po pokazie kupi całą kolekcję, a potem przez dłuższy czas nie kupuje nic. To bardzo elastyczny proces. Równie naturalnie podchodzi do rozstawania się z ubraniami. – Oddaję rzeczy do vintage store’ów i bliskim. Uważam, że sklepy vintage i platformy resellingowe to dziś absolutna konieczność. Cenię cyrkularność – pozwala mi wierzyć, że rzeczy żyją dalej. Stara szkoła krawiectwa, detale takie jak podszewki czy guziki obleczone tkaniną to jakość, która naprawdę przetrwa lata.

AD6A3816
Łukasz Bartyzel

W szafie Kasi Sokołowskiej - błyskotki na pierwszym planie

Po ponad 30 latach kariery ma na koncie setki pokazów – pracowała dla większości polskich projektantów i marek. Gdy pytam o ten ulubiony show mówi: – Trudno byłoby mi wskazać ten jeden, najważniejszy projekt i nie ma w tym ani grama kokieterii. Najważniejsze jest dla mnie coś innego – zaufanie, jakim obdarzyli mnie projektanci. To, że zechcieli wpuścić mnie do swojego świata. Ale to relacja obustronna. Dajemy sobie nawzajem ogromną dawkę energii. Nie jestem twórcą spolegliwym – zawsze mam swoje zdanie, bo finalnie muszę tym projektem zarządzić – mówi. Zdarzało jej się stanąć z drugiej strony, współtworząc kolekcje dla znanych marek. – Nie nazwałabym tego projektowaniem – mam świadomość swojej roli. W tym procesie kluczowi są projektanci, którzy mają w tym kierunku wykształcenie. Ale rzeczywiście miałam ogromną przyjemność współkreować np. kolekcje kapsułowe dla Tatuum czy Kazara – wyjaśnia. Efekty obu współprac też znajdziemy w jej szafie pośród dziesiątek innych, fascynujących dodatków.

AD6A4097
Łukasz Bartyzel

Wśród torebek wyróżnia się model vintage Chanel 2.55, a także współczesne i kolekcjonerskie formy: Dolce & Gabbana z sycylijskimi motywami i religijnymi detalami, modele vintage Prady, projekty Victorii Beckham, Givenchy, Toteme czy Salvatore Ferragamo. Znajdziemy też torebki od polskich projektantów: MMC Studio i Macieja Zienia. Sporo miejsca zajmują te o biżuteryjnym charakterze. Torebka Cordera z Bebe Concept, wyszywana koralikami, staje się dla niej sposobem na „przełamanie cięższych stylizacji”, podobnie jak miękki woreczek nowojorskiej marki Julia Jentzsch wykonany z jedwabnych ścinków, który „nie wychodzi na pierwszy plan – i właśnie za to go cenię”. Ten sam klucz widać w wyborze obuwia: sandały Gucci z motywem węża, szpilki Prady kupione we Florencji czy Chanel z kwiatem kamelii z Londynu łączą się z bardziej użytkowymi formami, jak oficerki Equinox, które ze względu na wygodę stały się jej codziennym wyborem, mimo że są przeznaczone do skoków konnych.

AD6A3890
Łukasz Bartyzel

Dopełnieniem tej opowieści są detale – skarpetki Veneziana i Gucci, które nosi z loafersami i ze sneakersami, czy turbanowe opaski Gucci zaprojektowane przez Alessandro Michele. Wśród najbardziej osobistych przedmiotów znajduje się pierścionek zaręczynowy mamy – diament osadzony na czarnym onyksie. Biżuteria zajmuje w jej świecie szczególne miejsce. – Nie tyle uzupełnia stylizację, ile ją buduje – podkreśla, traktując ją jako nośnik emocji i wspomnień, często „bardziej istotny niż ubranie”. Przez lata była ambasadorką wielkich marek, dziś dojrzała do roli współwłaścicielki platformy biżuteryjnej fettejewel.com, która jest pomostem między twórcami i markami biżuterii a odbiorcami poszukującymi jakości i dobrego designu. – Chcę to podkreślić: Fette nie jest tradycyjnym butikiem. To nowoczesna przestrzeń e-commerce, w której oferujemy starannie wyselekcjonowane projekty polskie i zagraniczne – mówi. Obecnie w portfolio znajduje się około 50 marek i – jak zapowiada – ta selekcja będzie się rozwijać. – Misją projektu jest demokratyzacja dostępu do jakościowej i pięknej biżuterii.