Reklama

Film „Vice” w reżyserii Adama McKaya wraca jak filmowy wyrzut sumienia: elegancko zrealizowana, formalnie bezczelna opowieść o Dicku Cheneyu, który zaczyna w latach 60. jako człowiek gubiący rytm życia i pakujący się w kłopoty, a kończy jako polityk o wyjątkowo realnym wpływie na Amerykę. W tej historii kluczowe są Waszyngton i korytarze władzy, a momentem, który nadaje całości nową temperaturę, stają się wydarzenia z 11 września 2001 roku. Na ekranie iskrzy aktorski kwartet z Christianem Bale’em i Amy Adams na czele.

Elle newsletter
elle.pl

Film „Vice” i metamorfoza Bale’a to pokaz siły, którego nie da się zignorować

VICE
mat. prasowe

Christian Bale (znany widzom z głównej kreacji Bruce Wayne w filmie „Batman - Początek” oraz „Mroczny Rycerz”) w roli Cheneya nie tyle „gra”, ile precyzyjnie buduje postać od środka: w ruchu, w dykcji, w sposobie, w jaki ciało zajmuje przestrzeń. To kreacja dopracowana z uwagą, którą zwykle kojarzy się z najwyższą półką kina biograficznego, kiedy aktor staje się projektem totalnym, a nie tylko twarzą na plakacie. Nic dziwnego, że ta rola została nagrodzona Złotym Globem.

McKay prowadzi widza przez kolejne etapy kariery Cheneya: od pierwszych politycznych kroków w otoczeniu Donalda Rumsfelda (Steve Carell), przez kolejne stanowiska i epizod pracy w sektorze prywatnym, aż po dojście do wiceprezydentury u boku George’a W. Busha (Sam Rockwell). Ten ostatni jest pokazany jako przywódca, przy którym prawdziwa gra toczy się w cieniu. Bale wykorzystuje tę perspektywę bez efektownych skrótów: jego Cheney jest konsekwentny, chłodny, nieprzypadkowo mało „telewizyjny”, ale skuteczny.

Ważnym kontrapunktem pozostaje Lynne Cheney (Amy Adams) – sportretowana jako osoba, która potrafi wyglądać jak stabilna opoka rodziny, a jednocześnie nie ma mniejszych ambicji niż jej mąż. Ta rola działa jak perfekcyjny detal w dopracowanej stylizacji: z pozoru dyskretna, w praktyce definiuje całą sylwetkę. Adams nadaje Lynne napięcie i sprawczość, które sprawiają, że relacja małżonków staje się jednym z najbardziej elektryzujących elementów filmu.

McKay miesza gatunki i bawi się formą, a napięcie rośnie scena po scenie

VICE
mat. prasowe

Film „Vice” bywa zabawny, ale nie jest lekką komedią. To dramat, który posługuje się kąśliwym humorem jak ostrą szpilką: wbija ją dokładnie tam, gdzie wizerunek politycznej elegancji pęka najszybciej. McKay korzysta z montażu i nieoczywistych punktów widzenia, a tempo opowieści przypomina świadomie zaprojektowany pokaz – raz przyspiesza, raz zatrzymuje się na detalu, żeby za chwilę znów uderzyć serią scen.

W tej układance szczególną rolę odgrywa narrator: Kurt (Jesse Plemons), przedstawiciel klasy robotniczej, który zwraca się wprost do kamery i prowadzi widza przez meandry biografii Cheneya. Przez większość seansu jego obecność pozostaje zagadką, a film długo nie odsłania, dlaczego akurat on dostaje prawo opowiadania tej historii. Ten zabieg, razem z innymi formalnymi „sztuczkami”, buduje poczucie, że McKay nie chce jedynie odtworzyć faktów w chronologii, ale także pokazać mechanizm: jak władza potrafi zmieniać język, zasady i granice.

W tle przewijają się obrazy wojny, terroru i konsekwencji decyzji podejmowanych na szczytach państwa. Film nie moralizuje wprost, za to konsekwentnie podkreśla, że za politycznym „zarządzaniem” stoją realne skutki, których nie da się wygładzić PR-em ani eleganckim garniturem. I właśnie wtedy, kiedy widz ma wrażenie, że rozumie już ton opowieści, „Vice” potrafi jeszcze raz przesunąć akcent.

Warto też pamiętać o jednym drobiazgu, o którym łatwo zapomnieć w pośpiechu: w tym filmie istotna jest scena po napisach. McKay zostawia tam dodatkowy komentarz do całej historii - krótki, ale na tyle znaczący, że po seansie trudno udawać, że to była tylko sprawna, polityczna satyra.

Nagrody, nominacje i opinie o „Vice”

VICE
mat. prasowe

Film „Vice” był jednym z najbardziej nagradzanych i jednocześnie najbardziej dyskutowanych tytułów sezonu 2018/2019. Produkcja zdobyła 6 nominacji do Złotych Globów, a Christian Bale otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora. Film miał także 8 nominacji do Oscarów, wygrywając w kategorii charakteryzacja i fryzury. W sumie zebrał dziesiątki wyróżnień od krytyków i branżowych stowarzyszeń na całym świecie.

Jednocześnie „Vice” wywołał silne podziały wśród widzów i krytyków. Na Rotten Tomatoes ma ok. 64% pozytywnych recenzji, a jego odbiór określano jako „mieszankę satyry i politycznego chaosu”, w którym „Bale jest przerażająco perfekcyjny w roli Cheney’a” . Peter Travers z „Rolling Stone” pisał, że film jest „ferociously funny one minute, bleakly sorrowful the next”, czyli jednocześnie brutalnie zabawny i przygnębiający . Z kolei część krytyków zarzucała mu chaotyczną formę i zbyt satyryczne podejście do historii.

Efekt? To film, który jednych zachwyca bezkompromisowym stylem i rolą Bale’a, a innych męczy politycznym przerysowaniem - ale nikogo nie zostawia obojętnym. Ta ukryta perełka dostępna jest na platformie Amazon Prime Video.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...