Cały świat oszalał na punkcie tej polskiej komedii. W 5 dni obejrzano ją 6,5 mln godzin. Hit z Kościukiewiczem i Więdłochą
To historia jak z hollywoodzkiego snu: w kinach przeszedł bez echa, by na Netflixie odrodzić się jako globalny hit. Polska komedia „Gorzko gorzko” z Mateuszem Kościukiewiczem i Rafałem Zawieruchą w zaledwie kilka dni zanotowała miliony godzin odtworzeń, co katapultowało ją do światowej czołówki najchętniej oglądanych filmów na platformie.

- Basia Wilk
Wszystko wskazywało na to, że ten tytuł przejdzie klasyczną drogę: najpierw premiera na dużym ekranie, później kolejne etapy dystrybucji. Ostatecznie stało się inaczej. Kino Świat zrezygnowało z planów kinowych, a „Gorzko, gorzko!” w 2023 roku zamiast do repertuaru trafiło od razu na Netflix. I właśnie tam film zaczął żyć własnym życiem. Produkcja zadebiutowała 26 kwietnia i już w ciągu zaledwie pięciu dni widzowie spędzili przy niej ponad 6,5 mln godzin. Nie jest to produkcja, która wywraca gatunek do góry nogami, ale wcale nie próbuje tego robić. To film-antidotum, swego rodzaju „comfort food” dla widza, który chce się po prostu zrelaksować przy przewidywalnej, ale ciepłej historii. Komedia wciąż jest obecna w katalogu Netflix Polska i jest idealnym wyborem na "lekki wieczór" z pudełkiem popcornu.
Taki start błyskawicznie przełożył się na pozycję w rankingach. Komedia „Gorzko, gorzko!” trafiła na czwarte miejsce wśród najpopularniejszych filmów nieanglojęzycznych tygodnia, a równocześnie zaczęło piąć się w zestawieniach TOP10 na wielu rynkach. Film przyciągnął uwagę także poza Polską, po raz kolejny stając się przykładem tego, jak bardzo streaming potrafi odmienić los produkcji, która w tradycyjnym modelu musiałaby walczyć o widza w kinowym repertuarze.
"Gorzko gorzko" - fabuła filmu
Fabuła osadzona jest wokół wydarzenia zapowiadanego jako „największe polskie wesele”. W centrum pojawia się Warszawa, a skala imprezy ma robić wrażenie: uczta na Zamku Królewskim, fajerwerki nad miastem i spotkanie światów, które na co dzień raczej się nie przecinają. Obok polityków, ludzi biznesu i bywalców salonów pojawiają się bohaterowie z zupełnie innej rzeczywistości. To właśnie na tle tego weselnego rozmachu rozgrywa się historia Oli i Tomka, a dodatkowego lokalnego kolorytu dodaje motyw „Casanovy z Ursynowa”.
"Gorzko gorzko" (OPINIA)
Ten film może być całkiem przyjemną, lekką propozycją na wieczór. Twórcy stawiają na znany (i przewidywalny) klimat polskich komedii romantycznych, co dla wielu widzów może być dużym plusem. Obsada, choć częściowo dobrze znana, daje poczucie pewnego poziomu i doświadczenia, a jednocześnie pojawiają się też świeższe twarze, które wnoszą trochę nowości. Nie jest to produkcja ambitna, ale zdecydowanie może spełnić swoją rolę jako lekka i przyjemna rozrywka.
Aktorzy w "Gorzko gorzko"
Za reżyserię odpowiada Tomasz Konecki, a w obsadzie znaleźli się m.in. Mateusz Kościukiewicz, Rafał Zawierucha, Agnieszka Więdłocha i Zofia Domalik. W filmie pojawiają się też Edyta Olszówka, Marcin Perchuć, Anna Dereszowska, Cezary Pazura, Emilia Krakowska, Rafał Rutkowski i Tomasz Sapryk.

