"Czarnobyl" okazał się niespodziewanym hitem ostatniej ramówki HBO. Fabularyzowana opowieść o wybuchu reaktora jądrowego na Ukrainie w 1986 roku przyciągnął tysiące widzów i to w różnych krajach. Serial pokazuje okoliczności zdarzenia oraz jak wyglądała ewakuacji mieszkańców miasta Prypeć, czy dalsze losy niektórych osób. "Czarnobyl" szybko otrzymał najwyższą notę w historii serwisu IMDb, czyli największej bazy filmów na świecie. Produkcja opiera się na faktach, ale jak to często bywa dodano do niej dodatkowe postaci czy większą ilość dramatyzmu. Jej sukces sprawił, że do obwodu kijowskiego przyjeżdża teraz tłum turystów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie zachowanie niektórych osób...

"Czarnobyl" jak "Przyjaciele"? Jeden z fanów serialu HBO stworzył nową czołówkę opartą na słynnym sitcomie >>

Twórca serialu "Czarnobyl" apeluje do widzów. O co chodzi? O robienie sobie selfie!

Craig Mazin, producent i scenarzysta serialu "Czarnobyl" postanowił zabrać głos w tej sprawie. Mężczyzna zamieścił na Twitterze wpis, gdzie stwierdził, że jeśli odwiedzamy miejsce katastrofy to powinniśmy zachowywać się z szacunkiem, a nie pozować do zdjęć, czy popularnych selfie. "To wspaniale, że "Czarnobyl" przyczynił się do wzrostu turystyki w Strefie Wykluczenia. Tak, widziałem zdjęcia, które krążą po sieci. Jeżeli odwiedzasz to miejsce, pamiętaj, że wydarzyła się tam straszna tragedia. Zachowaj szacunek dla wszystkich, którzy w niej ucierpieli oraz poświęcili swoje życie" - napisał Mazin.

W internecie, a dokładnie na instagramie znajdziemy już sporo kadrów, gdzie panie robią sobie zmysłowe ujęcia np. w rozpiętym kombinezonie z widoczną bielizną... To już spora przesada. 

Serial "Czarnobyl" składa się z pięciu odcinków, a w obsadzie znaleźli się m.in. Jared Harris, Stellan Skarsgård, Emily Watson, czy Jessie Buckley. Zdjęcia odbyły się w Ignalinie, Wilnie i Kownie (Litwa), Kijowie oraz Czarnobylu (Ukraina).

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez (@el.creisi) Cze 12, 2019 o 2:34 PDT

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez El Mundo (@elmundo_es) Cze 12, 2019 o 9:39 PDT