Ralph Kaminski o depresji w ELLE

"Pokolenie naszych rodziców nie wyobraża sobie, by otwarcie mówić o tym, co dzieje się w ich głowach. Zresztą również dla wielu moich rówieśników problemy natury psychicznej są powodem do wstydu. W wielkomiejskich środowiskach wprawdzie nie wypada już żartować, że ktoś jest świrem, ale to tylko wycinek rzeczywistości. Wciąż nie rozumiemy prostej zależności: jeśli boli cię ząb, umawiasz się do stomatologa. Dlaczego więc, gdy boli nas życie, wstydzimy się pójść do psychiatry lub psychoterapeuty."

"Gdy podczas odwiedzin w domu rodzinnym kosiłem trawę, dotarło do mnie, że jedyne, czego chcę teraz od życia, to leżeć na kanapie w salonie z zamkniętymi oczami. Chwilę wcześniej rozpadł się mój wieloletni związek, byłem też fizycznie i psychicznie wykończony długą walką o to, by wydać debiutancki album. Przyszła wiosna. „Zaraz wszystko będzie dobrze” – tłumaczyłem sobie. Ale nie było. Zacząłem płakać. Jeden dzień, piąty, dziewiąty i nic, żadnej poprawy. Godzinami siedziałem w bezruchu i dawałem się wciągać najmroczniejszym myślom. To było przerażające, a zarazem w jakiś masochistyczny sposób przyjemne. W końcu wpisałem swoje objawy w wyszukiwarkę i doktor Google wydał diagnozę – depresja. Ja? Przecież to do mnie nie pasuje, zawsze byłem taki radosny!"

"Od pięciu lat jestem w terapii i już wiem, że to żaden wstyd mówić o tym głośno. Przeciwnie, mnie pomogły w chorobie wypowiedzi znanych i podziwianych osób, które otwarcie opowiadały o swoich lękach i zakrętach emocjonalnych. Czułem wtedy, że nie jestem w tym sam i że to minie, choć w to ostatnie trudno było mi uwierzyć. Postanowiłem, że w swojej twórczości będę opowiadał o sobie. A doświadczenie depresji to przecież ważna część życia, która ma wpływ na to, jakim człowiekiem i artystą dziś jestem."

Orina Krajewska o depresji w ELLE

"Na szczęście to temat coraz bardziej oswajany, ponieważ te problemy dotyczą większości z nas. Skala kryzysów emocjonalnych z jednej strony jest wynikiem tego, z czym mierzymy się obecnie na świecie – wojna, kryzys ekonomiczny, niepewność i lęk. Z drugiej – odłączyliśmy siebie od przyrody, rozum od emocji i umysł od ciała. Przestaliśmy zauważać korelacje między tymi aspektami. Stawiając w centrum tylko to, co materialne, niszczymy planetę, przyrodę, a tym samym siebie. Doszliśmy do ściany. Najwyższy czas, żebyśmy się zatrzymali i zadbali o siebie i swoje zdrowie w sposób zintegrowany."

"Kryzys psychiczny w różnej skali może powracać przez całe życie. Trudno powiedzieć: „Coś mam za sobą i już nigdy więcej mnie to nie dotknie”. Głęboko wierzę w introspekcję, pytania i wnioski, które mogę wyciągnąć z życiowego doświadczenia. Dzięki temu buduję świadomość, wewnętrzną stabilność i zaufanie do siebie. Gdy wróciłam do Warszawy z Londynu, gdzie skończyłam szkołę teatralną, miałam wywindowaną wizję swojej przyszłości. Zjadała mnie frustracja – dlaczego moje wymarzone życie nie jest takie, jakie chciałabym, żeby było? Kompletnie nie zauważałam tego, co mam tu i teraz. Pochodzę z rodziny buddystów. W latach 90. wyjeżdżałam z rodzicami na tzw. odosobnienia do Sosnówki pod Karpaczem, gdzie przyjeżdżali nauczyciele m.in. z Japonii, Korei czy USA. Medytacja, samorozwój, duchowość w jakimś sensie otaczały mnie od dziecka, ale wtedy chciałam mieć mamę w garsonce i zwyczajne dzieciństwo, a nawet imię miałam dziwne. Mama, gdy przeszła kryzys związany z aktorstwem, odnalazła swoją drogę w buddyzmie. Kiedy ja zawiesiłam poprzeczkę zbyt wysoko i byłam dla siebie najbardziej wymagającym krytykiem, nie wiedziałam, jak się odnaleźć, i w końcu potknęłam się o własne nogi. Czasami się zastanawiam nad tym, jak to jest, że często katalizatorem zmian jest cierpienie?"

"Rozpoznawania i nazywania emocji uczyłam się długo. Konfrontacja z nimi nie zawsze jest przyjemna, ale wierzę, że niezwykle ważna. Według mnie ostatecznie nie da się uniknąć spotkania ze swoją ścieżką i z tym, co masz do przepracowania. Żałuję, że system nas w tym nie wspiera – wiemy, jak działa polska służba zdrowia. Czuję bunt wobec tego, że opieka jest tak jednowymiarowa. Od siedmiu lat wraz z zespołem prowadzę Fundację Małgosi Braunek „Bądź”, to swoisty testament mojej mamy. Zależało jej, żeby powstało centrum informacji i studiów nad holistycznym podejściem w medycynie. Dzisiaj trafiają do nas osoby z doświadczeniem onkologicznym i chorób przewlekłych, ale ogromna część naszej działalności to właśnie kompleksowa profilaktyka. Podchodzimy do procesu zdrowienia integralnie, dbając równocześnie o ciało, umysł i ducha."

 

Cały wywiad z Oriną Krajewską i Ralphem Kaminskim przeczytasz w lutowym numerze ELLE. 

Kup nowy numer ELLE >>