Organic. To słowo powinno zostać dodane do powitania prezydenta Obamy, witającego gości w swojej ojczyźnie, a przynajmniej w Hollywood: „Welcome to the organic United States of America”. Tutaj organiczne jest wszystko, nawet papierosy i ketchup. Mój pies, bokser Rysiek, nie wiedział, co go czeka: organiczna sucha karma. Zamieszkać w Hollywood to wejść w świat iluzji. Tu ludzie są piękni i szczupli. Zakupy robią na cotygodniowych „farmers markets”, gdzie do bawełnianych toreb (reklamówka? nieekologiczny obciach!) wrzucają naręcza sezonowych ziół i karczochów. W tygodniu zapasy uzupełniają w najmodniejszej ekosieci Whole Foods Market. A śniadania i lunche jedzą tylko w ekoknajpkach. Wszyscy karmią się hasłem „Jesz i piękniejesz”. Na jedzenie wydaję więc więcej niż na bilety do kina, aby się przekonać, jak smakuje i działa lista najgorętszych smakołyków wiecznej młodości i witalności według Hollywood.


1. LIŚĆ JARMUŻU
„Kiedyś było martini, dziś jest sok z jarmużu”, słyszę, jak szepcze uwodzicielsko Susan Sarandon, sięgając po zielonkawy shake ze słupkiem selera naciowego, w popularnym serialu „The Big C”. Widzę go codziennie. W porze lunchu w Beverly Hills mijam klony Paris Hilton przemierzające Rodeo Drive z nieodzownym kubkiem zielonego płynu w ręku. Ten liść o wyglądzie pomarszczonej kapusty, okropnie gorzkawy w smaku, okrzyknięty został tu nowym szpinakiem. Wyciska się z nigo sok i łączy z innymi – z ogórka, selera naciowego, cytryny, natki pietruszki i imbiru – taki superantyoksydant jest liderem „organicznych lemoniad”. Liść jarmużu naładowany witaminą C(zwalcza wolne rodniki), witaminą A(wygładza skórę), witaminą K (wzmacnia kości) i witaminami z grupy B (wspomagają metabolizm) to istne źródło młodości.

2. NEKTAR Z AGAWY
Podczas gdy roztyta Ameryka polewa poranne naleśniki słodkim syropem klonowym, szczupłe Hollywood wybiera nektar z agawy. Ten naturalny słodzik z fruktozą z owoców, produkowany w Meksyku, cechuje idealny paradoks. Jest dwukrotnie słodszy niż rafinowany cukier, a jednocześnie ma niższy indeks glikemiczny. Słodzi się tu nim herbatę i lemoniadę, dodaje do owoców i warzyw. Wszędzie i do wszystkiego. Bez troski o zabójczy cukier i nadmierną wagę.

3. PESTKI GRANATU
Firmowy koktajl Oprah Winfrey: wódka, likier Cointreau i sok z granatu. Sączyłam go w restauracji Boaprzy bulwarze Sunset, wpatrywałam się w Dustina Hoffmana i zastanawiałam się, skąd znam tego faceta. Granat, podobnie jak gwiazdy filmowe, jest stałym bywalcem hollywoodzkich kolacji. Jego pestki goszczą w sałatach z kozim serem, towarzyszą owsiankom na śniadaniach. Dlaczego? To ziarna piękna. Naszpikowane antyoksydantami trzykrotnie bardziej niż zielona herbata. Mają witaminę C, kwas foliowy, minerały i kwasy omega-6. Młodość i zdrowie za kilka dolarów.

4. SIEMIĘ LNIANE
Butelkę „flaxseed oil”, oleju z siemienia lnianego, znajduję w każdej hollywoodzkiej lodówce. Kupuje się go oczywiście w ekodelikatesach. Mami mnie on obietnicą idealnej skóry, lśniących włosów, połyskliwych paznokci, spadkiem cholesterolu. Nie mogę się oprzeć. W końcu ten bogaty w kwasy omega-3 i omega-6olej uważany jest tu za specjalistę od suchej skóry i zmarszczek. Wystarczy dolać łyżeczkę do soku z marchwi lub skropić sałatę. Oliwa z oliwek? Nikt tu jej już nie pamięta.

5. HERBATA MATCHA
Uderza do głowy niczym podwójne espresso. I nie jest obojętna dla portfela. Wielowiekowa japońska tradycja serwowania tej unikatowej zielonej herbaty podbiła Los Angeles uwielbiające wszystko, co na etykiecie ma słowo „przeciwutleniacz”. Jej filiżanka ma ich dziesięciokrotnie więcej niż filiżanka zwyczajnej zielonej herbaty. Za dnia chodzi się tu do butiku Matcha Source. A wieczorem dodaje się ją do drinków.

6. POMIDOR HEIRLOOM
Arystokratyczny pomidor heirloom, zwany retropomidorem, podbija modny, niedzielny ekobazarek nieopodal oscarowego Teatru Kodaka. Nie ma żadnych magicznych właściwości ponad te, które oferuje jego mniej szlachetny kuzyn, pospolity pomidor. Ale Hollywood uwodzi fakt, że jest kapitalnym źródłem potasu, witaminy C, beta-karotenu, czyli składników opóźniających starzenie. Przyznać muszę, że smakuje… jak najprawdziwszy pomidor.

7. JAGODY AÇAI
Płacę kilkadziesiąt dolarów, aby spróbować niezwykłego napoju z jagód açai. Smak? Podobny do soku z polskich jagód. Jednak te owoce drzew palmowych rosnących w brazylijskiej Amazonii miały być w Hollywood złotym sposobem na starość, nadwagę i raka. Lekarze i dietetycy obalili tę tezę, przyznając jednak, że açai mają świetne działanie przeciwutleniające, przeciwbakteryjne i zawierają kwasy omega-3 i omega-6. Służą więc i zdrowiu, i urodzie.

8. KASZA KWINOA
,,Zapytaj mnie o kwinoa”, zachęca mnie napis przy kasie w sklepie z żywnością organiczną. Pytam. „To najzdrowsze źródło białka. I sposób na szybką utratę wagi”, dowiaduję się. W smaku? Dziwna. Na szczęście można ją jeść i na słodko, i na słono. Z owocami i z warzywami. W Hollywood za ponad 300 dolarów można nawet napić się soku z kwinoa. Gwarantowany efekt? Lśniąca skóra i kosmiczna energia. Nie próbuję ze względów oczywistych. Zadowolę się szamponem Nuance na bazie tego ziarna, który firmuje sama Salma Hayek.

TEKST : Agnieszka Niezgoda

Źródło: magazyn ELLE