Anja Rubik walczy o seksedukację, Gisele Bündchen o lasy tropikalne. Teraz Ty zabierasz głos.

Cleo Ćwiek Gdy otrzymałam nagrodę ELLE, byłam zaskoczona, że nie chodzi już tylko o to, kto zrobił najwięcej pokazów na tygodniach mody, ale też o wykorzystanie głosu, który zyskujemy po latach dzięki tym wszystkim działaniom. I ja chcę go właśnie zabrać w ważnej sprawie.

Marzyłaś, by zostać modelką?
Jak się dowiedziałam, że mogę nią być, to bardzo. Wydawało mi się, że jestem niska, bo miałam bardzo wysoką koleżankę. Nigdy nie czułam się ładna. Kiedyś w Warszawie zaczepił mnie chłopak i zapytał, czy jestem modelką. Byłam po obejrzeniu filmu „Masz na imię Justine”, o dziewczynie, której obiecano pracę w Niemczech, a trafiła do domu publicznego, więc trochę się bałam. Dał mi wizytówkę, a ja powiedziałam: „Porozmawiam z rodzicami”. Miałam 14 lat, na spotkanie poszłam z tatą. I szybko zaczęłam pracować. 

Naprawdę nie czułaś się ładna?
Nie słyszałam zbyt często komplementów na temat swojej urody. Rodzice chwalili mnie raczej za wyniki w szkole i postępy w nauce języka angielskiego. Dla nich ja i moja siostra zawsze byłyśmy najpiękniejsze, ale to takie komplementy, które puszcza się mimo uszu.

A dziś?
Swoją cielesność traktuję bardzo zawodowo. Mam świadomość, że mam ładne zielone oczy i zdrowe, grube włosy, ale to wiedza praktyczna. Włosów i tak nie potrafię sama ułożyć, a oczy maluję rzadko. Jutro mam sesję i na samą myśl, ile będę miała na sobie makijażu, jest mi słabo, zmywam go na trzy razy. Ale to już chyba tak jest, że jak musisz chodzić cały dzień w niewygodnych szpilkach, to w domu masz ochotę być boso. 

Jak odkryłaś, że masz chorobę dwubiegunową?
Zawsze miałam poczucie, że nie pasuję. Ale nie do końca potrafiłam powiedzieć dlaczego. Miewałam stany lękowe, napady potwornego smutku. Kiedy moja siostra trafiła do szpitala z anoreksją, całą rodziną chodziliśmy na terapię systemową, która uświadomiła mi moje problemy. Miałam ogromne wsparcie rodziców. Kiedy było ze mną źle, zawieźli mnie do szpitala psychiatrycznego i tam zaczęłam się leczyć. Na oddziale słyszałam, jak rodzice pewnego chłopca tłumaczyli lekarzowi, że w szkole powiedzieli, że wyjechał pomóc dalekiej rodzinie, bo nie chcieli, żeby ktoś pomyślał, że ich syn jest wariatem. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Niedawno wpadłam na pomysł założenia fundacji. Jest tyle zakłamania i uprzedzeń związanych z chorobami psychicznymi, że chciałam coś z tym zrobić. Długo miałam wątpliwości, bo nie jestem specjalistką. Tymczasem kolejne oddziały psychiatryczne były zamykane, a nikt kompetentny się nie pojawiał.

Lubisz pomagać innym?
Bardzo, choć kiedyś usłyszałam, że altruizm jest wyższą formą egoizmu. Coś w tym jest. Kiedy dajesz pieniądze potrzebującemu na ulicy, to ty czujesz się lepiej, nie myśląc, jaki realny wpływ ma taki gest na życie tej osoby. Ja wolę dawać, niż dostawać. Gdy jestem w epizodzie depresyjnym, to wiem, że powinnam gdzieś wyjść albo chociaż zrobić sobie herbatę, by poczuć się lepiej, ale nie jestem w stanie. Gdybym tę herbatę miała zrobić dla kogoś innego, to zerwałabym się w sekundę.

Można normalnie żyć z tą chorobą?
Tak, choć wiele osób uważa, że nie. Na FB mamy zamkniętą grupę sympatyków fundacji. Ostatnio ktoś napisał: „Czy jest tu ktoś, kto normalnie pracuje, bo mi się to wydaje niemożliwe”. Od razu odezwały się głosy wsparcia, że tak. 

Ty nie miałaś problemów w pracy z powodu choroby?
Miałam. Raz. Gdy wchodziłam na spotkanie w jednej z najlepszych na świecie agencji, by podpisać kontrakt, zadzwonił alert w moim telefonie przypominający, że czas na lek. Wzięłam go, a agentka 
zapytała, na co biorę leki. Odpowiedziałam, że mam chorobę dwubiegunową i usłyszałam tylko: „Aha…”. Spotkanie przebiegło w świetnej atmosferze, ale kontraktu nie podpisałam. Agencja przestraszyła się, że jestem chora psychicznie i na pewno będą ze mną tylko problemy. Mój polski agent zasugerował, żebym tak otwarcie nie mówiła o chorobie. Po kilku latach przyznał, że nie miał racji, bo dziś widzi, jak ogromny wpływ miało na to środowisko modowe.

Co robisz, kiedy czujesz się źle? 
Staram się nie czuć źle, ale dojście do tego etapu zajęło mi wiele czasu. Całe nastoletnie życie atakowałam sama siebie, aż zrozumiałam, że nic się nie zmieni, jeśli ciągle będę tak robić. Niedawno zaczęłam o siebie bardzo dbać. Systematycznie jeść. Regularnie korzystam z terapii. Chodzę na ściankę wspinaczkową cztery razy w tygodniu. Takie rytuały są ważne dla higieny zdrowia psychicznego. Kiedyś myślałam, że jak wezmę lek godzinę wcześniej czy później, to nie ma to znaczenia. A ma ogromne.

Jest w tym wszystkim miejsce na miłość?
Jak najbardziej. Stabilny związek daje poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że ważne jest, by nie dać się wpędzić w pułapkę uzależniania swojego samopoczucia od bycia w związku. Psycholog Steve Biddulph mówi: „Jeżeli chcesz wejść w dobry związek, to najpierw musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: »Dokąd zmierzam?«, a dopiero potem: »Kto tam ze mną pójdzie?«”.

Jak widzisz swoją przyszłość? Chcesz mieć dzieci? Rodzinę?
Moje podejście do posiadania dzieci jest ambiwalentne, w stronę negatywnego. Po pierwsze, nasza planeta zmierza ku klęsce żywiołowej i jeśli mam mieć dzieci, które w moim wieku nie będą miały czym oddychać albo będą musiały walczyć o wodę, to utwierdzam się w przekonaniu, że nie. Po drugie, wiem, że choroba dwubiegunowa to obciążenie genetyczne. Mnie udało się ją okiełznać, ale są ludzie, którzy cierpią z jej powodu.

Można Zwariować – świetna nazwa.
Z doświadczenia wiem, że można, jeśli człowiek zostaje sam ze swoją chorobą. Izolujesz się, sam siebie wykluczasz. A nie musi tak być. I właśnie to chcę uświadamiać młodym ludziom, którzy często boją się do kogoś zwrócić ze swoimi problemami, nawet do rodziców. Szczególnie w czasach, gdy wszyscy „mają depresję” i nikt nie chce o tym słuchać. A to poważny problem, który trzeba zdiagnozować i leczyć, by normalnie żyć. Chcę zrobić serię paneli z psychologami i psychiatrami, do których młodzi ludzie będą mogli podejść i zapytać, czy coś jest normalne na ich etapie dojrzewania, czy to raczej alarm. Gdy masz wskazówkę, możesz rozmawiać z rodzicami w inny sposób. W Polsce codziennie 15 osób popełnia samobójstwo. Dwa razy więcej ludzi się zabija, niż ginie w wypadkach drogowych. Ale nie mówi się o tym. Dlatego ja chcę wykorzystywać swoją pozycję i mówić o tym problemie, wychodząc ze świata mody, by łatwiej mi było dotrzeć do młodych osób. 

A potem?
Często rozmawiam na terapii o sensie życia. Gdy mam dobry dzień, wszystko jest w miarę poukładane – skończę studia, może zacznę pracę w radiu. Czasami przychodzi pustka i nie wiem nawet, co robić następnego dnia. Wtedy idę na ściankę, gdzie skupiam się na krótkotrwałych celach, jak zrobienie kolejnej drogi. Pomaga.

Rozmawiała Marta Drożdż