Nie noszę hybrydy, a oto 3 klasyczne lakiery, za które zawsze dostaję komplementy. Nikt nie wierzy, że to zwykły manicure
Wiele razy słyszałam pełne niedowierzania: „To naprawdę nie jest hybryda?”. I właśnie dlatego wiem, że dobry klasyczny lakier potrafi zdziałać więcej, niż mogłoby się wydawać. Te trzy są na to najlepszym dowodem.

Niektóre z nas świadomie rezygnują z hybrydy i mówią o „wyjściu z hybrydowego więzienia”. Inne nigdy nie pokusiły się o taką opcję, a jeszcze inne (w tym ja) po prostu nie mogą jej robić. Ale to wcale nie znaczy, że musimy rezygnować z efektu pięknych, zadbanych dłoni i pomalowanych paznokci.
Niezależnie od tego, do której grupy należysz, jestem przekonana, że te trzy lakiery pokochasz tak samo jak ja. Manicure w domowym zaciszu z ich udziałem to czysta przyjemność.
Numer 1: Inglot „Oddychający” lakier do paznokci O2M
Kto mnie zna, ten wie, że od wielu tygodni nie mogę przestać zachwycać się lakierem do paznokci polskiej marki Inglot w odcieniu 652. To ciemna czerwień, która choć zwykle kojarzy się z sezonem zimowym, mnie wyjątkowo podoba się właśnie latem (chociaż zaczęłam używać jej już kilka miesięcy temu).

Sam lakier ma świetne krycie, dwie warstwy pięknie pokrywają płytkę, tworząc jednolity efekt bez smug. Pędzelek jest zbity, dobrze pracuje z formułą i świetnie rozprowadza produkt na paznokciu. Jeśli chodzi o trwałość, przy nienadużywaniu rąk lakier trzyma się nawet do tygodnia.
Numer 2: Manucurist Active Smooth
Tutaj również nie zaskoczę oryginalnością, marka Manucurist od kiedy tylko pojawiła się na moim radarze, ratuje mnie przed tęsknotą za hybrydą. Nawet w czasach profesjonalnego manicure’u zawsze decydowałam się na minimalizm i tzw. efekt „clean”. I to jest dokładnie to, co daje lakier-odżywka Active Smooth.
Delikatny, mleczny kolor, który można dopasować do swojej karnacji, tworzy efekt zadbanych, eleganckich dłoni. A przy okazji realnie wspiera kondycję paznokci. To jeden z tych produktów, po które sięga się wtedy, gdy paznokcie mają wyglądać naturalnie, ale zdecydowanie lepiej.
Numer 3: Essie „Ballet Slippers”
Trzecim lakierem, który spokojnie mogłabym polecić z zamkniętymi oczami, jest klasyk, czyli Essie „Ballet Slippers”. To odcień, który chyba nigdy nie wychodzi z mody. Delikatny, jasnoróżowy, lekko mleczny, bardzo subtelny, ale jednocześnie robiący ogromną różnicę.

Lubię go za to, że daje efekt „twoje paznokcie, tylko lepsze”. Nie krzyczy, nie dominuje stylizacji, pasuje do wszystkiego i sprawia, że dłonie wyglądają świeżo, czysto i elegancko. Przy dwóch cienkich warstwach wygląda bardzo naturalnie, przy trzech daje bardziej dopracowany, niemal salonowy efekt. To lakier idealny na dni, kiedy nie mam ochoty na kolor, ale nadal chcę czuć, że mam zrobiony manicure.

