French należy do tych trendów, które właściwie nigdy nie znikają – zmienia się za to sposób, w jaki go nosimy. W tym sezonie nie chodzi już wyłącznie o zamianę białej końcówki na modny kolor. Manikiurzystki bawią się samą konstrukcją: rozdzielają linię na dwa kontrastujące pasy, zostawiają jedynie jej kontur albo przeciwnie – rozmywają ją tak, by niemal stapiała się z płytką. Efekt może być graficzny i wyrazisty albo maksymalnie naturalny, ale w obu przypadkach klasyczny french staje się jedynie punktem wyjścia.
WIDEO…
1. Two-tone french. Dwa kolory zamiast jednej końcówki
Klasyczna końcówka rozdziela się na dwie warstwy koloru – i właśnie ten drobny zabieg sprawia, że french wygląda zupełnie inaczej. Cienki pasek baby blue może poprzedzać głębokie bordo, ale równie dobrze zadziałają czekolada z pudrowym różem, śliwka z błękitem czy oliwka ze złotem. Najciekawiej wypadają duety, które na pierwszy rzut oka wcale nie wydają się oczywistym połączeniem.
2. Outline french. Zamiast końcówki – sam kontur
Outline french zostawia z klasycznego manicure właściwie tylko jego szkic. Zamiast wypełniać końcówkę kolorem, cienka linia prowadzi wzdłuż jej krawędzi, czasem dodatkowo obrysowując boki paznokcia. Efekt jest bardziej graficzny niż w przypadku micro frencha i daje sporo miejsca na zabawę kontrastem. Jesienią szczególnie dobrze wyglądają kontury w burgundzie, czekoladowym brązie, czerni czy metalicznym srebrze na transparentnej bazie. To detal, który z daleka pozostaje dyskretny, a z bliska zdradza całą konstrukcję manicure.
3. Natural french. Klasyka, ale z miękkim wykończeniem
Jeśli marzy ci się bardziej klasyczny french, tej jesieni wybierz jego najbardziej naturalną wersję. Zamiast ostro odciętej białej końcówki postaw na półtransparentny kolor, który miękko przenika się z mleczną lub różowawą bazą. Granica powinna być niemal zatarta – tak, by efekt przypominał naturalnie jasne końcówki zdrowych paznokci. To wciąż french w dobrze znanym wydaniu, tylko subtelniejszy i pozbawiony charakterystycznej, graficznej kreski.