Nie zrozumcie mnie źle: uwielbiam trencze. Są szykowne, ponadczasowe, a przez to automatycznie warte inwestycji, i pasują właściwie do wszystkiego. Niezależnie od tego, czy idę na jogę i narzucam trencz na sportowe ubrania, czy chcę wyglądać elegancko w biurze, dziewięć razy na dziesięć to właśnie po niego sięgam, wychodząc z domu. Ale teraz, gdy do sklepów trafiają nowe jesienne kolekcje, nagle wpadła mi w oko zupełnie inna kurtka. Wybacz, trenczu.
WIDEO…
Oto szykowna alternatywa dla trencza
Mój trencz pochodzi z Aligne i jest naprawdę długi. Tak długi, że kończy się dopiero tuż nad kostkami. Szykowny? Zdecydowanie. Praktyczny? Nie zawsze. Szczególnie podczas jazdy na rowerze nawet niewielki podmuch wiatru potrafi przysporzyć problemów. I właśnie dlatego nowa kurtka z Arket jest tak kusząca. Ma ponadczasowy charakter trencza, ale jest znacznie praktyczniejsza dzięki krótszemu fasonowi. Oto car coat. Tej jesieni Arket proponuje ten model w kolorze beżowym i granatowym. Ma idealny krój oversize, podszewkę i pasuje właściwie do wszystkiego, co już wisi w twojej szafie. To fakt.
Czym różni się trencz od car coat?
Krótka lekcja o kurtkach przejściowych. Trencz ma bardzo charakterystyczny fason. Zazwyczaj jest dwurzędowy, ma pasek w talii, detale na ramionach oraz paski przy mankietach. A długość? Do kolan lub poniżej. Wzorem pozostaje oczywiście Kensington od Burberry, który od lat uchodzi za jeden z tych płaszczy, które kupuje się raz, a później nosi przez całe życie.
A car coat? Jest krótszy, prostszy i zdecydowanie bardziej minimalistyczny. Witaj, quiet luxury. Sama nazwa zdradza jego pochodzenie. Pierwotnie kurtkę zaprojektowano z myślą o noszeniu podczas jazdy samochodem. Większa swoboda ruchów równie dobrze sprawdza się jednak, w typowo holenderskim stylu, podczas jazdy na rowerze.

Car coat zazwyczaj sięga bioder lub połowy uda i ma prosty krój. Tej jesieni Arket odświeża klasyczny fason, proponując dłuższą sylwetkę sięgającą w okolice kolan. Nadal minimalistyczną i praktyczną, ale odrobinę bardziej elegancką. Już widzę ją w stylizacji inspirowanej Carolyn Bessette-Kennedy. A patrząc na zdjęcia z kampanii, Arket najwyraźniej wpadł dokładnie na ten sam pomysł.



























