Spektakularny powrót legendy PRL-u. Komiks, który wychował całe pokolenia trafi na duży ekran
Gdy Papcio Chmiel tworzył „Tytusa, Romka i A’Tomka”, nie przewidywał takiego fenomenu. Dziś kultowy komiks wraca w filmowej wersji i budzi nostalgię całego pokolenia, które dorastało na jego absurdalnym, ponadczasowym humorze.

„Tytus, Romek i A’Tomek” to jedna z najważniejszych serii w historii polskiego komiksu, stworzona przez Henryka Jerzego Chmielewskiego. Pierwsze historie zaczęły ukazywać się w latach 50., a od 1966 roku wychodziły już w formie ksiąg pełnych przygód, które przez dekady budowały swoją legendę.
Komiks powstawał w realiach PRL-u, co miało ogromny wpływ na jego charakter. Z jednej strony był pełen humoru, absurdu i lekkości, z drugiej - sprytnie przemycał komentarze do rzeczywistości, w której powstawał. Papcio Chmiel tworzył świat, który pozwalał uciec od codzienności, ale jednocześnie przemycał w niej inteligentne obserwacje i satyrę. Oficjalnie powstało 31 klasycznych tomów, a cykl symbolicznie domknął się w 2021 roku wraz ze śmiercią Papcia Chmiela.
Z czasem „Tytus, Romek i A’Tomek” stał się czymś więcej niż tylko komiksem - fenomenem popkulturowym, który wychował całe pokolenia i do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich tytułów. Charakterystyczny styl, gra językowa i absurdalny humor sprawiły, że seria przetrwała dekady i wciąż wraca w nowych interpretacjach.

„Tytus, Romek i A’Tomek” - powstaje pełnometrażowy film

Pełnometrażowa animacja o Tytusie, Romku i A’Tomku właśnie odsłoniła pierwszą zapowiedź. Warszawskie studio EGo FILM pokazało teaser i zarys historii. Twórcy projektu ujawnili też, kto stoi za jego kształtem oraz jaką rolę w przygotowaniach odgrywają partnerzy i instytucje.
Punktem wyjścia ma być globalny kryzys wyobraźni. Z codzienności ulatnia się „nonsensum”, czyli tajemnicza substancja, która napędza kreatywność i lekkość myślenia — tak ważne w kulturze, która potrafi jednocześnie bawić i uczyć. W tej opowieści nie chodzi więc wyłącznie o kolejną przygodę: w grze pozostaje kondycja świata, a nawet to, czy absurd i humor w ogóle mają jeszcze przestrzeń, by wybrzmieć.
Kluczową rolę otrzymuje profesor T. Alent. To właśnie on odkrywa pochodzenie „nonsensum” na archipelagu Wysp Nonsensu, ale szybko znika z planszy — zostaje porwany przez Skurcza Y. Byka. Antagonista nie poprzestaje na uprowadzeniu: „zakorkowuje” źródło „nonsensum”, czyniąc z niego towar. Mechanizm jest prosty i aż nazbyt współczesny w swoim rytmie: to, co żywe i bezinteresowne, zostaje wciągnięte w obieg kontroli.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Wannolot wraca do gry, a misja ma tempo kina przygodowego

W odpowiedzi na porwanie profesorа do akcji wkraczają Tytus, Romek i A’Tomek. Ich wyprawa nie jest nostalgicznym spacerem po znajomych kadrach, tylko misją ratunkową uruchomioną z energią typową dla kina przygodowego: bohaterowie ruszają kultowym „wannolotem” w stronę świata, którym rządzi logika absurdu. Ta formuła jest tu fundamentem - bo jeśli stawką jest „nonsensum”, to opowieść musi bronić prawa do fantazji, żartu i wyobraźni, zamiast je tłumaczyć.
Zarys fabuły kończy się nutą niepewności: los „nonsensum” oraz ludzkości nie zostaje przesądzony. To obietnica historii, która chce trzymać widza w napięciu, ale też zostawić miejsce na to, co w tej serii zawsze było najcenniejsze - swobodę skojarzeń i inteligentną przewrotność.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Za sterami stoją twórcy z komiksowej i animacyjnej sceny

Za scenariusz i reżyserię teasera odpowiada Tomasz Leśniak, a kierownictwo artystyczne objął Michał „Śledziu” Śledziński. To zestawienie nazwisk ustawia projekt w estetyce, która ma ambicję nie tylko odświeżyć klasykę, ale też zbudować dla niej pełnometrażową skalę.
Istotny jest także kontekst produkcyjny: Polski Instytut Sztuki Filmowej wsparł projekt na etapie developmentu i proceduje decyzję dotyczącą finansowania produkcji. Partnerem przedsięwzięcia jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Te elementy porządkują sytuację wokół filmu — pokazują, że zapowiedź jest częścią większego planu, a nie jednorazowym gestem.
Równolegle fani uniwersum dostają jeszcze jedną wiadomość: Artur Bartłomiej Chmielewski zapowiedział nową książkę z Tytusem de Zoo, z premierą wskazaną na 26 maja. Przy pracy pomagali mu synowie Lucas i Marcus oraz Karol z Afryki, a ilustracje ma tworzyć „Zbyszek”. Dziś, gdy animacja przypomina o Tytusie, Romku i A’Tomku, powrót ma smak zarówno sentymentalny, jak i bardzo współczesny - bo wyobraźnia znów staje się walutą, o którą warto walczyć.

