Z każdym przesłuchaniem podejrzanych jest więcej, a odpowiedź coraz bardziej się oddala. „Noc 12 października” wciąga jak dobry kryminał, ale zostawia po sobie znacznie więcej niż napięcie. Przede wszystkim gniew na to, jak łatwo osądzić kobietę, która nie może już się bronić.

WIDEO…

player placeholder

Jedna noc, do której śledczy będą wracać bez końca

Clara wraca ze spotkania z przyjaciółmi. Nie dociera do domu. Jej brutalne zabójstwo trafia do Yohana, który niedawno został szefem grupy śledczych w Grenoble. Policjanci sprawdzają tropy, rozmawiają z bliskimi dziewczyny, przesłuchują jej byłych partnerów. Podejrzanych nie brakuje. Brakuje pewności, że którekolwiek z ich ustaleń przybliża ich do prawdy.

W tych rozmowach jest coś, co boli niemal równie mocno jak bezradność śledczych. Clara coraz częściej staje się przedmiotem ocen. Mężczyźni opowiadają o jej życiu, relacjach i decyzjach z przekonaniem, że mają prawo wydawać wyroki. Zaczynamy czekać na moment, w którym ktoś przypomni, że to nie ona powinna się tłumaczyć.

Zobacz także:

Dominik Moll pozwala wybrzmieć tym scenom. Nie pogania przesłuchań, nie zagłusza niewygodnych słów. Pokazuje, jak uprzedzenia przenikają do języka i jak łatwo przestajemy je zauważać. Właśnie w tym można dostrzec ową zmowę milczenia: w odruchu usprawiedliwiania mężczyzn i rozliczania kobiety z tego, jak żyła. Film wyrasta z reporterskiej książki Pauline Guény, która przez rok towarzyszyła francuskim policjantom. Stąd tak dużo miejsca na żmudną pracę, wątpliwości i zmęczenie ludzi, od których oczekuje się odpowiedzi.

Aktorzy, którym wierzymy. I siedem Cezarów

Bastien Bouillon jako Yohan gra oszczędnie. W jego spojrzeniu i skupieniu widać jednak, że sprawa Clary zajmuje coraz więcej miejsca. Partnerujący mu Bouli Lanners jako Marceau wnosi do filmu ciężar doświadczenia. Ich wspólne sceny pozwalają poczuć, ile wysiłku kosztuje dalsza praca, kiedy kolejne próby kończą się rozczarowaniem.

Obie kreacje doceniono na Cezarach w 2023 roku. Bouillon otrzymał nagrodę dla najbardziej obiecującego aktora, a Lanners za rolę drugoplanową. Podczas gali film zdobył sześć statuetek, w tym za najlepszy film i reżyserię. Przyznany później Cezar licealistów podniósł liczbę wyróżnień do siedmiu. Także recenzje potwierdzają, że warto dać mu szansę: na Rotten Tomatoes ma 93% pozytywnych ocen krytyków, na podstawie 67 tekstów. 

Po seansie zostaje coś więcej niż kryminalna zagadka

Najmocniejsze w „Nocy 12 października” jest poczucie niesprawiedliwości. Z czasem coraz trudniej słuchać kolejnych opinii o Clarze. Chciałoby się usłyszeć więcej o niej samej, zobaczyć ją poza cudzymi osądami. Film sprawia, że zaczynamy uważniej przyglądać się temu, kto mówi, komu wierzymy i czyjej krzywdzie pozwalamy zejść na dalszy plan.

„Noc 12 października” można obejrzeć na TVP VOD.