Słowianie wierzyli w żywioły natury. Potrafili przepowiadać przyszłość z tafli wody lub rozkochać w sobie kogoś za pomocą ziół. Ogień służył im jako siła wzmacniająca więzi międzyludzkie, a powietrze posyłało wypowiedziane na głos zaklęcia wprost do serca ukochanego. Wierzono, że czary odprawiane na czczo pomagają głębiej wejść w magiczny trans. Za to milczenie i skupienie się na jednym punkcie miało przywoływać wizję przyszłości. Zapomnij na chwilę o astrologii, tarocie czy wróżeniu z dłoni. Te metody nie były znane naszym przodkom, jednak radzili sobie bez nich znakomicie! Tak, magia miłosna to ich specjalność. 

Słowiańskie obrzędy i zaklęcia na miłość:

Eliksir miłosny z lubczyku

Lubczyk to znany afrodyzjak z naszej szerokości geograficznej. Stosuje się go w kuchni jako przyprawę, ale kiedyś miał nieco ważniejszą funkcję. Na jego bazie sporządzano słowiański eliksir miłosny, który podawano wybrankowi do wypicia, odmawiając przy tym odpowiednie zaklęcie. Serce mężczyzny zdobywano dosłownie metodą "przez żołądek do serca". Spożycie rośliny rozpalało zmysły, przenosząc akcję z kuchni do łóżka. Nawet zapach tego ziela powodował u płci przeciwnej pobudzenie, toteż dziewczęta przeplatały nim wianki, które zakładały na spotkanie z ukochanym. Bywało, że zamężne kobiety podawały napar z lubczyku swoim mężom, by ci nie mieli chęci ich zdradzać. Rytuał uświetniało poniższe zaklęcie.

Wypijże to ziele, wypijże nieboże! Uno przy kochaniu wiele dopomoże. Byś mnie nie opuścił, Do inszych nie chodził, Żebyś mnie nie zwodził!

Puszczanie wianków na wodę

Bardzo ważnym, słowiańskim rytuałem miłosnym dla niezamężnych kobiet, który w Polsce pielęgnuje się do dziś, jest puszczanie wianków na wodę w Noc Świętojańską, w czasach pogańskich nazywaną Nocą Kupały. Obrzęd polegał na włożeniu do rzeki własnoręcznie uplecionego wianka ze "świętych ziół" z intencją, by wyłowił go przyszły mąż. Według wierzeń mężczyzna, który wyjmie z wody dryfujący wianek, ożeni się z jego właścicielką. Z kolei po wypuszczeniu wianków, w trakcie zbierania ziół w kupalną noc, dziewczęta napełniały szklankę wodą i wzywały do siebie ukochanego, prosząc, by się z niej napił. W tafli wody miał ukazać się jego obraz - przepowiednia, kim będzie ich wybranek. 

Poranek poprzedzający Noc Kupały szczególnie sprzyjał zaklęciom na urodę. Tak brzmiała prośba kierowana do wody:

Dzień dobry, wódeczko, najstarsza caryczko! Obmywasz góry, korzenie, kamienie. Obmyj i mnie z wszelkiego plugastwa. Ażebym była tak wspaniała jak wiosna. Ażebym była tak piękna jak zorza jasna. Ażebym była nasycona jak jesień. A bogata jak ziemia.

Słowiańskie sposoby na zdrowie ciała i ducha >>

Skakanie przez ogień

Podczas Sobótek oraz Nocy Kupały palono ogniska, wokół których Słowianie tańczyli, śpiewali lub wykonywali magiczne obrzędy dla par. Stąd do dziś pytamy swoich ukochanych, czy skoczyliby za nami w ogień z miłości. Wówczas pary dosłownie decydowały się na ten skok, mocno trzymając się za ręce. Para, której bez strachu udało się przeskoczyć, miała zagwarantowaną wspólną, długą przyszłość. Za to pary, w których pojawiły się chwile zawahania, wycofanie i strach, miały nikłe szanse na udane małżeństwo. Według wierzeń wspólny skok przez ogień gwarantował przychylność losu w miłości. 

Ziołowe woreczki

Słowianki często zakładały na siebie amulety w postaci ziołowych woreczków. Nosiły je pod ubraniem lub przy pasie. Wszywały je także w strój ukochanego. Ziołowe woreczki wypełniano ziołami uważanymi dawniej za magiczne. Były to dziewanna, bylica, werbena, piołun, głóg, jarzębina, pietruszka, szarotka, lubczyk, ruta czy dziurawiec. Rośliny te zbierano o specjalnych porach (np. po zapadnięciu zmierzchu w Noc Kupały), a następnie suszono i ścierano na pył. Mieszankę ziół skrywanych w woreczku dodawano później do naparów z miodem. W obrzędach miłosnych do woreczków z ziołami wkładano też włos lub paznokieć ukochanego. To miało przywiązać mężczyznę do panny, która chciała posiąść jego serce.

Ziele miłości

Poza lubczykiem dozgonną miłość miała przynosić rzadka roślina zwana nasięźrzałem. Aby ją zdobyć, młoda dziewczyna musiała udać się o północy w Noc Kupały do lasu, w dodatku będąc nago i idąc tyłem. Jeśli udało jej się znaleźć ziele, miała odmówić specjalne zaklęcie, które gwarantowało jej powodzenie u płci przeciwnej. Brzmiało ono tak:

Nasięźrzele, rwę cię śmiele, pięcią palcy, szóstą dłonią, niech się za mną chłopcy gonią!

Splatanie nici 

Jak wzmacniano więź ze swoim ukochanym, by mieć pewność, że nas nie zdradzi, lub los nas z nim nie rozłączy? Do tego służył rytuał splatania nici. Jedna pochodziła z ubrania kobiety, druga z garderoby mężczyzny jej życia. Panny oraz przyszłe żony splatały nici dokładnie i mocno, by mieć gwarancję, że się nie rozplączą. Dzięki temu wiedziały, że ich związek przetrwa wszystko. Wierzyły, że nic nie będzie w stanie go "rozwiązać". Splecione nici należało zakopać pod ulubionym, starym drzewem. Czasami zalewano je woskiem z czerwonej lub różowej świecy (przeznaczonych wyłącznie do miłosnych rytuałów) i noszono przy sobie lub rzucano w ogień. Zdarzało się, że zamiast nici, w obrzędzie używano włosów z głów kochanków. 

Wpatrywanie się w lustro

Panna zamykała się o północy w pustym pokoju, którego miało rozświetlać kilka świec. Rozbierała się przed lustrem i skupiała całą uwagę na jego tafli, wpatrując się przy tym w swoją nagość. Za sobą ustawiała stół przykryty białym płótnem z dwoma nakryciami, dla siebie oraz przyszłego męża. Następnie zapraszała go na wieczerzę, wypowiadając na głos swoją prośbę. Nie odrywała przy tym wzroku od zwierciadła. Po pewnym czasie w lustrze, w którym odbijał się nakryty stół, miała pojawić się postać przyszłego męża. W ten sposób Słowianki przewidywały, jak będzie wyglądać ich wybranek.