Reklama

W rozmowie z magazynem „Glamour” Jane Fonda została zapytana o swój ulubiony zapach. Odpowiedź okazała się zaskakująca, i to w dwóch powodów. Aktorka przyznała, że zrezygnowała z noszenia perfum ze względu na osoby ze swojego otoczenia, które cierpią na alergie i nadwrażliwość zapachową. Jednocześnie zdradziła, że kiedy jeszcze sięgała po perfumy, pozostawała wierna tej jednej kompozycji. Moimi jedynymi perfumami był Obsession od Calvina Kleina – powiedziała.

Co kryją w sobie perfumy, które tak urzekły gwiazdę największego formatu?

Zapach, który definiował lata 80.

Kiedy Obsession pojawił się na rynku w połowie lat 80., szybko stał się jednym z najbardziej pożądanych zapachów swojej dekady. Kampanie reklamowe Calvina Kleina wywoływały emocje, a sama odważna i zmysłowa kompozycja perfekcyjnie pasowała do ducha tamtych czasów.

To zapach z rodziny orientalno-ambrowej. Otwiera się świeżymi nutami mandarynki i bergamotki, które po chwili ustępują miejsca kwiatowemu sercu z jaśminem i kwiatem pomarańczy. Najbardziej charakterystyczna pozostaje jednak baza: ciepła, głęboka mieszanka bursztynu i paczuli, która utrzymuje się na skórze przez wiele godzin.

Warto jednak powiedzieć, że to nie będzie jednak zapach dla każdego. Obsession to perfumy, które nie są klasycznie „ładne”. One mają charakter, wybrzmiewają zdecydowanie i zostawiają po sobie wyraźny ślad. Jeśli lubicie, gdy perfumy są niczym mocna biżuteria, a nie subtelny dodatek, ten flakon również może stać się waszym ulubionym!

Niestety kultowe Obsession coraz trudniej dostać w drogeriach i perfumeriach, zwłaszcza tych stacjonarnych. Jeśli jednak zainspirowała cię ta kompozycja, warto spojrzeć także w stronne zapachów, takich jak Alien Mugler, Stronger With You Amber Armani czy Ambre Samar Guerlain.

Obsession Calvin Klein to signature scent Jane Fondy… i nie tylko

Choć od premiery minęło już ponad czterdzieści lat, Obsession wciąż ma grono wiernych fanek. W recenzjach w internecie regularnie pojawiają się głosy kobiet, które regularnie sięgają po ten zapach już od dwóch czy trzech dekad. Dla wielu osób ten zapach jest signature scent, osobistym podpisem, zapachową wizytówką. I może warto się tutaj na chwilę zatrzymać.

Zanim media społecznościowe zamieniły zapachy w kolejny element trendów, które przychodzą i odchodzą, wiele kobiet miało jedne ulubione perfumy, których używało przez lata (a czasem nawet przez całe życie). Taki zapach był wtedy czymś znacznie więcej niż dodatkiem do stylizacji, a stawał się częścią tożsamości. Częścią tak charakterystyczną, że bliscy rozpoznawali go jeszcze zanim właścicielka pojawiła się w pomieszczeniu. Konkretny zapach kojarzył się z konkretną osobą, wspomnieniami i emocjami. Teraz żyjemy w czasach nieustannej zmiany. Każdego tygodnia pojawiają się nowe premiery, limitowane edycje i viralowe rekomendacje. Część z nas zaczyna jednak odczuwać zmęczenie nadmiarem wyboru i szuka czegoś bardziej osobistego.

Zapach-podpis nie musi być najmodniejszy. Nie musi też odpowiadać aktualnym trendom. Powinien przede wszystkim opowiadać historię osoby, która go nosi. Być może właśnie dlatego Jane Fonda przez lata pozostawała wierna Obsession. Wybierała go nie dlatego, że był nowością sezonu, ale dlatego, że stał się częścią jej codzienności. Tak jak ulubiona biżuteria, dobrze skrojony płaszcz czy czerwona szminka, do której wracamy niezależnie od tego, co aktualnie pokazują wybiegi.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...