Jestem redaktorką beauty, a w moją pracę wpisane jest testowanie – śmiało mogę to powiedzieć – naprawdę niezliczonej liczby kosmetyków. To ogromny przywilej, ale jednocześnie niemałe obciążenie dla mojej skóry. Dlatego dziś postanowiłam zdradzić, do jakich kosmetyków regularnie wracam, bo wiem, że po prostu służą mojej cerze. Wszystkie znalazłam w promocyjnych zakładkach drogerii Sephora.
WIDEO…
CLARINS Double Serum 9
To jedno z moich absolutnie ulubionych serów do twarzy. Przede wszystkim cenię je za lekką konsystencję, która świetnie współpracuje zarówno z moją mieszaną cerą, jak i z codziennym makijażem.
Po trzydziestce w pielęgnacji szukam już nie tylko natychmiastowego efektu, ale też składników, które pomagają skórze zachować sprężystość. Clarins Double Serum 9 łączy nawilżającą glicerynę i pochodną kwasu hialuronowego z odżywczym skwalanem, olejami roślinnymi, peptydami i bogatym koktajlem ekstraktów botanicznych. To formuła, która działa wielotorowo: nawilża, wygładza i wspiera ochronę antyoksydacyjną, dzięki czemu skóra wygląda na bardziej wypoczętą, jędrną i promienną.
Estée Lauder Advanced Night Repair Synchronized Multi-Recovery Complex
Uwielbiam włączać to serum do mojej wieczornej rutyny pielęgnacyjnej. Jak już wspominałam, mam skórę mieszaną, dlatego uważam na bogate formuły, które nierzadko mają tendencję do „zapychania” mojej cery. W przypadku tego serum nie mam jednak tego problemu.
Po trzydziestce regeneracja i porządne nawilżenie skóry są dla mnie równie ważne jak działanie przeciwzmarszczkowe. Estée Lauder Advanced Night Repair opiera swoją formułę na fermentach, przede wszystkim Bifida Ferment Lysate, oraz opatentowanym Tripeptide-32. Do tego dochodzą kwas hialuronowy, skwalan, witamina E i składniki kojące, takie jak bisabolol. Ten koktajl wspiera naturalne procesy odnowy skóry, intensywnie ją nawilża i zapewnia ochronę antyoksydacyjną. Efekt, którego szukam najbardziej? Gładsza, bardziej sprężysta i promienna cera, która nawet po krótkiej nocy wygląda na wypoczętą.
KORRES Black Pine
Nie łączę jednak wszystkich tych serów podczas jednej aplikacji. Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje bardziej ukierunkowanego działania, zamiast Advanced Night Repair sięgam po KORRES Black Pine. To nocne, dwufazowe serum z kwasem glikolowym, który delikatnie złuszcza i wygładza skórę, pomagając przywrócić jej świeżość i blask. Formułę uzupełniają bogata w polifenole czarna sosna oraz aminokwasy i kompleks miedziowy, ukierunkowane na poprawę jędrności i elastyczności skóry. Dla mnie to opcja na te wieczory, kiedy zależy mi nie tylko na regeneracji, ale też na konkretnym efekcie wygładzenia i rozświetlenia.
Przy liczbie kosmetyków, które przewijają się przez moją łazienkę, chyba najlepszą rekomendacją jest to, że do tych trzech naprawdę wracam. Znam swoją skórę na tyle dobrze, by wiedzieć, kiedy potrzebuje przede wszystkim nawilżenia i regeneracji, a kiedy przyda jej się coś bardziej „zadaniowego”. I właśnie dlatego każde z tych serów ma stałe miejsce w mojej pielęgnacji.



























