Redaktorka beauty: „To 9 rzeczy, do których wracam każdego lata”. Ratują skórę, makijaż i samopoczucie w upały
Jestem redaktorką beauty i mam poczucie, że przez lata metodą prób i błędów opracowałam swoją idealną letnią kosmetyczkę (i torebkę). To 9 sprawdzonych produktów, które realnie ratują moją skórę, makijaż i komfort w upały.

Sezonowa kosmetyczka to dla mnie podstawa letniej rutyny pielęgnacyjnej. Moja skóra jest reaktywna i choć systematyczność to fundament każdej dobrej pielęgnacji, wraz ze zmianą pogody zaczyna potrzebować innych formuł, składników aktywnych i małych beauty-trików, które realnie ułatwiają funkcjonowanie w upały. Dlatego wybrałam 9 sprawdzonych kosmetyków i produktów, do których wracam każdego lata.
Serum korygujące BasicLab
Wzmacniające serum tonujące do skóry naczynkowej i wrażliwej od BasicLab to mój największy sprzymierzeniec. I chociaż nie jest to kosmetyk stricte letni, właśnie wtedy, kiedy robi się ciepło, najbardziej doceniam jego właściwości. Oprócz kompleksu czynnika wzrostu EGF, który łagodzi podrażnienia i stany mikrozapalne, wspierając regenerację skóry, oraz pochodnych witaminy K, które minimalizują jej nadreaktywność, serum zawiera także kompleks chłodzący. To on zmniejsza dyskomfort, łagodząc uczucie pieczenia i gorąca. Zużywam już trzecie opakowanie tego produktu i wiem, że na tym się nie skończy.
Woda termalna w sprayu Avène
Woda termalna Avène to mój letni „must” w kosmetyczce. Działa odświeżająco, łagodząco i nawilżająco, a w upalne, słoneczne dni – zarówno w mieście, jak i na wakacjach – trudno mi wyobrazić sobie bardziej użyteczny kosmetyk. Świetnie sprawdza się w biegu, po ekspozycji na słońce, do odświeżenia skóry i jako szybki etap przed poprawkami makijażu.
Balsam do ust z SPF
Przez długi czas nie doceniałam tego produktu, ale od kilku lat balsamy i olejki do ust z SPF latem znajdziecie w każdej mojej torebce. Nie tylko nawilżają usta, ale też chronią je przed promieniowaniem. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego latem wasze usta są spierzchnięte, przesuszone albo podrażnione – bardzo możliwe, że odpowiedzią jest słońce. Jako redaktorka beauty polecam kultowe balsamy z SPF od Your KAYA, dostępne zarówno w wersji bezbarwnej, jak i z delikatnym tintem. Plus: obłędnie pachną.
Perfumy w olejku

Lato to moment, w którym – nawet jako zapachowa fanatyczka – klasyczne perfumy potrafią mnie przytłaczać. Dlatego w tym okresie najczęściej sięgam po olejkowe wersje zapachów: subtelniejsze, bardziej bliskoskórne i mniej dominujące. Do moich absolutnych faworytów należą perfumy w olejku marki Versatile Paris, której wszystkie warianty zapachowe można powąchać m.in. w RAW Poznańska lub Mood Scent Bar. Lato 2024 pachniało dla mnie God Bless Cola, ale zarówno zeszłoroczne, jak i tegoroczne należy do Presser le Citron. Pachnie jak cytryna obtoczona w delikatnej warstwie cukru. Obłęd.
SPF w sztyfcie
Zapewne wszystkie jesteście już lekko znudzone wałkowaniem tematu SPF latem, ale jak co sezon powtórzę: to najważniejszy kosmetyk na ciepłe miesiące. Żeby nie ograniczać ochrony przeciwsłonecznej do porannej aplikacji, w każdej torebce noszę sztyfty albo mgiełki z filtrem, które są znacznie wygodniejsze w reaplikacji niż klasyczne kremowe formuły. Podziękujecie sobie za to za kilkanaście lat.
Mini wentylator
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Najbardziej sexy produkt na lato 2026? Zdecydowanie mini wentylator. Lato zapowiada się naprawdę upalnie, a promienie słoneczne i pot spływający po twarzy nie sprzyjają ani kondycji skóry, ani trwałości makijażu. Na tym etapie, jako redaktorka beauty, oficjalnie oznajmiam: kompaktowe wentylatory spokojnie można podpiąć pod kategorię beauty. Zwłaszcza że nawet Dyson zapowiedział premierę swojego modelu HushJet Mini Cool – i to jest moment, w którym czuję, że ten trend właśnie wchodzi na zupełnie inny poziom.
Bibułki matujące
Latem nie chcę dokładać na twarz kolejnych warstw pudru, ale błysk w strefie T potrafi pojawić się szybciej, niż zdążę wyjść z domu. Dlatego bibułki matujące to jeden z tych małych, niepozornych produktów, które naprawdę robią różnicę. Zbierają nadmiar sebum w kilka sekund, nie naruszają makijażu i nie zostawiają na skórze efektu ciasta. Idealne do torebki, szczególnie w dni, kiedy temperatura przekracza granice przyzwoitości.
Chłodzący żel pod oczy

Latem częściej budzę się z opuchniętą twarzą i ciężkością pod oczami, dlatego chłodzący żel pod oczy jest dla mnie czymś więcej niż porannym dodatkiem. Trzymam go w lodówce i używam rano przed makijażem albo wieczorem po całym dniu w upale. Daje natychmiastowe uczucie ulgi, przyjemnie odświeża okolice oczu i sprawia, że skóra wygląda na bardziej obudzoną – nawet jeśli ja sama jeszcze nie jestem.
Metalowe gua sha

Gua sha to mój letni beauty-trik na opuchliznę. W cieplejszych miesiącach zdecydowanie częściej budzę się napuchnięta, dlatego trzymam płytkę w lodówce i sięgam po nią rano albo wieczorem, kiedy czuję, że moja twarz potrzebuje resetu. Ostatnio klasyczny kamień zamieniłam na stalowe gua sha od CRINIÈ – jest gładkie, przyjemnie chłodne i jeszcze lepiej sprawdza się w masażu „na zimno”. Kilka minut pomaga pobudzić mikrokrążenie, zmniejszyć uczucie ciężkości i przywrócić skórze świeższy wygląd. A przy okazji jest to jeden z najprzyjemniejszych rytuałów po upalnym dniu.

