Reklama

Lipiec i sierpień stoją u mnie pod znakiem wyjazdów, dlatego postanowiłam pokazać, co naprawdę znajduje się w wakacyjnej kosmetyczce redaktorki beauty. To mój absolutny niezbędnik, czyli kosmetyki, których właściwie nigdy z niej nie wyciągam. Nie ma znaczenia, czy wyjeżdżam na weekend, czy na kilka tygodni. Lubię mieć pod ręką wszystko, co ratuje skórę, włosy i makijaż w podróży, po plaży, po długim dniu w słońcu albo po kilku godzinach w klimatyzacji.

Oto moje TOP 4 produkty na lato 2026.

Mini zestaw Dr Irena Eris, czyli pielęgnacja, która mieści się w każdej kosmetyczce

W wakacyjnej kosmetyczce stawiam na pielęgnację, która działa wielozadaniowo i nie zajmuje pół walizki. Dlatego zabieram ze sobą mini zestaw Dr Irena Eris AQUALITY. To cztery kosmetyki w podróżnych pojemnościach, które odpowiadają na najważniejsze potrzeby skóry latem: oczyszczanie, nawilżenie, ochronę przeciwsłoneczną i szybki efekt świeżego spojrzenia.

W środku znalazły się: dwufazowy płyn do demakijażu Cleanology, intensywnie nawilżający krem odmładzający Aquality, tonujący krem antyrodnikowy na dzień SPF 50+ Face Zone oraz maskara stymulująca wzrost rzęs. Dla mnie to dokładnie taki zestaw, który sprawdza się po całym dniu w słońcu, podróży i klimatyzacji. Nawilża, wygładza, pomaga wyrównać koloryt cery i pozwala ograniczyć makijaż do minimum.

Najbardziej wakacyjny jest dla mnie duet kremu nawilżającego i tonującego SPF 50+. Pierwszy koi skórę i sprawia, że wygląda na bardziej wypoczętą, drugi subtelnie ujednolica cerę, dając efekt lekkiego, pielęgnacyjnego fluidu z bardzo wysoką ochroną UV. Do tego delikatny demakijaż oczu i ust oraz mini maskara, która podkreśla rzęsy bez konieczności zabierania całej kosmetyczki kolorówki.

Tonik-primer BasicLab, bo latem moja skóra potrzebuje lekkości

Latem szczególnie doceniam kosmetyki, które łączą skuteczność z lekką formułą. Moja skóra nie lubi wtedy ciężkich warstw, ale nadal potrzebuje nawilżenia, wygładzenia i dobrego przygotowania pod SPF. Dlatego w mojej kosmetyczce znalazł się tonik-primer BasicLab do skóry tłustej, trądzikowej i wrażliwej.

To produkt 2w1, który działa jak aktywny tonik i baza pod kolejne etapy pielęgnacji. Ma nawilżać, wygładzać i przygotowywać cerę na serum, krem lub filtr przeciwsłoneczny. Lubię takie formuły szczególnie w podróży, bo pozwalają ograniczyć liczbę kosmetyków, ale nie rezygnować z dobrze przemyślanej pielęgnacji.

Dla skóry skłonnej do przetłuszczania to ważne zwłaszcza latem, kiedy filtr, makijaż, pot i częsta reaplikacja potrafią obciążyć cerę. Tonik-primer pomaga mi zachować równowagę między pielęgnacją a lekkością. Skóra jest przygotowana na kolejne kroki, ale nie mam poczucia, że dokładam jej kolejną ciężką warstwę.

SPF w olejku Caudalie, czyli filtr, który robi też wakacyjny glow

Na wakacje zabieram też filtr, który nie tylko chroni, ale sprawia, że skóra wygląda piękniej od razu po aplikacji. Upiększający olejek przeciwsłoneczny Caudalie SPF50 to mój wybór na dni, kiedy ciało, twarz i włosy są wystawione na słońce, wiatr, sól morską i wysokie temperatury.

Ma wysoką ochronę SPF50 PA++++ przed promieniowaniem UVA i UVB, a do tego lekką, satynową konsystencję, która nie zostawia nieprzyjemnie lepkiego filmu. Na skórze daje efekt letniego glow. Podkreśla opaleniznę, wygładza skórę i zostawia subtelny, słoneczny zapach. To jeden z tych kosmetyków, które działają jak ochrona przeciwsłoneczna i wakacyjny upiększacz w jednym.

Doceniam też to, że można stosować go nie tylko na ciało, ale również na twarz i włosy. W praktyce to produkt idealny do plażowej torby. Chroni, pielęgnuje, dodaje skórze blasku i sprawia, że nakładanie SPF-u staje się przyjemnością, a nie kolejnym obowiązkiem.

Olejek L’Oréal Paris Elseve, mój ratunek dla naturalnych fal

Ostatnio coraz częściej odpuszczam stylizację „na gładko” i noszę włosy tak, jak układają się naturalnie, czyli w miękkie, trochę niedoskonałe fale. Latem to dla mnie najwygodniejsza fryzura, ale też taka, która po słońcu, morzu i piasku potrafi szybko stracić lekkość, blask i sprężystość. Dlatego w mojej wakacyjnej kosmetyczce musi znaleźć się olejek L’Oréal Paris Elseve.

Używam go po plaży, kiedy końcówki są przesuszone od soli i wiatru, ale też po zwykłym prysznicu. Nakładam go na wilgotne włosy, mniej więcej od połowy długości, żeby podbić naturalny skręt, wygładzić puszenie i dodać pasmom zdrowego, satynowego połysku. Lubię go za to, że działa szybko. Wystarczą jedna lub dwie pompki, a włosy wyglądają na bardziej miękkie, odżywione i po prostu ogarnięte, nawet jeśli jedyną stylizacją danego dnia jest suszenie na powietrzu.

To mój mały trik na wakacyjne fale bez wysiłku. Olejek pomaga ujarzmić pasma po kontakcie ze słońcem, morską wodą i piaskiem, ale nie odbiera im naturalnego ruchu. Zamiast perfekcyjnej fryzury daje efekt zadbanych, miękkich włosów, które nadal wyglądają swobodnie. Dokładnie tak, jak chcę latem.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...