Skoro oficjalnie jesteśmy już w kalendarzowej jesieni, pomyślałam, że to dobry moment, żeby jako redaktorka beauty zebrać w jednym miejscu kilku moich ulubieńców, z którymi wchodzę w sezon jesień/zima 2026. Są tu gorące nowości, które w ostatnim czasie zwróciły moją uwagę i właśnie trafiają do mojej jesiennej kosmetyczki. Jedne kuszą składem, inne obietnicami, konsystencją albo zapachem. Część dopiero zaczynam testować, inne już zdążyły dołączyć do grona moich ulubieńców. 

WIDEO…

player placeholder

Włosy: Clarins Le Bain i Flash Treatment

Jesienią więcej uwagi poświęcam włosom, dlatego testuję duet Le Bain i Flash Treatment od Clarins. Le Bain delikatnie oczyszcza skórę głowy, a połączenie organicznego ekstraktu z białego irysa i pantenolu pielęgnuje włosy, które mają wyglądać na mocniejsze, pełniejsze i bardziej sprężyste, ale nadal zachowywać lekkość i naturalny ruch.

Dopełnieniem jest Flash Treatment – ekspresowa odżywka, która nawilża, wygładza i ułatwia rozplątywanie. W formule znajdziemy m.in. ekstrakt z furcellarii, ksylitole i olej z nasion baobabu. 

Zobacz także:

Na ostateczny werdykt daję sobie jeszcze trochę czasu, bo oba produkty dopiero testuję, ale pierwsze wrażenia są zdecydowanie na plus. Zwłaszcza te zapachowe. Zapach jest po prostu boski – zostaje na włosach i sprawia, że zwykłe mycie staje się dużo przyjemniejsze.

Regeneracja: BANDI Medical Expert Anti Gravity

Po lecie moja skóra zdecydowanie częściej domaga się dodatkowej dawki regeneracji. Liftingujące serum w ampułce BANDI Medical Expert Anti Gravity ma poprawiać jędrność, elastyczność i gładkość skóry. W formule znajdziemy m.in. kompleks Marine V-Lift, peptyd biomimetyczny oraz antyoksydacyjny kwas karnozynowy.

Lubię jesienią wprowadzać właśnie takie bardziej skoncentrowane produkty. Nie oczekuję cudów po jednym wieczorze, ale zależy mi na tym, żeby skóra stopniowo odzyskała po lecie komfort, gładkość i bardziej wypoczęty wygląd.

Kiedy skóra potrzebuje więcej: Paula’s Choice

W chłodniejsze miesiące mam też pod ręką coś bogatszego. Pro-Collagen Peptide Plumping Intensive Moisturizer od Paula’s Choice łączy kompleks trzech peptydów prokolagenowych, ekstrakt z czerwonych mikroalg i technologię lipidową wspierającą barierę skóry. Producent deklaruje nawilżenie nawet do 120 godzin oraz wzmocnienie bariery ochronnej już w ciągu 24 godzin.

Jako posiadaczka skóry mieszanej nie sięgam jednak po niego codziennie. Używam go dwa lub trzy razy w tygodniu – w zależności od tego, czego akurat potrzebuje moja skóra – i zawsze wieczorem. To dla mnie jeden z tych produktów, które włączam do pielęgnacji wtedy, kiedy czuję, że cerze przyda się dodatkowa dawka odżywienia i komfortu. I właśnie jesienią takich wieczorów zaczyna być coraz więcej.

Odbudowa: BasicLab i serum z PDRN

Na mojej jesiennej półce pojawiła się też nowość – Odbudowujące serum rewitalizujące BasicLab. Formuła łączy 4% boostera NAD+, 1% czystego PDRN, 2% adenozyny i kompleks senolityczny. Serum ma wspierać procesy naprawcze, wzmacniać barierę skóry i poprawiać jej elastyczność.

Dopiero zaczynam je testować, więc na konkretne wnioski jest jeszcze za wcześnie. Przyznam jednak, że sam skład mocno mnie zaciekawił. Po lecie najbardziej zależy mi na regeneracji, dobrym nawilżeniu i przywróceniu skórze zdrowego wyglądu, więc jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się przy dłuższym stosowaniu.

Odbudowujące serum rewitalizujące, 4% boostera NAD+, 1% czystego PDRN, 2% adenozyny, kompleks senolityczny, Odnowa i Elastyczność

Jesień nie istnieje dla mnie bez olejku do ciała

Jesień nie istnieje dla mnie bez olejku do ciała. To jedna z tych rzeczy, do których wracam co roku, gdy tylko wieczory robią się chłodniejsze. Najchętniej nakładam go po prysznicu, kiedy mam chwilę, żeby naprawdę wmasować produkt w skórę, zamiast robić wszystko w biegu.

Teraz sięgam po YOPE Body Therapy+ Vanilla Santal, który odżywia, zmiękcza i wygładza skórę. Ale nie będę ukrywać – tutaj zapach ma dla mnie ogromne znaczenie. Wanilia i sandałowiec dają ciepłe, przyjemne połączenie, które po prostu bardzo lubię o tej porze roku. A że olejek można wykorzystać również do masażu, mam kolejny argument, żeby wieczorem spędzić w łazience kilka minut dłużej.