„French highlights” to najlepsza koloryzacja na lato. Rozświetla twarz, ukrywa odrost i wygląda dobrze nawet po 3 miesiącach
Latem najbardziej lubię koloryzacje, które nie wymagają wizyty u fryzjera co kilka tygodni. I wszystko wskazuje na to, że moim numer 1 będą „french highlights”: delikatnie rozświetlone przy twarzy włosy, które wyglądają naturalnie i zwalniają z bezustannej troski o odrost.

„French highlights” to nie są grube, kontrastowe pasma ani klasyczny balejaż z mocnym efektem. Chodzi o subtelne refleksy, które wyglądają tak, jakby włosy naturalnie rozjaśniły się od słońca. Najczęściej są o ton lub dwa jaśniejsze od bazowego koloru, dlatego nie odcinają się ostro i dobrze układają się nawet wtedy, gdy włosy zaczynają odrastać. Najładniej wyglądają przy twarzy i na końcach. Fryzjer nie rozjaśnia całych włosów, tylko konkretne partie. Taki efekt świetnie wygląda zwłaszcza w przypadku falowanych włosów, np. zebranych w niedbały kok. Kolor pracuje wtedy razem ze strukturą włosów i dodaje pasmom objętości.
„French highlights” - koloryzacja na lato dla dla zabieganych
Największy plus tej koloryzacji? Nie wymaga tak częstego odświeżania jak jednolity blond albo mocne rozjaśnianie od nasady. Refleksy są rozproszone, miękkie i dobrze połączone z naturalnym kolorem, więc odrost nie stanowi problemu nawet po kilku tygodniach. W tym roku planuję dłuższy urlop i nie chcę się stresować tym, jak będzie wyglądała moja fryzura pod koniec wakacji. Dzięki „french highlights” nawet po 2-3 miesiącach koloryzacja nadal będzie wyglądała na zadbaną. Dodatkowa zaleta? Dobrze zrobione refleksy sprawiają, że twarz wygląda bardziej świeżo, a rysy są łagodniejsze

Dla kogo „french highlights”?
„French highlights” najłatwiej wykonać je na naturalnych odcieniach blondu, ale nie oznacza to, że brunetki muszą z tego trendu rezygnować. Przy ciemniejszych włosach wystarczy wybrać karmel, miód, orzech albo delikatną kawę z mlekiem zamiast bardzo jasnego blondu. Efekt będzie miękki i elegancki, a nie kontrastowy. Najważniejsza reguła? Refleksy mają pasować do Twojego typu urody. „French highlights” to po prostu upgrade aktualnego odcienia włosów, a nie rewolucyjna koloryzacja.
Jak dbać blond kolor latem?
Po każdej koloryzacji, nawet tak subtelnej, najważniejsze jest nawilżanie. Rozjaśnione pasma mogą szybciej tracić miękkość, jeśli włosy są dodatkowo przesuszone słońcem, słoną wodą albo stylizacją na gorąco. Dlatego latem warto mieć pod ręką maskę wygładzającą, odżywkę bez spłukiwania i kosmetyk z ochroną przed UV. Nie przesadzałabym też z fioletowym szamponem. Przy „french highlights” kolor ma wyglądać naturalnie, miękko i słonecznie, więc ochładzanie pasm nie musi być głównym celem Twojej pielęgnacji. Taki szampon wystarczy stosować raz na jakiś czas, gdy blond zaczyna robić się zbyt żółty.
Na co dzień lepiej postawić na delikatny szampon, dobrą odżywkę i olejek na końcówki. Jeśli włosy szybko się puszą, świetnie sprawdzą się też kremy wygładzające albo lekkie sera silikonowe, które domykają pielęgnację i sprawiają, że refleksy są bardziej lśniące. Przy tej koloryzacji liczy się właśnie ten efekt: włosy mają wyglądać swobodnie i zdrowo.

