Reklama

Kino coraz częściej oddaje głos kobietom, które przez lata pozostawały na drugim planie. Bohaterki po pięćdziesiątce nie są już wyłącznie matkami, babciami czy żonami – stają się kobietami z marzeniami, odwagą i apetytami na życie. To właśnie takie historie wzruszają dziś najmocniej, bo pokazują, że wiek nie zamyka żadnych drzwi, a raczej bywa początkiem najpiękniejszego rozdziału.

Do tego grona należy „Paryż pani Harris” – jeden z tych filmów, po których świat wydaje się odrobinę piękniejszy. Jest tu wszystko, czego oczekujemy od dobrego kina: bohaterka, której kibicujemy od pierwszej sceny, zachwycające kostiumy, paryskie uliczki skąpane w świetle i historia, która przypomina, że nigdy nie jest za późno, by spełnić marzenie. Film powstał na podstawie kultowej powieści Paula Gallico z 1958 roku Mrs. 'Arris Goes to Paris.

„Paryż pani Harris”: film, który zostaje w sercu

Pani Harris nie jest kobietą, którą zwykle oglądamy na pierwszym planie. To wdowa z Londynu, pracująca jako sprzątaczka. Żyje skromnie, nie oczekuje od losu zbyt wiele i każdego dnia troszczy się bardziej o innych niż o siebie. Wszystko zmienia się w chwili, gdy zobaczy suknię Diora.

Dla jednych to tylko element garderoby. Dla niej to symbol marzeń, piękna i życia, którego jeszcze nie zdążyła przeżyć. To właśnie ta pozornie błaha zachcianka staje się impulsem do wielkiej zmiany. Bo czasem nie chodzi o samą suknię. Chodzi o odwagę, by po raz pierwszy od dawna wybrać siebie.

Opowieść dla kobiet, które wiedzą, że życie nie kończy się po pięćdziesiątce

„Paryż pani Harris” z niezwykłą lekkością opowiada o sprawach, które zna wiele kobiet. O odkładaniu własnych pragnień na później. O przekonaniu, że są rzeczy „nie dla nas”. I o momencie, w którym nagle okazuje się, że wciąż można marzyć, zakochiwać się w życiu i podejmować ryzyko.

Anthony Fabian stworzył film pełen ciepła, subtelnego humoru i elegancji. Zachwyca nie tylko Paryż lat 50. i świat haute couture, ale przede wszystkim bohaterka, która udowadnia, że największa siła często kryje się w zwyczajności.

Ogromną zasługę ma w tym Lesley Manville, która gra panią Harris z niezwykłą delikatnością i autentycznością. Towarzyszą jej Lucas Bravo oraz Isabelle Huppert, tworząc obsadę, która dodaje tej historii jeszcze więcej klasy.

OPINIA

To film, który szczególnie poruszy kobiety 50+. Nie dlatego, że opowiada o wieku, ale dlatego, że przypomina o czymś znacznie ważniejszym. Marzenia nie mają terminu ważności, a najpiękniejsze decyzje często podejmujemy wtedy, gdy przestajemy przejmować się tym, co wypada.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...