Zanim jego „Gambit królowej” zawładnął sercami widzów, Scott Frank stworzył to. Ten miniserial to idealna propozycja na weekend
Na długo przed tym, jak zachwycił świat „Gambitem królowej”, Scott Frank stworzył jeden z najlepiej ocenianych miniseriali ostatnich lat. „Bezbożnicy” mają zaledwie siedem odcinków, świetne recenzje i są idealnym wyborem na weekendowy seans.

Dla wielu widzów nazwisko Scotta Franka na dobre zapisało się w pamięci dopiero za sprawą „Gambitu królowej” - miniserialu, który stał się jednym z największych fenomenów Netflixa. Zachwycał dopracowanymi bohaterami, spokojnym tempem narracji i dbałością o każdy detal. Mało kto jednak pamięta, że trzy lata wcześniej reżyser i scenarzysta stworzył produkcję, która pod wieloma względami zapowiadała jego późniejszy sukces.
„Bezbożnicy” nie są klasycznym westernem. To opowieść o zemście, odkupieniu i ludziach próbujących odnaleźć swoje miejsce na Dzikim Zachodzie. Scott Frank bierze dobrze znane elementy gatunku i nadaje im współczesną wrażliwość - dzięki czemu serial zachwyca nie tylko miłośników westernów, ale również widzów, którzy zwykle omijają ten gatunek szerokim łukiem.
„Bezbożnicy” - o czym opowiada serial?

„Bezbożnicy” rozpoczynają się od ucieczki Roya Goode'a, młodego rewolwerowca, który odwraca się od swojego mentora i przybranego ojca, bezwzględnego Franka Griffina. Uciekając przed dawną bandą, Roy trafia do niewielkiego miasteczka La Belle. To miejsce niezwykłe - po katastrofie w kopalni większość mieszkających tam mężczyzn zginęła, dlatego codzienne życie spoczywa głównie na barkach kobiet.
Gdy Frank Griffin i jego ludzie ruszają tropem byłego podopiecznego, spokojna społeczność staje przed wyborem: uciekać czy walczyć. Choć punkt wyjścia brzmi jak klasyczny western, serial bardzo szybko staje się przede wszystkim opowieścią o sile wspólnoty, traumie i próbie rozpoczęcia życia od nowa.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Gwiazdorska obsada to jeden z największych atutów

W rolę bezwzględnego Franka Griffina wciela się Jeff Daniels. Wielu widzów kojarzy go z „Głupiego i głupszego”, „Newsroomu” czy „Marsjanina”, ale właśnie za rolę w „Bezbożnikach” otrzymał nagrodę Emmy. Roya Goode'a gra brytyjski aktor Jack O'Connell, znany z „Niezłomnego”, „Skins” i „Ferrari”.
Jedną z najważniejszych bohaterek serialu jest Alice Fletcher, w którą wciela się Michelle Dockery. Większość widzów zna ją przede wszystkim z „Downton Abbey”, ale świetnie odnalazła się również w thrillerze „W obronie syna”. Na ekranie pojawiają się także Thomas Brodie-Sangster, którego widzowie pokochali za role w „To właśnie miłość”, „Więźniu labiryntu” i „Gambicie królowej”, oraz Merritt Wever, laureatka Emmy za serial „Siostra Jackie”.
Oceny mówią same za siebie

Miniserial od premiery zbiera bardzo dobre recenzje zarówno od krytyków, jak i widzów. Na Filmwebie „Bezbożnicy” mają 7,5/10 na podstawie ponad 13 tysięcy ocen. Produkcja zdobyła również 3 nagrody Emmy i doczekała się jeszcze 16 nominacji.
W opiniach widzów regularnie powtarzają się te same argumenty: fenomenalne zdjęcia, świetnie napisane postacie, powolnie budowane napięcie i finał, który wynagradza cierpliwość.
Idealny miniserial na weekend dostępny na Netflix

Jeśli po „Gambicie królowej” zaczęliście zwracać uwagę na nazwisko Scotta Franka, „Bezbożnicy” powinni znaleźć się na szczycie waszej listy. Siedem odcinków dostępnych na Netflix wystarczy, by stworzyć pełnokrwistą historię z wyrazistymi bohaterami, pięknymi zdjęciami i jednym z najlepiej zrealizowanych współczesnych westernów.
To serial, który udowadnia, że czasem nie potrzeba kilku sezonów, żeby opowiedzieć historię zostającą z widzem na długo.

