Reklama

Według ocen IMDb te pięć tytułów należy do ścisłej czołówki. Każdy z nich działa inaczej, ale wszystkie mają jedną wspólną cechę: nie marnują czasu.

5. „Gambit królowej”

„Gambit królowej” bierze temat, który na papierze brzmi ryzykownie — szachy, samotność i autodestrukcję — a robi z niego serial o magnetycznej sile. Beth Harmon nie jest kolejną „genialną dziewczyną z problemami”, tylko postacią pękniętą, zimną, momentami trudną do lubienia. I właśnie dlatego ciekawą.

Największą siłą serialu jest styl: dopracowany, elegancki, niemal bezczelnie estetyczny. Ale pod tą piękną powierzchnią jest też opowieść o ambicji, która nie wyzwala, tylko potrafi pożerać od środka.

Gdzie obejrzeć? Netflix.

Serwis prasowy

4. „Jak nas widzą”

„Jak nas widzą” to serial, który nie prosi widza o wzruszenie. On je wymusza – spokojnie, konsekwentnie, bez taniego szantażu emocjonalnego. Ava DuVernay opowiada historię Piątki z Central Parku tak, że trudno odwrócić wzrok, choć miejscami bardzo by się chciało.

To nie jest produkcja „ważna” w tym banalnym, festiwalowym sensie. Jest ważna, bo pokazuje mechanizm przemocy instytucjonalnej bez wygładzania krawędzi. Oskarżenie, rasizm, media, policja, sądy — wszystko pracuje tu jak jedna maszyna do niszczenia życia.

Gdzie obejrzeć? Netflix.

Serwis prasowy

3. „Kompania braci”

„Kompania braci” to serial wojenny bez patosu w najgorszym znaczeniu tego słowa. Owszem, jest monumentalny, ale nie pomnikowy. Nie robi z wojny atrakcyjnej przygody ani katalogu heroicznych póz. Pokazuje brud, strach, chaos i ludzi, którzy próbują nie rozpaść się psychicznie.

Spielberg i Hanks zbudowali opowieść, która do dziś ustawia poprzeczkę dla telewizji historycznej. Bitwy są tu ważne, ale jeszcze ważniejsze są twarze tych, którzy muszą po nich żyć dalej.

Gdzie obejrzeć? HBO Max lub Amazon Prime Video.

Serwis prasowy

2. „Czarnobyl”

„Czarnobyl” jest zimny jak beton, precyzyjny jak raport i przerażający właśnie dlatego, że nie potrzebuje przesady. To serial o katastrofie, ale jeszcze bardziej o systemie, który woli zakłamywać rzeczywistość, niż przyznać, że rzeczywistość właśnie eksplodowała.

HBO zrobiło produkcję, która działa jak thriller polityczny, dramat sądowy i horror egzystencjalny w jednym. Najbardziej przerażające nie jest tu promieniowanie, tylko ludzie, którzy uznają prawdę za problem wizerunkowy.

Gdzie obejrzeć? HBO Max.

Serwis prasowy

1. „Detektyw” (sezon 1)

Pierwszy sezon „Detektywa” to telewizja w stanie wysokiego napięcia. Kryminał jest tu tylko szkieletem. Prawdziwa historia dzieje się między słowami, spojrzeniami i w tej dusznej, lepkiej atmosferze Luizjany, gdzie zło nie wygląda jak wyjątek, tylko jak element krajobrazu.

Matthew McConaughey i Woody Harrelson tworzą duet niemal toksyczny: zmęczony, pęknięty, pełen sprzeczności. „Detektyw” nie prowadzi widza za rękę. Raczej wciąga go w bagno i sprawdza, jak długo wytrzyma bez oddechu.

Gdzie obejrzeć? HBO Max.

Serwis prasowy

Dlaczego te seriale wciąż działają?

Bo są zwarte. Nie udają większych, niż są. Nie rozmywają tematów w kolejnych sezonach – z jednym, dobrze znanym wyjątkiem. „Detektyw” oficjalnie ma cztery sezony, ale każdy z nich opowiada osobną historię, z nowymi bohaterami, inną sprawą i odrębną atmosferą. Dlatego pierwszy sezon funkcjonuje jak zamknięta całość: miniserial w praktyce, nawet jeśli formalnie jest częścią antologii.

„Gambit królowej”, „Jak nas widzą”, „Kompania braci”, „Czarnobyl” i „Detektyw” przypominają, że najlepsza telewizja nie zawsze potrzebuje rozmachu mierzonego liczbą odcinków. Czasem wystarczy kilka godzin – pod warunkiem, że twórcy dokładnie wiedzą, co chcą powiedzieć.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...