Reklama

Westerny wróciły. I to z rozmachem. Od monumentalnego „Yellowstone”, przez kobiece, mroczne reinterpretacje gatunku, aż po najnowsze produkcje, które pokazują Dziki Zachód z zupełnie innej perspektywy. Najlepszym przykładem jest serial Netflixa „Odrzuceni”, w którym Gillian Anderson i Lena Headey udowadniają, że western może być nie tylko brutalny, ale też głęboko emocjonalny i kobiecy.

A przecież był czas, gdy western kojarzył się w Polsce głównie z mocnymi męskimi rolami takimi jak John Wayne, niedzielą w południe, telewizorem w tle i klasykami puszczanymi obowiązkowo przed obiadem. To był gatunek dobrze znany, lubiany, ale wydawało się, że zamknięty w bardzo konkretnych ramach.

I właśnie dlatego warto dziś wrócić do filmu, który już w 1995 roku próbował te ramy rozsadzić. Na długo zanim kobiety zaczęły naprawdę zabierać głos w westernach.

„Szybcy i martwi”. Zapomniana westernowa perełka lat 90.

"Szybcy i martwi"
mat. prasowe

„Szybcy i martwi” (The Quick and the Dead) to western, który w momencie premiery był… problematyczny. Krytycy zarzucali mu, że jest zbyt stylizowany, zbyt emocjonalny, a nawet - co dziś brzmi niemal jak komplement - „za bardzo kobiecy jak na western”.

Reżyserem filmu jest Sam Raimi, twórca „Spider-Mana” znany z zamiłowania do komiksowej przesady i wyrazistej formy, który już wtedy próbował narzucić światu swój styl. W 95 roku zamiast realistycznego Dzikiego Zachodu zaproponował świat pojedynków przypominających niemal sportowy turniej, pełen napięcia, spojrzeń i ciszy przed strzałem. Z perspektywy czasu to właśnie ta stylizacja sprawiła, że film zyskał status kultowego westernu lat 90. - innego, odważniejszego, wyprzedzającego swoje czasy.

O czym jest western „Szybcy i martwi”?

"Szybcy i martwi"
mat. prasowe

Akcja filmu rozgrywa się w miasteczku rządzonym przez bezwzględnego Heroda (w tej roli świetny Gene Hackman), który organizuje brutalny turniej rewolwerowców. Pojedynki na śmierć i życie mają wyłonić najlepszego strzelca i zapewnić Herodowi pełną kontrolę nad miastem.

Do miasteczka przybywa Ellen, kobieta z tajemniczą przeszłością, która bierze udział w turnieju nie dla sławy czy pieniędzy, ale z bardzo osobistych powodów. Na jej drodze stają barwne, niejednoznaczne postaci, a każda kolejna strzelanina odsłania kolejne warstwy tej historii. To western o zemście, władzy, wolności i cenie, jaką trzeba zapłacić za własny głos.

Sharon Stone - kobieta, która zmieniła reguły gry

"Szybcy i martwi"
mat. prasowe

W centrum historii stoi Ellen, tajemnicza rewolwerzystka grana przez Sharon Stone. To postać chłodna, zamknięta, nosząca w sobie bolesną przeszłość i bardzo konkretny cel. Co ważne: Sharon Stone była nie tylko gwiazdą tego filmu, ale również jego producentką. To ona walczyła o ten projekt i o to, by główna bohaterka nie była jedynie ozdobą męskiego świata, ale kimś, kto rozdaje karty.

Dziś jej Ellen można czytać jako jedną z pierwszych tak wyrazistych kobiecych postaci w nowoczesnym westernie. Bez romantyzowania, bez uciekania w stereotypy. Z bronią w ręku i własną historią do opowiedzenia.

Leonardo DiCaprio, zanim świat oszalał na jego punkcie

"Szybcy i martwi"
mat. prasowe

Jednym z największych powodów, dla których warto wrócić do „Szybkich i martwych”, jest Leonardo DiCaprio. I to w wersji, jakiej wielu widzów dziś nie pamięta. DiCaprio gra „Dzieciaka” - młodego, idealistycznego rewolwerowca, który marzy o wolności i sprawiedliwości w świecie rządzonym przez przemoc. Jego kwestie, jak słynne: „To wolny kraj. A przynajmniej będzie”, dziś brzmią niemal jak manifest.

Co ciekawe, studio nie było przekonane do jego obsady. To Sharon Stone nalegała, by dać szansę młodemu aktorowi świeżo po roli w filmie „Co gryzie Gilberta Grape’a”. Reszta jest już historią kina.

Gdzie obejrzeć western „Szybcy i martwi”?

"Szybcy i martwi"
mat. prasowe

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy chcą nadrobić (albo przypomnieć sobie) ten tytuł: „Szybcy i martwi” są obecnie dostępni na Prime Video oraz Apple TV. To idealna propozycja dla tych, którzy kochają westerny, ale szukają czegoś mniej oczywistego i także dla tych, którzy chcą zobaczyć DiCaprio u progu wielkiej kariery.

Ten film to kino lat 90. z wyrazistą kobiecą bohaterką. Bo zanim western stał się przestrzenią dla kobiecych historii, ten film już tam był. I z punktu czasu dziś smakuje lepiej niż kiedykolwiek.

Reklama
Reklama
Reklama