To smutne, że (akurat w maju) ten serial znika z Netfliksa. Produkcja opowiada o życiu ikony polskiej piosenki
To jedna z tych perełek w bibliotece Netflixa, której będzie nam naprawdę żal. Głośny serial „Osiecka”, który w poruszający i barwny sposób opowiedział o życiu ikony polskiej piosenki, znika z platformy już 16 maja.

- Basia Wilk
Są takie piosenki, które znamy wszyscy – nucone przez pokolenia, stanowią ścieżkę dźwiękową naszego życia. Za wieloma z nich stała jedna, absolutnie wyjątkowa kobieta: Agnieszka Osiecka. Serial TVP, który w barwny i poruszający sposób przybliżył jej historię, był jedną z perełek w bibliotece Netflixa. Niestety, czas na to niezwykłe spotkanie dobiega końca 16 maja.
Fenomen Osieckiej: portret kobiety niebanalnej
Serial „Osiecka” to nie jest zwykła, chronologiczna biografia. To misternie utkana opowieść o życiu pełnym pasji, miłości, artystycznych wzlotów i bolesnych upadków. Twórcom udało się uchwycić fenomen kobiety wymykającej się wszelkim schematom – genialnej artystki, ale też osoby pełnej sprzeczności, poszukującej swojego miejsca w zdominowanym przez mężczyzn świecie. To właśnie ten zabieg – brawurowe kreacje Elizy Rycembel jako młodej, pełnej ideałów studentki i Magdaleny Popławskiej jako dojrzałej, doświadczonej przez życie kobiety stanowi o sile tej opowieści.
Podróż do serca polskiej kultury
Oglądając serial, przenosimy się w czasie do tętniącego życiem świata polskiej bohemy artystycznej – od legendarnego teatru STS, przez festiwale w Opolu, aż po kawiarnie pełne intelektualnych dyskusji. To opowieść nie tylko o samej Osieckiej, ale też o ludziach, którzy ją otaczali – jej wielkich miłościach, jak Marek Hłasko czy Jeremi Przybora, i przyjaciołach, którzy towarzyszyli jej przez całe życie. To coś więcej niż serial – to nostalgiczna podróż do serca polskiej kultury, która pozwala lepiej zrozumieć nie tylko samą poetkę, ale i czasy, w których tworzyła.
Krytyczne głosy bliskich Osieckiej
Serial „Osiecka” spotkał się z falą krytyki ze strony osób, które miały bliski kontakt z Agnieszką Osiecką. Wśród głosów sprzeciwu na czoło wysuwa się Maryla Rodowicz, która podkreśliła, że przedstawiona w serialu postać znacząco odbiega od rzeczywistości. Magda Umer z kolei, pominięta w scenariuszu, zdecydowała się na świadomy bojkot produkcji. W kontrze do krytyków Magdalena Popławska, odtwórczyni głównej roli, podkreśliła, że pomimo fali negatywnych opinii nie żałuje udziału w projekcie.

