Reklama

W świecie muzyki, w którym płeć decydowała (i wciąż w niektórych rejonach decyduje) o szansach na sukces, Vera Brandes - nastolatka z wielkimi marzeniami - musiała rozpychać się łokciami, żeby zostać zauważoną. Wbrew konserwatywnym oczekiwaniom i męskiemu porządkowi branży, wynajęła operę, sprowadziła amerykańskiego jazzmana Keitha Jarretta i doprowadziła do koncertu, który przeszedł do historii.

„Dziewczyna z Kolonii” to film o tym, że marzenia warto mieć zawsze i nie dać się stłamsić żadnej narracji, nawet jeśli świat próbuje powiedzieć, że nie jesteś „wystarczająco dorosła, doświadczona czy ważna”. Nowość na HBO Max, która celebruje odwagę młodości i siłę pasji.

„Dziewczyna z Kolonii” - poruszająca nowość na HBO Max

Dziewczyna z Kolonii
mat. prasowe

Kolonia, rok 1975. Vera Brandes wkracza w świat jazzu zdominowany przez mężczyzn i konserwatywne zasady. Brak środków, opór rodziców i niepewność artysty - to wszystko staje na drodze nastolatki, która nie boi się ryzykować. Mimo przeszkód wynajmuje operę i doprowadza do koncertu, który stał się legendą.

To historia o sile marzeń, konsekwencji i młodzieńczej determinacji.

Film o sile marzeń, nie tylko o koncercie

Dziewczyna z Kolonii
mat. prasowe

Choć wydarzenia kręcą się wokół legendarnego występu, film nie jest biografią koncertu. Reżyser Ido Fluk koncentruje się na osobowości Vary - jej zadziorności, sprycie i energii, która pozwala przełamywać bariery. Mala Emde w roli głównej wkłada życie w postać młodej promotorki, pokazując, że odwaga i pasja potrafią przełamać wszelkie ograniczenia społeczne i zawodowe.

Film celebruje coming of age w świecie, w którym płeć „ma znaczenie”, i udowadnia, że warto marzyć nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach.

Polska koprodukcja z międzynarodowym sznytem

Dziewczyna z Kolonii
mat. prasowe

„Dziewczyna z Kolonii” to koprodukcja polsko-niemiecko-belgijska, polską producentką jest Ewa Puszczyńska („Strefa interesów”, „Prawdziwy ból”). Za ścieżkę dźwiękową odpowiada Hubert Walkowski, kostiumy przygotowała Aleksandra Staszko („Zimna wojna”, „Baby Bump”). Produkcja była jednym z niewielu polskich akcentów Berlinale 2025.

Film trafił do polskich kin w lipcu 2025, a teraz można go oglądać na HBO Max w ramach Tygodnia Filmu Niemieckiego.

Dlaczego warto obejrzeć „Dziewczynę z Kolonii”?

Dziewczyna z Kolonii
mat. prasowe

„Dziewczyna z Kolonii” to portret młodzieńczej odwagi i siły marzeń, które przełamują bariery społeczne i techniczne. Film ukazuje, jak Vera wbrew wszystkiemu doprowadza do koncertu, który stał się legendą - „The Köln Concert”, najlepiej sprzedającym się solowym albumem jazzowym w historii.

Krytycy w mediach chwalą produkcję jako: „Uchwycenie ducha czasów, celebracja miłości do jazzu, portret kobiecej siły i prawdziwa jazda bez trzymanki” - Małgorzata Czop, Movieway.pl

„Ubrana w muzyczny kostium opowieść o tym, że warto w życiu mieć marzenia” - Kuba Armata, Interia.pl

Jeśli jednak nie sugerować się opiniami krytyków, „Dziewczynę z Kolonii” warto obejrzeć przede wszystkim dla przypomnienia sobie, że marzenia się spełniają, jeśli naprawdę o nie zawalczymy. Spieszcie się, zanim film zniknie z HBO Max - to lekcja odwagi i pasji, którą warto odrobić.

Reklama
Reklama
Reklama