Reklama

Sopot końca lat 70. błyszczy neonami, pachnie papierosowym dymem i zachodnią whisky. W hotelowych pokojach mieszają się pieniądze, polityka i sekrety, a za eleganckimi garniturami oraz cekinowymi sukienkami kryje się świat pełen napięcia. Polski serial „Brokat” to jedna z tych produkcji Netflixa, które mogły przejść widzom obok radaru, choć mają w sobie wszystko, co kochamy w klimatycznych thrillerach: świetną obsadę, niepokojącą atmosferę i estetykę, od której trudno oderwać wzrok.

Elle newsletter
elle.pl

PRL pokazany inaczej niż zwykle

Brokat
mat. prasowe

Większość seriali osadzonych w realiach PRL-u idzie w stronę szarości, kolejek i przygnębiającego realizmu.Brokat” wybiera zupełnie inną drogę. Tutaj Polska epoki Gierka wygląda niemal jak europejska riwiera. Są modne koszule, kolorowe światła, luksusowe hotele i dolary ukrywane w kieszeniach marynarek. Ale pod tym błyszczącym światem cały czas pulsuje coś znacznie mroczniejszego. Władza kontroluje każdy ruch, służby mają swoich ludzi wszędzie, a poczucie wolności okazuje się tylko dobrze wyreżyserowaną iluzją.

To właśnie ten kontrast działa w serialu najlepiej. Z jednej strony glamour i dekadencki klimat późnych lat 70., z drugiej duszna atmosfera systemu, z którego właściwie nie da się uciec.

O czym jest serial „Brokat”?

Brokat
mat. prasowe

W centrum historii znajdują się trzy kobiety: Helena, Pola i Marysia. Każda żyje na własnych zasadach, ale każda też próbuje przetrwać w rzeczywistości, gdzie o wszystkim decydują wpływy, pieniądze i polityczne układy. Helena wydaje się najbardziej świadoma reguł tej gry. Chłodna, elegancka i bardzo inteligentna doskonale wie, że w świecie pełnym wpływowych mężczyzn trzeba nauczyć się kontrolować sytuację, zanim ktoś zrobi to za nią. Pola marzy o niezależności i lepszym życiu, jednocześnie próbując pogodzić pracę z macierzyństwem. Z kolei Marysia dopiero wchodzi w ten świat i szybko odkrywa, że luksus ma swoją cenę.

Losy bohaterek przecinają się w sopockim hotelu odwiedzanym przez polityków, biznesmenów i ludzi powiązanych ze służbami. I właśnie wtedy zaczyna się gra, w której seks, pieniądze i informacje stają się równie cenne.

Największa siła? Kobiece role

Brokat
mat. prasowe

Najmocniejszym punktem serialu są zdecydowanie aktorki. Magdalena Popławska buduje postać Heleny na spojrzeniach, napięciu i niedopowiedzeniach. To jedna z tych ról, które nie potrzebują wielkich monologów, żeby przyciągać uwagę. Bardzo dobrze wypada również Wiktoria Filus (znana z serialu „W głębi lasu”) jako Pola - najbardziej emocjonalna i momentami najbardziej tragiczna bohaterka całej historii. W jej wątku najmocniej czuć marzenie o życiu poza systemem. Duże wrażenie robi też Matylda Giegżno. Jej Marysia wnosi do serialu świeżość i niepokój osoby, która dopiero odkrywa, jak brutalne bywają zasady tego świata.

W obsadzie pojawiają się także Bartłomiej Topa, Łukasz Simlat oraz Andrzej Seweryn - aktorzy, którzy nawet epizodycznym scenom potrafią nadać ciężar i ekranową charyzmę.

Serial wygląda jak sesja z modowego magazynu

Brokat
mat. prasowe

Ogromną rolę odgrywa tutaj warstwa wizualna. „Brokat” momentami bardziej przypomina stylowy europejski thriller premium niż klasyczny polski serial historyczny. Kadry są dopracowane niemal fotograficznie. Światło odbijające się od hotelowych barów, pastelowe wnętrza, kolorowe marynarki, futra i biżuteria tworzą klimat, który momentami hipnotyzuje bardziej niż sama fabuła.

I właśnie dlatego tak łatwo zanurzyć się w tym świecie. Twórcy nie pokazują PRL-u jak muzealnej rekonstrukcji, ale jak miejsce pełne pokus, emocji i ludzi próbujących znaleźć własną przestrzeń w iluzji wolności.

Nie wszystko jednak działa idealnie

Brokat
mat. prasowe

„Brokat” nie jest jednak serialem bez wad. Chwilami można odnieść wrażenie, że historia ustępuje miejsca estetyce. Niektóre wątki znikają na kilka odcinków, a część bohaterów drugoplanowych wydaje się potraktowana bardziej jako element klimatu niż pełnoprawne postacie. Momentami serialowi brakuje też emocjonalnej głębi. Twórcy długo trzymają bohaterki na dystans, przez co nie zawsze łatwo wejść w ich historie naprawdę mocno.

Ale nawet wtedy „Brokat” pozostaje produkcją, którą ogląda się z ogromną przyjemnością. Bo ten serial działa przede wszystkim atmosferą - duszną, elegancką i lekko melancholijną.

Czy warto obejrzeć polski serial „Brokat”?

Brokat
mat. prasowe

Jeśli lubisz seriale takie jak „Rojst”, „1983” czy „Król”, „Brokat” ma dużą szansę cię wciągnąć. To produkcja bardziej o napięciu, relacjach i klimacie niż o dynamicznych zwrotach akcji. To także jeden z najlepiej wyglądających polskich seriali ostatnich lat - stylowy, sensualny i momentami naprawdę hipnotyzujący. A przy okazji pokazujący PRL z perspektywy, której w polskich produkcjach wciąż oglądamy zaskakująco mało.

10 odcinków serialu „Brokat” jest dostępne na platformie Netflix.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...