Reklama

Andrzej Seweryn został wczoraj uhonorowany Nagrodą im. Bronisława Geremka - wyróżnieniem, które podkreśla jego wieloletnią obecność na styku polskiej i francuskiej kultury. To gest symboliczny, ale w jego przypadku trudno mówić wyłącznie o symbolach. Bo Seweryn od dekad jest aktorem, który funkcjonuje pomiędzy światami - między Warszawą a Paryżem, między teatrem a kinem, między różnymi językami i emocjami. I właśnie dlatego nie da się dziś nie wrócić do jednej z jego najbardziej wyjątkowych ról - takiej, która w sobie łączy i polską, i francuską wrażliwość, bez uproszczeń, bez granic, sans frontières.

W serialu „Królowa” ta wielowymiarowość staje się punktem wyjścia do historii, która - choć fikcyjna - dotyka bardzo realnych emocji.

Elle newsletter
elle.pl

O czym jest polski serial „Królowa”?

Serial Królowa
mat. prasowe

„Królowa” to czteroodcinkowy miniserial Netfliksa opowiadający historię Sylwestra - emerytowanego krawca i drag queen, który od lat mieszka w Paryżu. Po latach wraca na Śląsk, do rodzinnego miasteczka, z którego kiedyś uciekł. To powrót, który szybko zamienia się w konfrontację: z rodziną, przeszłością i społecznością, która żyje według zupełnie innych zasad niż świat, który Sylwester zbudował dla siebie.

W tle rozgrywa się historia o tożsamości, akceptacji i o tym, jak trudno jest „być sobą”, gdy miejsce, w którym żyjesz, nie zawsze na to pozwala.

Obsada w „Królowej”

Andrzej Seweryn
mat. prasowe

Obok Andrzeja Seweryna pojawiają się aktorzy, którzy budują emocjonalny kręgosłup historii:

  • Maria Peszek jako Wiola splątana w surowej, nieoczywistej relacji z ojcem
  • Julia Chętnicka jako Iza, która wnosi świeżość i energię młodego pokolenia
  • Kova Réa jako Corentin, czyli francuski pierwiastek wolności i scenicznej ekspresji

To obsada, która nie gra „obok siebie”, tylko pozostaje przez wszystkie odcinki w emocjonalnym splocie.

Śląsk jako emocjonalna przestrzeń

Serial Królowa
mat. prasowe

Śląsk w „Królowej” nie jest tylko tłem. To pełnoprawny bohater. Surowy, momentami stereotypowy, zamknięty w swoim rytmie - kopalnie, małe społeczności, PKS-y, codzienność, która nie zostawia dużo przestrzeni na inność. Ale to właśnie w tym kontraście do Paryża rodzi się napięcie, które napędza cały serial.

Zderzenie dwóch światów - eleganckiego, artystycznego i swobodnego z bardziej zamkniętym, konserwatywnym - tworzy emocjonalną oś opowieści.

Muzyka w serialu

Serial Królowa
mat. prasowe

Jednym z najmocniejszych elementów „Królowej” jest ścieżka dźwiękowa. To nie tylko tło - to emocjonalny język serialu. Twórcy sięgają po utwory, które budują most między światami: od międzynarodowych hymnów dragowych jak „Holding Out for a Hero” Bonnie Tyler, po polskie klasyki, które mają w sobie nostalgię i ciężar emocji - jak „Pocałunek ognia” Violetty Villas czy moja ulubiona - jakże wymowna w przypadku tego serialu „Wielka dama tańczy sama” Anny Jantar.

To muzyka, która nie ilustruje scen, tylko je podbija. Czasem ironicznie, czasem bardzo serio.

Drag queens - bez nich ten serial by nie istniał

Serial Królowa
mat. prasowe

Jednym z najważniejszych, a wciąż niedostatecznie wybrzmiałych elementów „Królowej” jest praca środowiska dragowego. To nie jest tylko estetyka czy „kostium”. To kultura, język, tradycja performance’u i ogromna precyzja sceniczna. W serialu widać to w detalach: w ruchu, w choreografii, w budowaniu postaci Loretty, w momentach przygotowań, szycia kostiumów i transformacji. Pierwsze malowanie do scen jako drag gueen trwało ok 4 godzin.

Drag queens w „Królowej” nie są dodatkiem. Są fundamentem świata przedstawionego - bez nich ta historia nie miałaby swojej energii, rytmu ani wiarygodności.

Opinie widzów - love it or hate it

Serial Królowa
mat. prasowe

„Królowa” od początku wywoływała skrajne reakcje. Jedni widzą w niej ciepłą, bajkową opowieść o akceptacji i rodzinie. Inni - zarzucają jej uproszczenia i balansowanie na granicy stereotypu. Ale nawet krytyczne głosy często kończą się jednym zdaniem: „Seweryn robi tu coś absolutnie magnetycznego”.

Najbardziej zaskakujący element? Reakcja moich rodziców. 70 lat, zero „wymachiwania tęczową flagą przy każdej okazji”, raczej ostrożny dystans po przeczytaniu opisu. A jednak obejrzeli cały serial. I byli poruszeni. Nie dlatego, że „Królowa” coś im narzuca. Wręcz przeciwnie.

To nie jest serial o byciu drag queen. To serial o czymś znacznie prostszym i bardziej uniwersalnym: o tym, że możliwość bycia sobą zależy od miejsca, w którym się urodziliśmy i żyjemy. I że czasem to „bycie sobą” wiąże się z konsekwencjami, których nie da się ominąć.

Dlaczego warto obejrzeć ten polski serial?

Serial Królowa
mat. prasowe

„Królowa” nie jest produkcją idealną. Ma swoje nierówności, czasem skróty narracyjne, czasem zbyt wyraźne kontrasty. Ale ma coś ważniejszego: emocjonalną prawdę. To historia o tym, że bycie sobą nigdy nie jest neutralne - zależy od miejsca, czasu i ludzi wokół nas. I że czasem ta wolność ma swoją cenę.

Et peut-être… c’est ça le plus important...

Reklama
Reklama
Reklama