To jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów kinowych tej wiosny. Wzruszające sci-fi z Ryanem Goslingiem poruszyło nawet krytyków
Produkcja, oparta na bestsellerze Andy’ego Weira, łączy widowiskowe science fiction z bardzo osobistą opowieścią o samotności i przyjaźni. „Projekt Hail Mary” Phila Lorda i Christophera Millera z Ryanem Goslingiem w roli głównej niebawem trafi do polskich kin.

Od zawsze fascynował nas kosmos - jego tajemniczość, nieskończoność i gwiazdy, które rozświetlają nocne niebo, budząc w człowieku marzenia o podróżach poza Ziemię. Kino wielokrotnie próbowało przenieść tę tęsknotę na ekran – od klasycznych opowieści science‑fiction, jak „2001: Odyseja kosmiczna”, przez dramatyczne relacje z prawdziwych misji, jak „Apollo 13” czy widowiskowe blockbustery „Grawitacja” i „Interstellar”, w których astronauta staje się symbolem odwagi, samotności i wytrwałości.
Teraz do tego grona dołącza „Projekt Hail Mary”, opowieść o naukowcu wysłanym w samotną misję kosmiczną, która nie tylko ocali Ziemię, ale i sprawi, że widzowie znów poczują dreszcz zachwytu nad gwiazdami i tym, co kryje się poza naszym światem.

Wzruszające sci-fi trafi do polskich kin. O czym jest wyczekiwany przez widzów film „Projekt Hail Mary”?

„Projekt Hail Mary” w reżyserii Phila Lorda i Christophera Millera to ekranizacja bestsellerowej powieści Andy’ego Weira. Film skupia się na Rylandzie Grace’ie, biologu molekularnym, który budzi się samotnie na statku kosmicznym oddalonym o lata świetlne od Ziemi. Nie pamięta, kim jest ani dlaczego znalazł się w kosmosie. Z czasem odtwarza urywki wspomnień i odkrywa, że został wysłany na misję ratowania planety, gdy Słońce zaczyna gasnąć, a ludzkości grozi powolna zagłada.
W tej opowieści stawką jest wszystko, ale napięcie budują też cisza, izolacja i codzienna walka o przetrwanie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Spotkanie z Rockym zmienia reguły gry

Ryland Grace ma wykonać zadanie sam - przynajmniej tak wygląda to na początku. W pewnym momencie spotyka jednak przedstawiciela obcej cywilizacji, którego nazywa Rocky. To właśnie relacja między nimi ma stać się emocjonalnym rdzeniem historii: zamiast opowieści wyłącznie o ratowaniu świata dostajemy historię o zaufaniu i porozumieniu między istotami z różnych planet.
Film podkreśla, że wspólny cel może połączyć nawet tych, którzy nie mają ze sobą nic wspólnego na starcie. W tle pozostają kosmiczne procedury i naukowe wyzwania, ale to więź i współpraca prowadzą fabułę.
Ryan Gosling dźwiga ciężar filmu, a Sandra Hüller debiutuje w USA

W roli głównej występuje Ryan Gosling, który przez długi czas jest jedyną ludzką postacią na ekranie. Jego bohater nie jest herosem ani astronautą z żelaznymi nerwami - to nauczyciel biologii skonfrontowany z odpowiedzialnością za los planety. W filmie pojawia się również Sandra Hüller, a dla aktorki to pierwszy amerykański film w karierze.
W obsadzie, obok Goslinga, wymieniani są także: Sandra Hüller, Milana Vayntrub, Ken Leung, Liz Kingsman oraz James Ortiz. Twórcy stawiają przy tym na połączenie napięcia z humorem wynikającym z charakteru bohatera i jego reakcji na skrajne sytuacje.
Wielkie widowisko bez nadmiaru sztuczności

„Projekt Hail Mary” ma łączyć skalę realizacyjną z wrażeniem bliskości, jakby widz był zamknięty z bohaterem w jednym kadrze. Za zdjęcia odpowiada Greig Fraser, a film ma imponować monumentalnymi obrazami kosmosu i detalami wnętrz. Wskazywano też, że w produkcji niemal w ogóle nie korzystano z green screenu - zamiast tego budowano fizyczne scenografie i stosowano realistyczne oświetlenie. Dzięki temu przestrzeń statku kosmicznego ma być bardziej namacalna, a efekty specjalne mają wspierać historię, a nie ją przykrywać.
W tej formule przygoda i nauka mają iść obok emocji oraz tematów samotności i współpracy.
Premiera 20 marca i nowe informacje o planach Andy’ego Weira

Premiera filmu „Projekt Hail Mary” została wyznaczona na 20 marca. Krytycy, którzy mieli okazję zobaczyć przedpremierowe spektakle oceniają go na 95%, a w komentarzach mówią o arcydziele.
W tym samym czasie pojawiają się wiadomości od Andy’ego Weira: autor potwierdził, że rozpoczął prace nad nową powieścią science fiction, która ma być zupełnie nową, samodzielną historią. Jednocześnie sygnalizował, że istnieją pomysły na sequel „Projektu Hail Mary”, ale na obecnym etapie nie są wystarczająco dopracowane, by rozpocząć pisanie kontynuacji. W tle wraca też kontekst „Marsjanina”: Weir początkowo wydał tę powieść samodzielnie w 2011 roku, a cztery lata później książka doczekała się filmowej adaptacji, która zdobyła aż siedem nominacji do Oscara.

