Ten survivalowy thriller jest numerem 1 Netflixa w 89 krajach. Choć zbiera mieszanie recenzje, widzowie nie mogą oderwać wzroku
„Alfa” w ekspresowym tempie wspięła się na szczyt rankingów oglądalności Netflixa, stając się numerem jeden w dziesiątkach krajów. Ale choć widzowie masowo oglądają produkcję, opinie o filmie są zaskakująco podzielone.

W tym artykule:
- Survival, który wciąga od pierwszej minuty
- Globalny sprint na szczyt list Netflixa
- Charlize Theron w żywiole, a australijska dzicz gra pierwsze skrzypce
- Hit, który prowokuje spór: krytycy łagodniejsi, widzowie bardziej bezlitośni
Survival, który wciąga od pierwszej minuty
„Alfa” to thriller survivalowy osadzony w surowym krajobrazie australijskiego odludzia. Główna bohaterka, Sasha, wyrusza w samotną podróż, która szybko zamienia się w walkę o życie. Na jej trop wpada bezwzględny łowca, a odcięta od świata kobieta musi polegać wyłącznie na sobie. To właśnie napięcie i klaustrofobiczna atmosfera stanowią największą siłę filmu. Twórcy prowadzą widza przez emocjonalny rollercoaster, w którym granica między polowaniem a ucieczką zaciera się z każdą kolejną sceną.

Globalny sprint na szczyt list Netflixa
„Alfa” wystartowała jak film skrojony pod zbiorową potrzebę mocnych emocji: już dzień po premierze zdominowała polskie top 10 Netflixa, spychając w dół tytuły, które jeszcze chwilę wcześniej trzymały tempo. W krajowym zestawieniu wyprzedziła m.in. „180”, „Morderczy żywioł”, „Tłumaczkę” z Nicole Kidman oraz polskie „Podlasie”. Ten rozpęd widać też szerzej: według danych Flixpatrol film utrzymuje pozycję lidera od trzech dni w 89 państwach.
Charlize Theron w żywiole, a australijska dzicz gra pierwsze skrzypce
Fabuła „Alfy” skupia się na Sashy, której samotna wyprawa szybko przeradza się w desperacką ucieczkę. Po drugiej stronie tej gry stoi antagonista grany przez Tarona Egertona - nieprzewidywalny, bezwzględny łowca, który zamienia przestrzeń w pułapkę. Na ekranie pojawia się także Eric Bana jako Tommy, mąż Sashy, co dopina obsadę nazwiskami, które potrafią nadać ciężar nawet najbardziej minimalistycznym scenom.

Za kamerą stanął Baltasar Kormákur, reżyser kojarzony z kinem survivalowym („Everest”, „Bestia”, „41 dni nadziei”, „Na głębinie”). W „Alfie” ten rodowód jest wyczuwalny w napięciu budowanym nie tylko przez fizyczny wysiłek, ale i przez psychikę bohaterki. To opowieść o wytrzymałości, o koncentracji, o instynkcie, który każe walczyć, kiedy ciało domaga się zatrzymania.
Hit, który prowokuje spór: krytycy łagodniejsi, widzowie bardziej bezlitośni
Sukces oglądalności nie idzie tu w parze z jednomyślnym zachwytem. Odbiór „Alfy” pozostaje mocno podzielony, a rozjazd ocen jest jednym z najbardziej komentowanych elementów jej premiery. W serwisie Rotten Tomatoes film ma 67% pozytywnych recenzji od krytyków i 56% od widzów.
Wśród zarzutów najczęściej powraca scenariusz: oskarżenia o klisze i fabularne skróty, które sprawiają, że historia traci na świeżości. Jednocześnie podkreślana jest strona techniczna - tempo, realizacja, surowa energia kina akcji, które w wyobraźni łatwo przenieść z domowego ekranu na wielką salę. W tym sporze najbardziej stałym punktem pozostaje Charlize Theron: jej ekranowa determinacja i fizyczna wiarygodność mają podnosić ciężar filmu nawet wtedy, gdy opowieść zaczyna się chwiać.

