Nawet świetna obsada nie pomogła. Niszowy thriller z Elordim i Quinto zaraz trafi do streamingu, ale widzów nie porwał
Jacob Elordi kojarzy się dziś głównie z tytułami, o których było głośno: „Euforią”, „Saltburn” czy „Priscillą”. W jego filmografii jest jednak także znacznie mniej znany thriller drogi „Podróż z seryjnym zabójcą” („He Went That Way”). I choć sam opis brzmi jak gotowy materiał na intensywne kino true crime, oceny widzów sugerują, że efekt nie dla wszystkich okazał się udany.

Na Filmwebie film ma obecnie 4,7/10, ale warto dodać, że oceniło go mniej niż 500 osób. To oznacza, że nie jest to tytuł szeroko komentowany ani masowo oglądany. Raczej ciekawostka dla fanów Elordiego niż produkcja, która przebiła się do głównego obiegu.
Jacob Elordi jako autostopowicz, Zachary Quinto jako treser i Route 66 w tle
Akcja filmu rozgrywa się w 1964 roku. Jim, grany przez Zachary’ego Quinto, jest treserem zwierząt i jedzie przez Stany ze swoim szympansem Spankym, który ma wystąpić na prywatnym pokazie w Chicago. Po drodze zabiera autostopowicza Bobby’ego, w którego wciela się Jacob Elordi.
Punkt wyjścia jest prosty, ale nośny: odludna trasa, zamknięta przestrzeń samochodu, nieznajomy pasażer i narastające napięcie. Bobby początkowo sprawia wrażenie pewnego siebie chłopaka z drogi, ale szybko okazuje się, że jego obecność może być realnym zagrożeniem. Jim musi prowadzić samochód, kontrolować sytuację i jednocześnie pilnować zwierzęcia zamkniętego na tylnym siedzeniu.
Film rozwija się w rytmie kolejnych postojów, stacji benzynowych i moteli. To kino drogi z true crime’owym punktem wyjścia, choć bardziej zainteresowane atmosferą niż klasyczną rekonstrukcją wydarzeń.
Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale nie dokument
„Podróż z seryjnym zabójcą” bazuje na historii trenera zwierząt Dave’a Pittsa i jego spotkania z Larrym Lee Ranesem, seryjnym mordercą z Michigan. Film zmienia jednak imiona bohaterów i korzysta także z książki Conrada Hilberry’ego „Luke Karamazov”, czyli fikcjonalizowanej wersji tej historii.
To ważne, bo produkcja nie jest dokumentem ani biografią jeden do jednego. Raczej bierze prawdziwy punkt wyjścia i przerabia go na thriller psychologiczny. Dla części widzów może to być wystarczające, dla innych – rozczarowujące, zwłaszcza jeśli spodziewali się mocniejszego, bardziej precyzyjnego true crime.
Czy warto obejrzeć „Podróż z seryjnym zabójcą”?
To nie jest film, który można polecać jako pewniak. Niskie oceny na Filmwebie sugerują, że wielu widzów nie kupiło tej historii, jej tempa albo sposobu budowania napięcia. Jednocześnie mała liczba ocen pokazuje, że mówimy o tytule raczej niszowym, a nie szeroko zweryfikowanym przez publiczność.
Największym powodem, by po niego sięgnąć, pozostaje obsada: Jacob Elordi i Zachary Quinto w duecie, który opiera się na napięciu, nieufności i psychologicznej grze. Jeśli ktoś nadrabia mniej oczywiste role Elordiego, „Podróż z seryjnym zabójcą” może być ciekawostką. Jeśli szuka naprawdę mocnego thrillera true crime, lepiej podejść do seansu bez dużych oczekiwań.
Film będzie dostępny na HBO Max od 11 lipca 2026 roku.

